Aktualności

[FUTSAL EKSTRAKLASA] Niespodziewany lider z Katowic, Krawczyk jak wino

Piłka Ligowa17.09.2019 
Trzy drużyny mogą pochwalić się kompletem zdobytych punktów po dwóch kolejkach. Co ciekawe, prócz faworyzowanych ekip Rekordu Bielsko-Biała i Gatty Active Zduńska Wola, w gronie tym jest także AZS UŚ. Katowiczanie w ubiegłym sezonie walczyli o utrzymanie, a teraz są na pierwszym miejscu.

Akademicy w niedzielę zmierzyli się na własnym terenie z inną drużyną, która rozpoczęła sezon od wygranej, beniaminkiem z Leszna. Goście w pierwszych minutach sprawiali lepsze wrażenie, zdobyli nawet bramkę, ale jeszcze w pierwszej połowie katowiczanie odrobili straty. Po przerwie AZS, jak na lidera przystało, powiększył przewagę, a na listę strzelców wpisał się między innymi Jakub Jochymek, który nie tak dawno swoich sił próbował w piłkarskim Zagłębiu Sosnowiec.

Hitowy mecz drugiej kolejki odbył się jednak w Jelczu-Laskowicach. Czwarta drużyna ubiegłego sezonu gościła mistrza Polski. Ci, którzy oczekiwali spotkania obfitującego w fajerwerki i emocje, nie zawiedli się. Od pierwszego gwizdka sędziego na parkiecie wiele się działo, a różnicy między mistrzem Polski, a gospodarzami nie było widać. Ekipa z Dolnego Śląska dwukrotnie w tym spotkaniu wychodziła na prowadzenie, ale doświadczenie graczy Rekordu wzięło górę. W drugiej połowie, w ciągu dziewięciu minut, bielszczanie zdobyli trzy bramki. Były to trafienia, jak się później okazało, które zadecydowały o zdobyciu kompletu punktów.



Acana Orzeł w dwóch meczach zgromadziła tylko jeden punkt, ale z pewnością w ekipie ubiegłorocznego beniaminka nie muszą bić na alarm, bo gra drużyny daje nadzieje, że i wyniki przyjdą. Minorowe nastroje panują chyba zwłaszcza w obozach Piasta Gliwice i Red Dragons Pniewy. Ekipy te nie zgromadziły dotąd ani jednego punktu. Piast nie miał jednak łatwego terminarza, bo po porażce z Rekordem w sobotę grał z Cleareksem. Dla chorzowian była to okazja do rehabilitacji po wpadce z Leszna. Przez blisko trzydzieści minut faworyzowany zespół Mirosława Miozgi miał jednak problem ze zdobyciem bramki.

Red Dragons, po domowej porażce z AZS UŚ Katowice, tym razem przegrali w Zduńskiej Woli. Gattę wielu w tym sezonie spisywało na grę w środku stawki, natomiast „Kocury” nic sobie z tych opinii nie robią. Kolejną młodość – którą to już? – przeżywa Daniel Krawczyk, który młodzież z Pniew zapewne mógłby jeszcze niejednej rzeczy na parkiecie nauczyć. W sobotę trzykrotnie pokazał rywalom, jak się strzela bramki. Gorsi nie chcieli być inni „młodzieńcy”: Igor Sobalczyk i Michał Marciniak. Efekt? Drużyna z Wielkopolski ma najwięcej straconych bramek w całej lidze, już 11.

W drugiej kolejce słodko-gorzkie były losy beniaminków. Gdy ekipa z Leszna smuciła się po historycznej przegranej na najwyższym szczeblu rozgrywek, radowały się zespoły Constractu Lubawa i GSF Gliwice. Ten drugi zainkasował trzy punkty kosztem Gwiazdy Ruda Śląska, kolejnego nowicjusza. W derbach Śląska bramkę dla GSF zdobył między innymi Wojciech Kędziora, znany w występów w Piaście, GKS Katowice czy też Ruchu Chorzów. Strzelali również reprezentanci Polski w futsalu, Robert Gładczak i Tomasz Lutecki. Najefektowniejsze zwycięstwo w tej kolejce zanotował jednak Constract. Dla tej drużyny to także historyczny wyczyn w FE. Do wygranej w Chojnicach różnicą pięciu goli przyczynili się najbardziej Paweł Kaniewski i Pedro De Oliveira Silva, którzy strzelili po dwa gole.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności