Aktualności

[FUTSAL EKSTRAKLASA] „Miki” w elitarnym gronie, a bramkarze snajperami

Piłka Ligowa03.12.2018 
Nie obyło się bez niespodzianek w 10. kolejce Futsal Ekstraklasy. Lider z Torunia zremisował na własnym terenie z MOKS Słoneczny Stok Białystok. Domowych porażek doznały drużyny AZS UŚ Katowice i Red Dragons Pniewy. Coraz bliżej awansu na pierwsze miejsce jest Rekord.

Bielszczanie cały czas nie zawodzą. Tym razem pewnie wygrali na terenie beniaminka z Chojnic, aplikując rywalowi siedem bramek. Bohaterem gości był Michał Marek, który nie zatrzymuje się w wyścigu po koronę króla strzelców. Tym razem zdobył dwie bramki, pierwszą już w drugiej minucie meczu. Dwie kolejne dołożył Paweł Budniak, jedną inny nasz reprezentant – Łukasz Biel.

Jeżeli chodzi o strzeleckie popisy, to bohaterem numer jeden weekendu był bezwzględnie Marcin Mikołajewicz. Snajper FC Toruń i reprezentacji Polski w meczu z drużyną z Białegostoku zdobył swoją bramkę nr 200 na boiskach ekstraklasy. Radość z tego osiągnięcia była jednak niepełna, bo torunianie u siebie zaledwie zremisowali z drużyną walczącą o utrzymanie. Białostoczanie postawili liderowi twardy opór zdobywając trzy bramki.

Jak się zdobywa bramki pokazali także dwaj bramkarze, obaj niegdyś stawiający swoje pierwsze futsalowe kroki w Rudzie Śląskiej. Michał Widuch zresztą jest wychowankiem Rafała Krzyśki – a w piątek i jeden, i drugi wpisał się na listę strzelców. Widuch był zapewne podwójnie szczęśliwy, bo nie dość, że przyczynił się do wygranej Piasta Gliwice w derbach Śląska z AZS UŚ Katowice, to jeszcze nie przepuścił żadnego strzału rywali. Krzyśka również mógł po meczu przyjmować gratulacje. Strzelił szóstego gola dla Cleareksu Chorzów w meczu z Gattą Active Zduńska Wola, wicemistrzem Polski. Dwie bramki dla gospodarzy zdobył także Sebastian Leszczak. Dla zduńskowolan była to natomiast druga z rzędu porażka i dystans do najlepszych drużyn robi się coraz większy.

Jedna bramka zadecydowała o wygranej Acany Orła Jelcza-Laskowice na terenie Red Dragons. Przez długie minuty zanosiło się nawet na to, że spotkanie zakończy się bezbramkowym rezultatem. Ostatecznie goście wygrali. Dla pniewian była to pierwsza porażka przed własną publicznością w tym sezonie, goście już chyba na dobre zapomnieli o tym, że jeszcze kilka miesięcy temu rywalizowali w I lidze. Obecnie mają cztery punkty przewagi nad czwartym miejscem.

Wreszcie przełamał się AZS UG. Gdańszczanie na wygraną czekali od połowy września. Mecz dwóch drużyn poważnie zagrożonych degradacją zakończył się po myśli gospodarzy, ale nie byłoby sukcesu w meczu z Pogonią Szczecin, gdyby nie skuteczna postawa Tomasza Poźniaka. Zdobył trzy bramki i tym samym pozwolił gospodarzom wydostać się ze strefy spadkowej. W Szczecinie po ubiegłotygodniowej wygranej mieli prawo się radować, teraz jednak wszystko wróciło do szarej rzeczywistości.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Polityka prywatności