Aktualności

[FUTSAL EKSTRAKLASA] FC Toruń świętuje. W Gdańsku tli się nadzieja

Piłka Ligowa16.05.2019 

Coraz mniej niewiadomych w Futsal Ekstraklasie na dwie kolejki przed końcem rozgrywek. Do pewnego mistrzostwa Rekordu Bielsko-Biała dołączył w miniony weekend FC Toruń, który może się radować ze srebra. Na finiszu natomiast coraz ciekawsza robi się sytuacja w strefie spadkowej. Akademicy z Gdańska nie złożyli bowiem jeszcze broni.

Gracze FC Toruń w weekend stawali przed historyczną szansą. Zwycięstwo w niedzielę z Cleareksem gwarantowało im srebrne medale. Chorzowianie nie zamierzali jednak ułatwiać zadania, bo wygrana w Grodzie Kopernika sprawiała, że obie ekipy zrównywały się punktami. Ogromny ciężar spotkania nie zdeprymował graczy, którzy zafundowali kibicom szalone widowisko. Chorzowianie szybko objęli prowadzenie, ale gospodarze w ciągu czterech minut zdobyli... cztery bramki. To był jednak dopiero początek. Clearex jeszcze przed przerwą z nawiązką odrobił straty. To nie był koniec emocji, chociaż w drugiej połowie trafiali już tylko torunianie, którzy wygrali ostatecznie 9:5. Bohaterem gospodarzy był Tomasz Kriezel, zdobywca trzech bramek. Dla chorzowian w ciągu dziesięciu minut hat-tricka zaliczył Maciej Mizgajski, który w decydującym momencie trafił także do własnej bramki. – To dla nas historyczny sukces, patrząc na to z jakimi problemami borykaliśmy się w tym sezonie, to jest to jak mistrzostwo Polski – radował się po meczu trener FC Toruń, Łukasz Żebrowski.

Równie wielka radość, ale już nie taka spontaniczna, bo wszystko było przecież wcześniej wiadome, panowała w Bielsku-Białej, po meczu Rekordu z beniaminkiem z Jelcza-Laskowic. Gospodarze świętowali z własnymi kibicami zdobycie tytułu mistrza Polski, chociaż Acana Orzeł chciał fetę popsuć. Goście po pięciu minutach prowadzili różnicą trzech goli! Ewentualne zwycięstwo sprawiało, że beniaminek zrównałby się punktami z trzecim Cleareksem. Rekord jednak niczym wytrawny bokser dał się rywalowi wyszumieć, a potem sam zaczął wyprowadzać ciosy. Najskuteczniejszy w tym był Artur Popławski – strzelec dwóch goli, ale chyba największą radość z bramki miał Michał Marek, dla którego był to setny gol w barwach Rekordu.

W meczu dwóch drużyn skupiających się na walce o piąte miejsce Piast rozgromił Gattę. Gliwiczanie sukces zawdzięczają doświadczonym zawodnikom, między innymi Douglasowi czy Przemysławowi Dewuckiemu. Po tej wygranej gliwiczanie są bardzo bliscy piątej pozycji, a Gatta – wicemistrz Polski z sezonu 2017/2018 teraz zakończy zmagania najprawdopodobniej na szóstej pozycji.

W dolnej połówce zwracała uwagę przede wszystkim rywalizacja w Gdańsku. Akademicy stawali przed ostatnią szansą na włączenie się do walki o ligowy byt. Musieli jednak wygrać z przedostatnią Pogonią Szczecin. Szanse na to nie były zbyt duże, bo w tym roku drużyna Jacka Burglina nawet nie zremisowała meczu. W decydującym spotkaniu gdańszczanie udźwignęli jednak ciężar i po wygranej 6:3 dali sobie nadzieję na to, że w przyszłym sezonie również zagrają w Futsal Ekstraklasie.

Nadal jednak sytuacja akademików jest bardzo trudna. Nie dość, że muszą wygrać w Katowicach, to jeszcze muszą liczyć, że Pogoń Szczecin nie wygra z Red Dragons Pniewy. Domowy sukces „Portowców” zamyka sprawę utrzymania w FE. A, że gdańszczanom w Katowicach też nie będzie łatwo pokazał mecz w Chojnicach. Miejscowe Red Devils boleśnie przekonali się o wysokiej dyspozycji drużyny z Górnego Śląska. W ostatnim spotkaniu tej serii Red Dragons Pniewy rozprawiło się z MOKS Słoneczny Stok Białystok i może już być pewne siódmego miejsca na koniec sezonu.

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności