Aktualności

[FUTSAL EKSTRAKLASA] Szymon Cichy nie chce tracić czasu. „Zamierzam być jednym z najlepszych”

Piłka Ligowa15.07.2020 

Był jednym z grona utalentowanych chłopaków z Rekordu Bielsko-Biała, którzy szeroką ławą weszli na parkiety futsalowe. Szymon Cichy, bo o nim mowa, już jako 16-latek debiutował w Futsal Ekstraklasie. W Rekordzie wobec silnej konkurencji się nie przebił, ale ani przez moment nie zwątpił w to, że jego czas jeszcze nadejdzie.

Szymon Cichy jest o tyle wyjątkowym chłopakiem, że właściwie od lat młodzieńczych stawiał na futsal. – Każdy chciał być Robertem Lewandowskim, ja chciałem być Pawłem Budniakiem – uśmiecha się sympatyczny 20-latek. Wpływ na takie podejście miały między innymi sukcesy, jakie notował, gdy był nastolatkiem. W wieku czternastu lat na turnieju futsalowym we Włoszech wstępne zainteresowanie młodzieńcem z Bielska Białej wyraziły futsalowe kluby z Napoli i Rzymu. W kilku innych turniejach Cichy był wybierany najlepszym zawodnikiem. – W piłce było trudniej się wybić, a sukcesy w futsalu były widoczne – mówi dzisiaj. – Dylematu nie miałem, zawsze był futsal – mówi Szymon, który już w wieku 16-17 lat wchodził do pierwszej drużyny Rekordu w Futsal Ekstraklasie. – Kontaktu z piłką jednak tak całkowicie wtedy jeszcze nie zerwałem, piłka przydawała się na hali, dopiero rok później całkowicie postawiłem na futsal – dodaje.

Gliwicka szkoła pod okiem selekcjonera

Wejście do dorosłej ekipy Rekordu, którego Cichy jest wychowankiem, było nie lada przeżyciem. – W szatni byli przecież jeszcze chociażby Paweł Machura czy Wojciech Łysoń. Jakiś czas wcześniej jako dzieciak wyprowadzałem ich na parkiet – zwraca uwagę. – Stres był, ale koledzy bardzo dobrze mnie przyjęli – mówi. W swoim rodzimym klubie spędził trzy sezony, zwłaszcza w drugim roku miał bardzo dobry okres. – Czułem, że mam formę, trener zaczął na mnie stawiać. To było dla mnie trochę szokujące, miałem przecież 17 lat. Ale z czasem wiedziałem, że na mojej pozycji są Łukasz Biel, Oleksandr Bondar i Michał Kubik. Nie miałem szans na grę. Poszukałem więc innego klubu – mówi Cichy, który trafił na wypożyczenie do GSF-u Gliwice.

Gliwiczanie dwa lata temu sposobili się do awansu do Futsal Ekstraklasy. Klub z aspiracjami, dowodzony przez selekcjonera Błażeja Korczyńskiego. Z pierwszego sezonu w nowym otoczeniu młody zawodnik był zadowolony, na zapleczu FE rozegrał 19 meczów i zdobył trzy bramki, z drużyną wywalczył awans do elity. W drugim było już gorzej. – Z minionego sezonu nie jestem zadowolony, zawiodłem. Wpływ na moją grę miały jednak dwie kontuzje, naderwany mięsień czworogłowy jeszcze w okresie przygotowawczym, co wiązało się z miesięczną przerwą. Następnie w meczu w Lubawie pękła mi kość w dłoni. Musiałem grać w opasce, co sprawiało dyskomfort. Brakowało liczb – tak ocenia 16 meczów, w których nie wpisał się ani razu na listę strzelców.

Z pewnością jednak pod kilkoma względami pobyt w Gliwicach młody zawodnik może uznać za udany. W GSF trenował pod okiem Błażeja Korczyńskiego. – To była dla mnie szkoła życia. Selekcjoner ma mocny charakter, ale byłem też w niego wpatrzony jako w trenera. To jakie robił treningi fizyczne, jakie mieliśmy przygotowania. Byłem mega szczęśliwy, że mogłem przy nim dojrzewać. To też ikona naszego futsalu. Przy trenerze dorosłem psychicznie, mentalnie. Nie powiem złego słowa na trenera, ale też po jakimś czasie przychodzi zmęczenie. Przede wszystkim trener Korczyński dużo mi dał, rozwinąłem się przy nim, taki trochę tata sportowy – ocenia selekcjonera reprezentacji Polski.

Z Górnego na Dolny Śląsk

Teraz Cichy zdecydował się na przeprowadzkę na Dolny Śląsk, trafił do Acany Futsal Jelcz – Laskowice. Jak sam podkreśla zmiana otoczenia była mu potrzebna. – Jestem zadowolony z warunków, jakie zaproponowano mi w klubie. Będę też współpracował jako trener – mówi 20-latek, który na Dolny Śląsk przeprowadza się pod koniec lipca. – Zmiana otoczenia, poszukanie samodzielności. Tego potrzebowałem. W innym miejscu pewnie wiele też zyskam – dodaje Cichy, który do Jelcza – Laskowic trafia na roczne wypożyczenie z opcją przedłużenia. Wpływ na jego wybór miał także hiszpański trener w Acanie, Chus. – To była jedna z głównych motywacji. W Gliwicach wiele się nauczyłem, w Acanie na pewno również wiele zyskam. Sam fakt, że trener jest Hiszpanem zapewne pozwoli mi trochę inaczej spojrzeć na futsal.

Cichy latem miał także kilka innych propozycji, nie tylko z kraju, ale i z zagranicy. Pytały się o jego usługi kluby z Luksemburga, Belgii, jak i z drugiej ligi francuskiej. – W tym pierwszym przypadku odstraszał mnie słaby poziom ligi, natomiast w Belgii musiałbym dodatkowo pracować. Chciałem tego uniknąć, więc na razie na taką opcje się nie decyduję. Być może kiedyś jeszcze temat zagraniczny powróci – mówi.

Zmiana klubu w jego wykonaniu była przesądzona już właściwie w lutym. Wpływ na decyzję miały między innymi dość uciążliwe, codzienne dojazdy z Bielska-Białej do Gliwic. – W podobnej sytuacji był również Bartłomiej Sitko z Tychów, razem się zbieraliśmy, ale jednak na dłuższą metę było to problematyczne. Byłem więc zdecydowany na odejście. Nie było szans bym został w GSF – mówi Cichy, który w Gliwicach spędził dwa sezony. Do Rekordu nie wrócił. Jeszcze. – Chciałbym bielszczanom udowodnić, że się rozwijam i warto we mnie inwestować – dodaje.

Być jeszcze lepszym

Szymon nie ukrywa swoich aspiracji futsalowych. Do tej pory grał we wszystkich młodzieżowych reprezentacjach Polski, począwszy od U-18, do U-21 włącznie. Teraz marzy o pierwszej reprezentacji. – W pierwszym sezonie w Gliwicach, czułem że mam okazję się pokazać trenerowi Korczyńskiemu. Byłem chwalony. W Futsal Ekstraklasie w minionym sezonie nie udało mi się jednak zaistnieć. Muszę się pogodzić i spokojnie czekać na debiut w kadrze – mówi Szymon, który wziął również udział w Akademickich Mistrzostwach Świata w Kazachstanie dwa lata temu. Zaliczył tam dobry występ. – Dla mnie to była pierwsza taka styczność z międzynarodowym futsalem. Nazwa może trochę mylić, bo rywale nie wystawiali tam bynajmniej studentów, tylko swoje zaplecze pierwszych reprezentacji. Poziom zawodów był wysoki – ocenia nasz rozmówca.

Teraz już jednak Cichy nie myśli o miłej przeszłości. Jak sam przyznaje, miniony sezon, mimo że na parkiecie nie przyniósł mu wiele dobrego, to jednak dał wiele. – To był taki zimny prysznic – mówi i wskazuje konkretne sytuacje. – Nawet w przypadku kontuzji, które nie były z mojej winy, powinienem więcej dać. Wtedy jednak nic więcej, ponadto co musiałem, nie robiłem. Zamiast więcej pracować, siadałem, myślałem i się dołowałem. To moja wina – przyznaje.

Dzisiaj nawet podczas urlopu w Szwecji Cichy nie marnuje czasu. – Tu są takie tereny, że grzechem byłoby nie poruszać się na świeżym powietrzu – mówi. – Jeżdżę na rowerze, biegam, staram się grać w piłkę. Nawet, gdy nie mam z kim, to dziewczyna wychodzi, by razem ze mną pograć. Przede wszystkim nie chcę zaniedbać fizyczności – mówi Cichy, dla którego najbliższy sezon będzie poważnym sprawdzianem. – W ciągu 2-3 lat chcę być czołowym zawodnikiem Futsal Ekstraklasy. Taki jest cel. Wcześniej czułem, że futsal można traktować półamatorsko, bez odpowiedniej kondycji również można dać radę. Nie wstawałem rano pobiegać, by coś dodatkowo robić, by dać więcej z siebie – dla Cichego rówieśnicy z Rekordu, chociażby Michał Kałuża, mogą być najlepszym dowodem na to, że można. – Futsal może dać pełnię szczęścia. Trzeba tylko chcieć, no i ciężko pracować. 

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności