Aktualności

[FUTSAL] Michał Marek – Siła umiejętności, ale i rozsądku

Piłka Ligowa18.05.2020 
W ostatnich sezonach jest jednym z najskuteczniejszych futsalowców w naszej lidze. W poprzednich rozgrywkach zdobył 34 bramki. Gdy dodamy do tego sukcesy z klubem i regularne występy w reprezentacji Polski oraz futsalowe kształcenie, to jawi nam się zawodnik, który ma „papiery” na granie na parkiecie.

Przez lata Michał Marek był zawodnikiem, w którym pokładano wielkie nadzieje. W ostatnich dwóch sezonach zaczął je spełniać. Poprzednie rozgrywki zakończył z tytułem króla strzelców, przyznano mu nagrodę dla najlepszego zawodnika sezonu, był także drugim strzelcem rozgrywek Ligi Mistrzów. Mało? Wywalczył wszystko, co mógł z Rekordem na krajowym podwórku, a w europejskich pucharach znalazł się w gronie szesnastu najlepszych drużyn, rywalizując między innymi ze słynną Barceloną w Katalonii. – To był mój najlepszy sezon w dotychczasowej przygodzie sportowej. Chyba już nic więcej nie dało się wycisnąć – uśmiecha się Michał Marek, który przyznaje, że tamte rozgrywki bardzo go wzmocniły. – Zarówno mentalnie, jak i sportowo – przyznaje i dodaje po chwili: – Sportowo wcześniej pracowałem równie efektywnie, zarówno od strony technicznej, taktycznej, motorycznej. Wtedy nastąpiło jednak zwieńczenie mojej pracy, również indywidualnej. Od strony mentalnej ważny był początek, a zaczęliśmy sezon od dobrego startu w Lidze Mistrzów. Jak w Europie można dobrze grać, to w Polsce tym bardziej, tak sobie pomyślałem.

W obecnych rozgrywkach Michał Marek również spisywał się dobrze. Na swoim koncie w 18 meczach miał 17 bramek, w klasyfikacji strzelców zajmował piąte miejsce. – Szkoda, że ten sezon został przerwany, bo najlepsze miało być w końcówce – uśmiecha się 26-latek. – Pod koniec poprzedniego sezonu doznałem kontuzji, jej skutki odczuwałem również na początku obecnego. Nie wszystko było tak jak chciałem, formę budowałem na końcówkę – mówi Marek, który z Rekordem w tym sezonie w Lidze Mistrzów nie spisał się tak dobrze – odpadł we wcześniejszej fazie. A, że w rywalizacji na europejskiej arenie warto się pokazać, Marek już wie doskonale.

Z boiska na parkiet

Mimo stosunkowo młodego wieku, Marek jest już zawodnikiem ogranym w Futsal Ekstraklasie. Swoje pierwsze kroki na parkietach stawiał w sezonie 2012/2013. – W pierwszych latach gry w elicie przede wszystkim się rozwijałem, początkowo nie czułem się motorycznie silny. Wszedłem do mocnej szatni Rekordu, zawodnicy mnie utwierdzali w przekonaniu, że dam sobie radę. Budowali mnie. Swoje jednak zrobiło dopiero doświadczenie i dzisiaj jestem innym graczem – opisuje Marek, który ma już na swoim koncie cztery tytuły mistrzowskie. W tym sezonie będzie świętował piąty.



Przez całą futsalową karierę związany jest z Rekordem Bielsko-Biała. Nie mogło być zresztą inaczej, skoro mieszka kilkaset metrów od klubu w „Cygańskim Lesie”. – Od drugiej czy trzeciej klasy podstawówki jestem w Rekordzie – wspomina wychowanek aktualnego mistrza Polski. – Przechodziłem poszczególne etapy szkolenia. Potem SMS w Rekordzie. W liceum zetknąłem się z futsalem, grywałem w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski – opowiada Marek, który wiązał swoją przyszłość, jak każdy jego rówieśnik, z futbolem. W wieku 17 lat był podstawowym zawodnikiem w seniorskiej drużynie Rekordu na trawie, niewiele zabrakło by awansował z nią do trzeciej ligi. – Jak każdy marzyłem o wielkiej publice, Lidze Mistrzów, mistrzostwach świata czy Europy – mówi. Koniec liceum oznaczał jednak wybór. – Chciałem się rozwijać, prezes Janusz Szymura zaproponował futsal, zdecydowałem się więc na halę. Rozsądek chyba wziął górę, może znałem swoje możliwości. Nie chciałem zmieniać klubu, ale dzisiaj w żadnym wypadku nie żałuję.

Co ciekawe, dzisiaj Marek ma podobny dylemat. Tyle, że Maciej – młodszy brat Michała. 19-latek grał w młodzieżowych drużynach Lechii Gdańsk, teraz wrócił do trzecioligowego Rekordu i staje przed podobnym dylematem. Dla młodych graczy z Bielska-Białej postawienie na futsal jest o tyle łatwiejsze, że nie wiąże się z rzuceniem na nieznane wody. – Dla mnie to nie było trudne, bo już wcześniej miałem styczność z parkietem. W Rekordzie jesienią i zimą gra się w hali, więc przejście nie jest takim problemem. Większym wyzwaniem może było to, że jako 19-latek trafiłem do środowiska doświadczonych zawodników, mocnych charakterów – zauważa reprezentant Polski, który już w wieku 15-16 lat grywał w znacznie starszych drużynach futsalowych Rekordu.

Pojechać na Euro

W biało-czerwonych barwach Michał Marek dał się poznać już bardzo dawno temu. W sezonie 2012/2013 reprezentacja Polski U-21 grała we Włoszech mecze towarzyskie. Faworytami byli rzecz jasna gospodarze. Polacy pod wodzą trenera Gerarda Juszczaka wypadli bardzo pozytywnie, a Michał Marek w trakcie jednego ze spotkań wykonał imponującą sztuczkę techniczną przerzucając piłkę nad jednym z rywali. Włosi, na co dzień obyci z takimi zagraniami, byli pod wrażeniem. – Pamiętam to doskonale, we wcześniejszym spotkaniu zdobyłem bramkę – przypomina główny bohater tamtych pojedynków.



Dzisiaj Michał Marek wydaje się być jednym z pewniaków w kadrze Błażeja Korczyńskiego. – Ja tak do tego nie pochodzę. Po prostu grają ci, którzy zasługują swoją formą. Będę pewniakiem, gdy będę w dobrej dyspozycji. Obecnie czuję, że moja forma jest stabilna i czuję się potrzebny. Wcześniej było z tym różnie, ale to wynikało z mojej dyspozycji – argumentuje Marek, który jako jeden ze swoich pamiętnych meczów w kadrze wymienia pojedynek z Brazylią w Koszalinie w ubiegłym roku. – Strzeliłem jedynego gola dla nas. Sam fakt, że strzelasz Brazylii, zapada w pamięci. Poprawna gra w tym spotkaniu, występ przeciwko „Canarinhos” grającym w najsilniejszym składzie – wymienia kolejno Marek, który dwa lata temu założył sobie, że chce wrócić na stałe do kadry. Cel ten udało mu się zrealizować.

Jak sam przyznaje, treningi w kadrze, pod okiem takiego fachowca jak Błażej Korczyński, wiele mu dają. – Praca ta oczywiście mocno różni się od tej w klubie. Dla mnie jest to duży plus, że mamy doświadczony sztab oparty na byłych zawodnikach, jednych z najlepszych w kraju. Wiele nam pomaga i tłumaczy w elementach taktyczno-technicznych. Zwłaszcza, gdy siadamy na sesjach video. Wiadomo, że na samym treningu tego czasu zbyt wiele nie ma, bo jest jeszcze kilkunastu innych chłopaków, którym trzeba pokazać poszczególne elementy. Ale później na analizach wiele jest wytłumaczone i dokładnie przekazane, tak byśmy starali się dorównać najlepszym w Europie – opowiada Marek, którego jednym z celów jest awans na mistrzostwa Europy. – Nigdy na tak dużej imprezie nie grałem, więc jest to dla mnie motywacja – przyznaje.

Pytania o motywację po tak udanym ubiegłym sezonie wydają się być jak najbardziej zasadne. – Daleka jest droga na szczyt, ale by się na nim utrzymać, jest jeszcze trudniej, trzeba jeszcze mocniej pracować. Mam wciąż wiele do osiągnięcia z klubem, chociażby na polu krajowym czy też w Lidze Mistrzów, jak również z samą kadrą – o swoich snajperskich celach Michał Marek mówi zdecydowanie mniej. – Nie jest to dla mnie priorytet, mówimy przecież o sporcie drużynowym, więc cel całej ekipy jest ważniejszy. Jeżeli bramki są, to jest super, ale jeżeli ich nie będzie, to nic się nie stanie. Na pewno nie jest to priorytet – mówi Marek, który obecnie w lidze ma na koncie 111 bramek. Najlepsi ponad dwieście więcej. – Nie myślę o tym, ile mogę mieć goli za kilka sezonów, chcę by każdy kolejny rok był lepszy – twierdzi.

Oferta z Włoch

Michał Marek do swoich sportowych celów podchodzi wyjątkowo spokojnie, w każdej jego decyzji rozsądek ma „coś do powiedzenia”. – Zgadza się, jestem takim człowiekiem, że najpierw przemyślę coś dwa-trzy razy, zanim podejmę ostateczną decyzję. Dzięki temu jednak żadnego postanowienia nie żałuję, idę swoją drogą – mówi 26-latek, który uczciwie przyznaje, że nie zawsze ma z kolei po drodze z mediami. – Możliwe, że jestem trochę skryty, że jestem lekkim introwertykiem, ale ja się lubię wypowiadać. Tyle, że na boisku. Ta droga jest lepsza – puszcza oko gracz Rekordu.

Marek jest jednym z nielicznych zawodowców w polskiej lidze. W samym Rekordzie, najbardziej profesjonalnym polskim klubie, również są gracze, którzy dodatkowo pracują. – Staram się być jak najbardziej profesjonalnym zawodnikiem, chociaż oczywiście trzeba mieć również odskocznię. Chcąc się rozwijać oglądam futsal, podpatruję lepszych ode mnie.  Edukuję się pod względem dietetyki, motoryki, zgłębiam te tematy, by jeszcze poprawiać swoje wyniki – opowiada piłkarz, który dużą wagę przywiązuje również do przygotowania mentalnego. Stara się wzorować na sportowcach z pierwszych stron gazet. – Czytam książki psychologiczne i motywujące, jak również biografie znanych sportowców, szukając w nich elementów ze swojego życia, w pewien sposób także z nich czerpać – wyjaśnia.



Mocno Michała Marka podbudowały występy w Lidze Mistrzów. – Z tego mogę czerpać na resztę sezonu.  Obecnie gracza Rekordu pochłaniają natomiast zupełnie inne sprawy. We wrześniu zmieni stan cywilny. – Od roku trwają już przygotowania, wszystko dograne, oby tylko koronawirus nie przeszkodził – mówi o związku małżeńskim, w który wstąpi z Martyną.

Wspominany wcześniej rozsądek wziął także górę blisko rok temu, gdy pojawiła się oferta dla gracza Rekordu z włoskiego Napoli z futsalowej Serie A. – Włosi bardzo mnie chcieli, oferta była konkretna, miałem się jedynie zastanowić, ale… wybrałem inaczej – wspomina Marek.

Wtedy może wielu pukałoby się w czoło, dzisiaj Marek może z kolei triumfować. Ten włoski klub bowiem zbankrutował. – Dla mnie priorytetem było założenie rodziny, wtedy to było kluczowe. Niektórzy powiedzą, że stchórzyłem, że nie chciałem podjąć ryzyka, ale dla mnie inne tematy były ważniejsze. Rozsądek zwyciężył, rodzina wygrała – podkreśla.

„Lekcja włoskiego”, mimo że ostatecznie skończyła się fiaskiem, jest jednak idealną motywacją. Nie tylko dla naszego bohatera, ale dla wszystkich futsalowców. Dobra praca, gra w Lidze Mistrzów, może być dostrzeżona. – Dla mnie ta propozycja to był ogromny zastrzyk motywacji, by dalej pracować. Rekord i Michał Marek nie są już tak anonimowi w Europie, rywale to dostrzegają. Liga zagraniczna jest dla mnie celem – dodaje na zakończenie.

Tadeusz Danisz

Fot: Cyfrasport

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności