Aktualności

[FUTSAL EKSTRAKLASA] Rekord „odjeżdża” rywalom. Zacięta walka o podium

Piłka Ligowa15.01.2019 

Ci, którzy liczyli na ogromne emocje w walce o tytuł mistrza Polski mogą po pierwszej serii czuć się delikatnie rozczarowani. Typowany do roli najgroźniejszego faworyta Rekordu Bielsko-Biała FC Toruń przegrał z Gattą Active Zduńska Wola. Bielszczanie z takiego prezentu nie mogli nie skorzystać.

Rekord ma obecnie cztery punkty przewagi nad drużyną z Torunia. W niedzielę wygrał w Białymstoku, już właściwie w pierwszej połowie rozstrzygając losy tego pojedynku. Zapowiadając to spotkanie pisaliśmy o najskuteczniejszych zawodnikach całej ligi – kwartecie z Bielska-Białej i to oni w dużej mierze zapewnili zwycięstwo mistrzowi Polski. Po dwie bramki zdobyli Paweł Budniak i Oleksandr Bondar, kolejne dołożyli między innymi Artur Popławski i najskuteczniejszy zawodnik całych rozgrywek, Michał Marek. Łącznie dziewięć goli, na które gospodarze odpowiedzieli czteroma.

FC Toruń przegrał z Gattą Active Zduńska Wola i patrząc na niektóre statystyki wynik ten nie musi dziwić – torunianie dużo lepiej bowiem czują się na wyjazdach niż u siebie – natomiast Gatta to, było nie było, cały czas aktualny wicemistrz Polski. Drużyną, która ma jednak cały czas szanse na tytuł są torunianie – goście muszą się w pierwszej kolejności skupić na walce o miejsce w czołowej szóstce. Zdecydowanie ułatwili sobie zadanie dzięki wygranej na terenie wicelidera. Załatwił to w pojedynkę Arkadiusz Szypczyński, dzięki dwóm trafieniom w drugiej połowie. Gatta dzięki trzem punktom już pewniej czuje się w grupie mistrzowskiej i coraz śmielej może myśleć o podium – do trzeciego miejsca traci bowiem trzy punkty.

O czołowe lokaty zapowiada się bardzo ciekawa walka, co udowodniły drużyny z Jelcza – Laskowic i Chorzowa. Beniaminek wygrał w Szczecinie, chociaż sukces ten nie przyszedł łatwo. Pogoń, chociaż zajmuje ostatnie miejsce, postawiła twarde warunki, ostatecznie do remisu i sprawienia ogromnej niespodzianki, zabrakło jednego gola. Dużo bardziej jednostronny mecz oglądali kibice na Śląsku. Chorzowianie rozbili Red Dragons Pniewy, już do przerwy prowadząc różnicą pięciu goli. W drugiej połowie festiwal trwał dalej i po 30. minutach można było to spotkanie właściwie zakończyć.

W pewny sposób trzy punkty zainkasowali w Gdańsku gracze Piasta. W pierwszej rundzie w tym pojedynku górą byli gdańszczanie, tym razem doszło do skutecznego rewanżu. Przypomniał o sobie Rafał Franz, do gry po kontuzji wrócił także Przemysław Dewucki, a trafienie zaliczył również bramkarz Michał Widuch. Sytuacja gdańszczan po tej porażce robi się nieciekawa, tym bardziej, że w dramatycznym spotkaniu wygrało także Red Devils Chojnice, które pokonało u siebie AZS UŚ Katowice. Drużyna z południa Polski po ośmiu minutach gry w Chojnicach prowadziła 2:0, by ostatecznie wracać do domu z niczym. W walce o utrzymanie coraz większa różnica między odstającym duetem z Gdańska i Szczecina a pozostałą grupą.

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Polityka prywatności