Aktualności

[FUTSAL EKSTRAKLASA] Szczyt dla FC Toruń, setka Michała Kubika

Piłka Ligowa12.12.2018 
Mistrzowskie aspiracje potwierdziła w poniedziałek drużyna Łukasza Żebrowskiego. FC Toruń wygrało na terenie rewelacyjnego beniaminka z Jelcza-Laskowic i nadal przewodzi stawce dwunastu ligowców. Drugi jest Rekord, a przewaga między tą dwójką i resztą stawki jest już coraz większa.

Na tę różnicę wpłynął głównie wynik z Jelcza-Laskowic. Gospodarze, plasujący się na trzecim miejscu, przegrali z liderem. Kibice w tym spotkaniu oglądali tylko trzy bramki, ale na pewno się nie nudzili. Bohaterem meczu był zresztą golkiper gości, Nicolae Neagu. Mołdawianin z polskim paszportem nie tylko rewelacyjnie spisywał się między słupkami, ale także zdobył bramkę, jedną z dwóch dla gości. Osobne pochwały należą się fanom gospodarzy. Przygotowali na to spotkanie sektorówkę oraz okazałą kartoniadę. – Wielkie brawa dla naszych fanów. Nikomu nie gra się u nas łatwo, kibice to jest ogromne wsparcie dla nas – mówił po meczu Maciej Foltyn, bramkarz Acany Orła.

Kroku liderowi dotrzymuje Rekord. Bielszczanie rozbili AZS UG Gdańsk różnicą dziesięciu goli, już w pierwszych minutach rozwiewając nadzieje graczy z północy Polski. Jedno trafienie zaliczył najskuteczniejszy zawodnik Futsal Ekstraklasy Michał Marek, ale bohaterem niedzielnego wieczoru był Michał Kubik. Jego drugi gol był bowiem setnym trafieniem tego piłkarza na parkietach Futsal Ekstraklasy. Gdańszczanie na jakiekolwiek powody do zadowolenia muszą poczekać co najmniej do przyszłego roku.

Nie będą mile wspominać derbowych konfrontacji Akademicy z Katowic. Po porażkach w dwóch ostatnich tygodniach z drużynami z Gliwic i Bielska-Białej  tym razem przyszła przegrana z Cleareksem Chorzów. I marne to pocieszenie dla katowiczan, że decydującego o porażce gola stracili na pięć sekund przed końcową syreną. Chorzowianie cały czas są blisko ligowego podium, natomiast AZS UŚ po serii porażek traci coraz większy dystans do najlepszych i coraz mocniej musi się oglądać za siebie. Na szczęście kolejne derby dopiero w 20. kolejce.

Z remisu w Zduńskiej Woli bardziej uradowani są goście z Pniew. Oni na wyjazdach w tym sezonie gromadzą tylko pojedyncze punkty, a teren wicemistrza Polski udało się zdobyć jedynie – i to tylko połowicznie – jednym punktem, graczom lidera z Torunia. „Czerwone Smoki” mogą więc być zadowoleni, chociaż od szóstej minuty prowadzili, natomiast Gatta wyrównała dopiero w ostatnich fragmentach spotkania. Przypomniał o sobie Daniel Krawczyk, dzięki temu między obiema ekipami nadal panuje status quo. Mało kto chyba się jednak spodziewał, że Gatta będzie kończyć rundę na szóstym miejscu.

Do największej sensacji doszło natomiast w Gliwicach. Wracający ostatnio na zwycięską ścieżkę Piast (trzy wygrane z rzędu) przegrał z Red Devils. Chojniczanie przerwali zaś fatalną serię na Górnym Śląsku – pięć porażek z rzędu i starczy. Tym samym „Czerwone Diabły” wyprzedziły swoich sobotnich rywali w tabeli. Sytuacja obu drużyn nadal jest nie do pozazdroszczenia. Co mają jednak powiedzieć przedstawiciele ostatniej w tabeli szczecińskiej Pogoni? „Portowcy” nie wykorzystali okazji, by powiększyć swój dorobek punktowy. Przegrali w Białymstoku 4:8, chociaż jeszcze na trzy minuty przed końcem meczu przegrywali… 2:4. Zdołali co prawda wyrównać, by potem w ciągu niespełna 120 sekund dać sobie wbić cztery gole! Po takiej końcówce w Szczecinie mogą długo jeszcze dochodzić do siebie.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności