Aktualności

[FUTSAL EKSTRAKLASA] Marcin Firańczyk – „sky is the limit” dla chłopaka z Podlasia

Piłka Ligowa01.07.2020 
Jest chyba najlepszym dowodem na to, że niemożliwe nie istnieje. Marcin Firańczyk zawsze chciał grać w futsal wśród najlepszych na świecie i cel ten powolutku realizuje. 23-latek zamienia Jelcz-Laskowice na włoski ASD Futsal Potenza Picena. – Czasem trzeba być wariatem – mówi o sobie, mając na myśli przede wszystkim okoliczności tego transferu.

Dla rodzimych futsalistów ziemia włoska do tej pory pozostała niezdobyta. Do kraju, w którym futsal cieszy się ogromną popularnością, a rozgrywki ligowe stoją na najwyższym poziomie, wybiera się Marcin Firańczyk. Jest to jeden z wyróżniających się zawodników ostatnich lat Futsal Ekstraklasy, ale patrząc na to, jak niewielu graczy ma szansę na zagraniczny wyjazd, to z pewnością ten transfer może być zaskoczeniem.

Zaczęło się od filmiku

Jeszcze mocniej zaskakują okoliczności transferu. Firańczyk… wychodził go właściwie sobie sam. Zaczęło się od montażu filmiku z najlepszymi zagraniami. – Ten pomysł chodził mi po głowie już wcześniej. Zapłaciłem znajomemu, chciałem mieć coś takiego zrobionego – tłumaczy pochodzący z Podlasia zawodnik. Potem poprzez znajomości w środowisku, przede wszystkim jednego z trenerów, złapał kontakt z jedną z hiszpańskich agencji menadżerskich działających również na rynku włoskim. – Przedstawiciele agencji pytali między innymi o opinię mojego dotychczasowego trenera z Jelcza-Laskowic, Chusa. Po pozytywnej weryfikacji pojawiły się pierwsze oferty z Włoch. Najpierw z Serie C, następnie z klasy wyższej. Wszystko właściwie trwało pięć dni – opowiada zawodnik, który będzie trzecim polskim futsalowcem w Italii. Z klubem z Potenzo Piceny podpisał roczny kontrakt z opcją przedłużenia na kolejny rok, a z agencją menadżerską związał się dwuletnią umową.

Być może opcji wyjazdu Firańczyk nie brałby pod uwagę, gdyby w kraju mógł zrobić kolejny krok do przodu. – Rozwój indywidualny jest dla mnie najważniejszy. Nie chciałem grać o utrzymanie, a najlepsze kluby ligowe się po mnie nie zgłaszały – przyznaje bez ogródek. A wyjazd zagraniczny był jednym z celów na jego liście do spełnienia. – Najpierw chciałem zagrać w Futsal Ekstraklasie, potem pójść wyżej i wyjechać za granicę. Ten kryzys, który również dotyka polskie kluby, to chyba dobry moment. Jest szansa się wiele nauczyć, tym bardziej, że mnie zawsze pociągało nowe środowisko, poznawanie ludzi. To z jednej strony przygoda, ale też doświadczenie, które da wiele w przyszłości i którego nie kupisz za żadne pieniądze – tłumaczy.



Transferów naszych zawodników, o czym nieraz już pisaliśmy, do zagranicznych klubów jest jak na lekarstwo. W Italii na początku wieku przebijał się chociażby Robert Dąbrowski, ale dla niedoświadczonego chłopaka z Polski były to zupełnie inne realia. Dzisiaj w Hiszpanii gra Michał Kałuża, zainteresowanie było także Mikołajem Zastawnikiem. Rok temu ofertę z Napoli miał Michał Marek, ale z niej nie skorzystał. W przeszłości na wschodzie grał także Paweł Budniak. – Nie wiem z czego to wynika, że tak mało naszych zawodników wyjeżdża. Każdy ma inną drogę, inny cel. Zainteresowanie jest nikłe, niektórzy gracze sami też nie chcą wyjeżdżać. Nie mają powodu. Mają tutaj ułożone życie, granie łączą z pracą. Taki wyjazd jest trochę podróżą w nieznane i ryzykiem, opuszczeniem strefy komfortu – mówi 23-latek, który zaznacza od razu, że on także miał wiele dylematów i mocno ryzykuje. – Czasem trzeba być jednak wariatem – argumentuje z dystansem swoją decyzję.

Z Podlasia do nadmorskiego kurortu

Potenza Picena to 15-tysięczne miasteczko na wybrzeżu Adriatyku. Nadmorski kurort znany jest z wielu atrakcji. Firańczyk pozna okolice w połowie sierpnia. Pod koniec wakacji ma rozpocząć treningi z drużyną, natomiast sezon ma rozpocząć się w połowie października. Szkopuł w tym, że na ten moment jego nowa drużyna jeszcze nie wie… na jakim szczeblu zagra. – Wszystko spowodowane jest pandemią. Sezon został przerwany, moja drużyna zmierzała po awans do Serie B (to jest trzeci poziom rozgrywkowy w Italii – przyp. TD), więc w klubie nie biorą innej opcji niż awans, ale czekam na ostateczne decyzje – mówi były zawodnik Acany Orła Jelcz-Laskowice, który coraz bardziej wdraża się we włoski futsal. Na razie wirtualnie, ale kontaktuje się już z dyrektorem sportowym klubu, jak i z kolegami z nowej drużyny. – Oglądałem także skróty meczów, widać, że prezentują wysoki poziom. Drużyny grają na małych halach, ciekawe będzie to doświadczenie – mówi, a do wyjazdu przygotowuje się już teraz, pobierając lekcje języka włoskiego.



Sam klub, mimo że obecnie jeszcze rywalizuje na szczeblu regionalnym, nie odstaje od tych profesjonalnych. – Dla mnie to ma być przede wszystkim futsal – mówi Firańczyk, który ma mieszkać z Brazylijczykiem. Dodatkowe zajęcie czy praca? – Gdy poruszaliśmy w rozmowach z klubem ten temat błyskawicznie przez Włochów został ucięty. Futsal to będzie moje zajęcie. Mam nadzieję, że z czasem nie trafię na magazyn – uśmiecha się.

Zawodnik, który w Futsal Ekstraklasie zdobył łącznie 47 bramek, pierwsze kroki stawiał na boiskach piłkarskich. Grał między innymi w trzecioligowym zespole Wissa Szczuczyn. Z czasem te występy zaczął łączyć z grami na parkietach w Białymstoku. – Początkowo przy piłce spędzało się całe dnie. W weekend z jednego meczu na drugi, czasem z wcześniejszego urywało się kilka minut przed końcem, by zdążyć wieczorem na drugi. Po awansie z MOKS Słoneczny Stok Białystok do Futsal Ekstraklasy postawiłem całkowicie na halę. Widziałem tam większe szanse rozwoju, rozgrywki bardziej prestiżowe – mówi zawodnik, który w myśl swojej zasady „rozwój najważniejszy”, rok temu zdecydował się na przeprowadzkę z Podlasia na Dolny Śląsk.

Krok po kroku

W rodzimych futsalowych realiach już ubiegłoroczny transfer Firańczyka był zjawiskiem. Transferów wewnątrz ligi, za którymi idzie zmiana otoczenia i tym samym dotychczasowego życia, do tej pory nie było za wiele. – Dla mnie to było oczywiste, że w pewnym momencie przejdę z Białegostoku gdzieś indziej, bo chcę się rozwijać – powtarza. Jak sam przyznaje, rok na Dolnym Śląsku wiele mu dał.

Drużynowo w Jelczu-Laskowicach w ostatnim sezonie mieli większe aspiracje, ale indywidualnie zbierający jeszcze doświadczenie gracz 12-miesięczny okres spożytkował należycie. – Trochę nauczyłem się pokory, odchodząc z Białegostoku miałem dobre liczby, myślałem, że może tak zawsze będzie. Ale w nowym miejscu przekonałem się, jak wiele mi jeszcze brakuje. Ciężka praca i skromność daje wynik. Wiele także nauczyłem się pod względem taktycznym od trenera Chusa. Właściwie uczył nawet podstaw, jak się poruszać na pivocie, jak obracać, podstawowe zachowania. Wiele pracowaliśmy po zajęciach. Drobne sprawy, które wiele mi dały. Poznałem swoje słabości – mówi strzelec sześciu goli w Acanie, który cieszył się również z faktu, że w drużynie mógł przebywać z obcokrajowcami. – Poznawałem ich kulturę, inny styl gry. To zawsze pozytywnie wpływa – twierdzi.



Na razie Firańczyk nie myśli o dalszej przyszłości. Ma jednak nadzieję, że lekcja włoskiego pozwoli mu stać się lepszym sportowcem. – A zapewne da wiele także jako człowiekowi – dodaje 23-latek, który z czasem do Polski chciałby wrócić do najsilniejszych klubów. Na horyzoncie jest także reprezentacja Polski, w której nasz rozmówca nie zadebiutował. Był jednak w orbicie zainteresowań selekcjonera Błażeja Korczyńskiego, grywał w reprezentacji młodzieżowej, wziął udział w Akademickich Mistrzostwach Świata w 2018 roku, był także powoływany do kadry przygotowującej się do tegorocznych AMŚ. – Wiem, że kadra to teraz za wysokie progi, ale mam nadzieję, że będę się rozwijał i z czasem kto wie… – mówi ambitny chłopak, dla którego patriotyczne wydarzenia mają szczególny wydźwięk. Stara się pomagać chociażby organizacjom, które działają na rzecz Powstańców Warszawskich. – Staram się z każdej zarobionej na futsalu pensji przekazać jakieś środki na zbiórkę na obiady dla powstańców. Zasłużyli na to, by żyć godnie, w końcu walczyli za Polskę. Dzisiaj szansę gry w reprezentacji mamy właśnie między innymi dzięki nim – dodaje na zakończenie.

Tadeusz Danisz

Fot.: 400mm.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności