Aktualności

[FUTSAL EKSTRAKLASA] Remis w klasyku, dwóch spadkowiczów już znamy?

Piłka Ligowa09.03.2020 

Osiemnasta kolejka Futsal Ekstraklasy mocno rozjaśniła sytuację na górze i na dole ligowej tabeli. Z walki o medale praktycznie odpadł już zespół Acany Orła Jelcz-Laskowice, o komforcie mogą zapomnieć również w Toruniu. W rywalizacji o utrzymanie przesądzony staje się natomiast los drużyn z Chojnic i Rudy Śląskiej.

W rywalizacji na szczycie nie udało się wyłonić zwycięzcy. Wicelider, Gatta Zduńska Wola, zremisował na własnym terenie z mistrzem i aktualnym liderem, Rekordem Bielsko-Biała. Spotkanie było bardzo zacięte, ale festiwalu strzeleckiego, jak w poprzednich spotkaniach z udziałem bielszczan, tym razem kibice nie oglądali. Jedyne bramki padły w ostatnich minutach meczu, co nie znaczy, że wcześniej kibice oglądający ten pojedynek się nudzili. Kolejny gol do swego dorobku dopisał Daniel Krawczyk, ale na poprawienie rekordu strzeleckiego ligi musi jeszcze trochę poczekać.

Na „czwórkę z plusem” ocenił wykonanie zadanie trener Constractu Lubawa, Dawid Grubalski, po wygranej swoich podopiecznych w Jelczu-Laskowicach. Dwie drużyny, które trochę z drugiego szeregu chcą włączyć się do walki o medale, zafundowały kibicom ciekawe widowisko. Bohaterem gospodarzy był młody Kacper Kędra, który po początkowych stratach dał swojej drużynie drugie życie. Ostatecznie trzy punkty zabrali do domu jednak goście, którzy wobec remisu Gatty wskoczyli na drugie miejsce.

O kryzysie mogą mówić w Chorzowie i przede wszystkim w Toruniu. Clearex w trzech ostatnich spotkaniach wywalczył zaledwie dwa punkty, a tym razem zremisował w derbowym pojedynku w Katowicach. Chorzowianie w tym spotkaniu prowadzili już 2:0, ale dali sobie wydrzeć to prowadzenie, bramkę na wagę remisu tracąc w… ostatniej sekundzie meczu. W jeszcze większych tarapatach jest srebrny medalista z Torunia. Tym razem drużyna Łukasza Żebrowskiego przegrała u siebie z Piastem Gliwice, doznając tym samym trzeciej porażki z rzędu we własnej hali!

Jak zacięta sytuacja jest wśród drużyn walczących o ligowy byt, pokazuje przykład z Pniew. Red Dragons po serii bardzo dobrych występów zanotowali pierwszą porażkę w tym roku, w Gliwicach z miejscowym GSF-em, i ponownie znaleźli się w strefie spadkowej. Mecz ten zapamięta na pewno Robert Gładczak. Reprezentant Polski odpowiedzialny w pierwszej kolejności za zadanie defensywne, w ciągu trzynastu minut drugiej połowy zdobył trzy bramki. Dla gliwiczan trafiali zresztą wyłącznie kadrowicze: dwie bramki dołożył aspirujący do kadry Tomasz Czech, a kolejne Tomasz Lutecki i Dominik Wilk. Pniewianie mogą się pocieszać faktem, że jeżeli w takiej skuteczności w dalszym ciągu będzie Mateusz Kostecki, szanse na utrzymanie są całkiem spore. To on strzelił jedyne gole w Gliwicach, a obecnie ma na koncie 24 trafienia.

Pniewianie wyścig o utrzymanie toczą już właściwie jedynie z beniaminkiem z Leszna, który ma obecnie dwa punkty więcej. Zadecydowało o tym dramatyczne spotkanie w Chojnicach. Dla miejscowych Red Devils był to mecz ostatniej szansy, by jeszcze wsiąść do pociągu o nazwie „Futsal Ekstraklasa”. Gospodarze pełni byli nadziei po pierwszej połowie. Po dwudziestu minutach prowadzili, ale w drugiej odsłonie w dramatycznych okolicznościach mecz przegrali. O porażce chojniczan zadecydował gol samobójczy w ostatniej minucie spotkania!

Bardzo zacięte spotkanie było także w Rudzie Śląskiej. Gwiazda postawiła się rywalowi z Białegostoku, ale za styl i charakter rudzianom punktów nie można przyznać. Skuteczniejsi byli goście, zgarnęli trzy punkty i właściwie rozstrzygnęli kwestie pierwszych spadkowiczów.

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności