Aktualności

[FUTSAL EKSTRAKLASA] Sześć wniosków po pierwszej rundzie zmagań na ligowych parkietach

Piłka Ligowa18.12.2018 

Nasi ligowi futsalowcy zakończyli już jesienną rundę rozgrywek. W tym sezonie nie brakowało zaskakujących rozstrzygnięć, można również dostrzec kilka nowych tendencji. Postanowiliśmy podsumować pierwsze miesiące sezonu w sześciu punktach.

Rekord już nie taki rekordowy

Już po poprzednim sezonie w obozie mistrza Polski wszyscy twardo stąpali po ziemi. – Drugiego takiego sezonu chyba prędko nie powtórzymy – powtarzali zarówno prezesi klubu, jak i sami zawodnicy. Przypomnijmy, wówczas nawet przy systemie z podziałem punktów już na kilka kolejek przed zakończeniem sezonu Rekord był mistrzem Polski, pierwszej porażki doznał dopiero w fazie dodatkowej. – Takiego hegemona w polskiej lidze nie było dawno. Jest jeden klub i jedenaście drużyn – powiedział w jednym z wywiadów trener reprezentacji Polski Błażej Korczyński. I chociaż dzisiaj sytuacja w Rekordzie się nie zmieniła ani trochę, a właściwie bielszczanie ugruntowali swoje wysokie aspiracje także na europejskim rynku, gdzie w Lidze Mistrzów dostali się do najlepszej szesnastki, to w lidze nie są na pierwszym miejscu. Co prawda mają jeszcze spotkanie zaległe z Piastem Gliwice, ale jeżeli je wygrają, to wtedy zakończą rundę w fotelu lidera, ale z zaledwie jednym punktem przewagi nad FC Toruń. Dla Rekordzistów to nowa sytuacja, dla kibiców zapowiedź bardzo ciekawej wiosny.

Orzeł wzniósł się wysoko

W ostatnich latach kilku beniaminków potrafiło wnieść powiew świeżości do Futsal Ekstraklasy. Nbit Gliwice, Red Dragons Pniewy – te drużyny od pierwszych występów momentalnie zyskiwały sympatie kibiców. Także w ubiegłym sezonie Słoneczny Stok Białystok kilku mocnym rywalom potrafił napsuć krwi. To co jednak wyprawia w tym sezonie Orzeł Acana Futsal Jelcz – Laskowice przechodzi oczekiwania chyba nawet największych optymistów z Dolnego Śląska. Drużyna, która po awansie przeszła rewolucje, jest na półmetku rozgrywek na najniższym stopniu podium! A wielu wątpiło w ten zespół, gdy latem prezes Sebastian Bednarz zdecydował się na rewolucję. Podziękował wtedy większości zawodników, którzy przyczynili się do awansu i postawił na obcokrajowców, którzy mieli podnieść poziom gry w zespole. Jak na razie zmiana ta zdaje egzamin.

Wygrać szóstkę

W tym sezonie, wzorem rozgrywek piłkarskich, po sezonie zasadniczym dorobek w grupach nie zostanie podzielony. To oznacza, że zniwelowanie strat na dystansie pięciu kolejek może okazać się bardzo trudne. Dostrzegają to zwłaszcza drużyny z dolnej połówki, gdzie będzie się toczyć rywalizacja o utrzymanie. Najbezpieczniejszym sposobem by zapewnić sobie ligowy byt będzie więc ulokowanie się w grupie mistrzowskiej. Dzisiaj taki cel przyświeca kilku ekipom. Między piątą Gattą Active Zduńska Wola, a ósmym AZS UŚ Katowice jest tylko pięć punktów różnicy. A jest jeszcze Red Dragons Pniewy i MOKS Słoneczny Stok Białystok. Każda z tych drużyn miała w pierwszej rundzie bardzo dobre momenty i aspiracje do czołowej szóstki nie są bezpodstawne. Dla kogoś jednak zabraknie miejsca.

Cudze chwalicie, swego nie znacie…?

To z pewnością trend, który musi martwić trenerów naszych reprezentacji. Coraz więcej bowiem na naszych parkietach występuje obcokrajowców. O sytuacji z Jelcza – Laskowic piszemy w innym miejscu. Nie zdarzają się jeszcze co prawda mecze, w których bramki zdobywają wyłącznie zagraniczni futsalowcy, ale wystarczy napisać, że najlepszymi strzelcami drużyn z Jelcza – Laskowic, Chojnic czy też Piasta Gliwice są obcokrajowcy. Znakiem czasu był także występ 20-letniego Brazylijczyka Aleksa Viany na Młodzieżowych Mistrzostwach Polski w zespole Rekordu. Jedynymi drużynami bez obcokrajowców na pokładzie w tym sezonie FE są akademickie ekipy z Gdańska i Katowic.

Co się dzieje z Piastem?

Gliwiczanie przypominają trochę piłkarską Cracovię. Mają poważnego właściciela i zaplecze finansowo – organizacyjne, grają na jednej z najnowocześniejszych hal w Polsce. Trenerem zespołu jest Klaudiusz Hirsch, były trener reprezentacji Polski, jeden z najbardziej uznanych szkoleniowców futsalowych w naszym kraju. Do dyspozycji ma byłych i obecnych reprezentantów kraju. Do tego jeszcze marka Piast w wielu aspektach powinna pomagać. W klubie myślą także o przyszłości – budują bowiem struktury młodzieżowe. Brakuje tylko jednego – wyniku pierwszej drużyny. Gliwiczanie po pięciu kolejkach zamykali ligową tabele z pięcioma porażkami na koncie. Teraz jest lepiej, ale dziesiąte, barażowe miejsce i tylko trzy wygrane przy siedmiu porażkach nijak się mają do zapowiedzi przedsezonowych mówiących o walce o medale. W tym sezonie w Gliwicach będzie walka, ale tylko o utrzymanie.

Północ na dole

W ostatnich sezonach rywalizacja o utrzymanie nieraz była wewnętrzną sprawą drużyn ze Śląska. Bo był AZS UŚ Katowice, walczyły o byt także drużyny z Gliwic, również w elicie występowała Gwiazda Ruda Śląska, a problemy miewał czasami jeszcze Clearex Chorzów. Dzisiaj w kłopotach z kolei jest północ Polski. Ostatnie miejsce zajmuje szczecińska Pogoń, przedostatnie zaś AZS UG Gdańsk. Jest co prawda w gronie zagrożonych Piast, ale równie niespokojnie jest w ekipie beniaminka z Chojnic. Pewny swego nie może być także ubiegłoroczny nowicjusz z Białegostoku.

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Polityka prywatności