Aktualności

[FUTSAL] Męki faworytów. W Gliwicach i Katowicach biją na alarm

Piłka Ligowa22.02.2021 
To nie był przyjemny weekend dla drużyn, które walczą o medale. Co prawda zarówno Constract Lubawa, jak i Clearex Chorzów ostatecznie powiększyły swój dorobek o trzy punkty, ale faworyci musieli się mocno napocić, by osiągnąć zamierzony cel. Na dole tabeli dwie śląskie ekipy, które tym razem nie zdołały sprawić sensacji.

Najlepiej z rolą faworyta w weekend poradził sobie Rekord. Zainkasował trzy punkty, nawet bez wychodzenia na parkiet, bo tym razem bielszczanie mieli zagrać z Gattą, która zimą wycofała się z rozgrywek. Inne czołowe drużyny przekonały się na własnej skórze, że im bliżej końca sezonu, tym determinacja drużyn niżej notowanych jest coraz większa.

Constract Lubawa do meczu z Acaną z Jelcza-Laskowic przystąpił w roli pewniaka. Gospodarze dziesięć dni temu, w ostatnim swoim ligowym występie, zdobyli jedenaście bramek. Tym razem kibice mogli jednak przecierać oczy ze zdumienia. Co prawda wszystko rozpoczęło i zakończyło się planowo, ale przez wiele minut w pierwszej połowie to goście grali atakiem pozycyjnym, stwarzając sobie więcej sytuacji. – Wiedzieliśmy, że Acana będzie groźnym zespołem. Odrobiliśmy zadanie domowe i chcieliśmy zagrać skutecznie z tyłu. To nam miało dać sukces – tłumaczył po meczu Sebastian Grubalski.

Podobne odczucia po meczu w Opolu i rywalizacji z beniaminkiem mogą mieć gracze Cleareksu. Chorzowianie rozpoczęli od straty dwóch bramek, ale jeszcze w pierwszej połowie złapali kontakt. Rywalizację na swoją stronę przechylili jednak dopiero w ostatnich dziesięciu minutach, kiedy to zdobyli trzy bramki – autorem dwóch był Adam Wędzony. Chorzowianie cały czas znajdują się na czwartym miejscu. Piast, który w weekend pauzował, ma nad lokalnym rywalem sześć „oczek” przewagi. Na drugie miejsce przesunął się Constract.

W rywalizacji drużyn z dołu tabeli najwięcej działo się w Gliwicach. Gospodarze zajmują ostatnie miejsce, więc w każdym meczu muszą szukać punktów. Tym razem podejmowali MOKS Słoneczny Stok Białystok, który, właśnie obok gliwiczan, ma najbardziej dziurawą defensywę. Fani się nie zawiedli – w spotkaniu tym padło czternaście bramek, a prowadzenie zmieniało się kilkukrotnie. Ostatecznie halę opuszczali w radosnych nastrojach goście, w czym największa zasługa Tomasza Dzierzgowskiego, który zdobył trzy bramki.

Równie trudna sytuacja na dole tabeli AZS UŚ. Katowiczanie co prawda tydzień temu sprawili jedną z większych sensacji w tym sezonie, pokonując chorzowski Clearex, ale wszyscy gracze po meczu byli zgodni, że nic to zwycięstwo nie da, jeżeli nie pójdą za tym kolejne wygrane. W meczu z FC Toruń nie udało się nie tyle zdobyć punktów, co nawet trafić do siatki rywali. Goście zaimponowali konsekwentną grą, co pozwoliło uspokoić im nastroje po dwóch wysokich porażkach.

Jeden punkt drużynie Red Dragons Pniewy „wyszarpał” beniaminek, AZS UW Wilanów. Stołeczna ekipa z podziału punktów może być zadowolona, bo do przerwy goście prowadzili dwiema bramkami, ale gospodarze pokazali charakter i są coraz bliżej utrzymania w elicie. Również podziałem punktów zakończyło się spotkanie w Lesznie, gdzie zawitał LSSS Lębork. Goście w tym meczu od trzeciej minuty prowadzili, a remis uratowali dopiero w samej końcówce. Z pewnością będzie to cieszyć selekcjonera reprezentacji Polski, bo bramkę na wagę jednego punktu zdobył dla gości Mateusz Madziąg.

Tadeusz Danisz

SFE – 23. kolejka

GSF Gliwice – Słoneczny Stok Białystok 6:8 (3:4)

Dreman Opole Komprachcice – Clearex Chorzów 2:4 (2:1)

AZS UŚ Katowice – FC Toruń 0:2 (0:1)

Constract Lubawa – Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice 3:1 (2:1)

AZS UW Wilanów – Red Dragons Pniewy 2:2 (0:2)

Futsal Leszno – LSSS Lębork 4:4 (1:3)

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności