Aktualności

[WYWIAD] Tomasz Kulhawik: Naszą grą chcemy cieszyć kibiców

Piłka Ligowa08.03.2018 
W sobotę o godz. 12 na kanale Łączy Nas Piłka pierwsze tej wiosny transmisja z meczu Centralnej Ligi Juniorów. W Białymstoku zmierzy się druga z pierwszą drużyną grupy wschodniej – Jagiellonia zagra z warszawską Legią. – Idąc na spotkania tej ligi nie usłyszymy już takich haseł jak „laguj”, „wybij” czy tym podobne. Mamy więcej piłki w piłce – zapewnia Tomasz Kulhawik, trener zespołu CLJ Jagiellonii w rozmowie z Michałem Zachodnym o szkoleniu w klubie, poziomie rozgrywek oraz filozofii „futbolu na tak”.

Jak przebiegały przygotowania zimowe drużyny juniorów starszych Jagiellonii Białystok?

Tomasz Kulhawik: Nie wiem, czy warto mówić, bo przeciwnik nie śpi! Żartuję. Nie było najłatwiej, ponieważ na początku czterech naszych zawodników pojechało na zgrupowanie pierwszej drużyny do Turcji. Nasza kadra CLJ i tak jest dosyć wąska i to takie szczęście w nieszczęściu: nam o to chodzi, by oni przebijali się wyżej, ale okrojony nasz skład przekłada się na jakość treningu i grę zespołową. Po tym, jak ci chłopcy wrócili, to trzech wyjechało na mecze reprezentacji młodzieżowej, w tym Bartosz Bida i Mikołaj Nawrocki. A co gorsza, Mateusz Nikołajuk z Turcji wrócił z ośmiotygodniową kontuzją i wejdzie do treningu w połowie marca. Sporo było tych przeciwności losu.

A i tak w zimowych sparingach, gdzie rywalami były seniorskie drużyny z poziomu trzeciej ligi, strzelaliście dosyć sporo goli, prawda?

Jestem trenerem grającym „futbol na tak”, pracując z młodzieżą mam z tyłu głowy znaczenie walki o wynik, ale chodzi o to, by uczyć ich gry w piłkę, najwięcej skorzystają tylko grając ofensywnie. Strzelaliśmy dużo, ale też sporo traciliśmy. Nie dam się sprowokować na huczne zapowiedzi, pracujemy skromnie i pokornie. Cieszy nas to, że rywalizowaliśmy z seniorami jak równy z równym, ale to również zweryfikuje liga.

Jak z perspektywy trenera najstarszej drużyny akademii pracuje się z młodzieżą w Jagiellonii? Czy ten „futbol na tak” jest stosowany w każdym roczniku?

Mam nadzieję, że stempel pracy i filozofii trenera Ireneusza Mamrota jeszcze mocniej odbije się na klubie, na akademii, bo do tej pory różnie z tym było. Gra pierwszego zespołu koreluje z moim podejściem do piłki i mam nadzieję, że wszyscy pójdziemy w tym kierunku: utrzymywania się przy piłce, szukania zawodników kreatywnych, by to cieszyło kibiców i bawiło zawodników. Przed nami jeszcze bardzo dużo pracy, o stuprocentowym stemplu naszej jakości będzie można powiedzieć, gdy odbierzemy naszą bazę treningową. Na razie często jesteśmy trenerami Copperfieldami, bo robimy coś z niczego. Warunki niekiedy są ciężkie, ale wszyscy szkoleniowcy w akademii grają do jednej bramki, a gra pierwszego zespołu jest fajnym punktem odniesienia. Ich wszyscy chcą teraz oglądać.

Jagiellonia ma zresztą także opinię klubu chętnie promującego utalentowaną młodzież.

Uważam, że ten potencjał z akademii nie jest tak w pełni wykorzystywany. Najlepszym przykładem był rocznik 1998, który prowadziłem, którym wielu się zachwycało i uważało, że z niego wypłynie wielu zawodników do Ekstraklasy. A dziś pięciu z nich gra na poziomie pierwszej ligi. Naszym celem powinno być jednak wprowadzenie ich do tej najwyższej klasy rozgrywkowej. Potencjał akademii jest taki, że jej wychowankowie procentowo mogliby stanowić o nawet większej sile pierwszej drużyny.

Których piłkarzy ze swojej drużyny pan by wyróżnił?

Twardo stąpam po ziemi, uważam, że mam wyróżniających się piłkarzy na poziomie juniorskim, ale im trzeba fizyczności, ogłady i doświadczenia. Nie powiem, że już teraz są gotowi, ale grupka tych z rocznika 1998, jak Patryk Klimala, Przemek Mystkowski mają potencjał, by tu jeszcze wrócić. Z obecnej drużyny Bida, Nawrocki, ale jest też Michał Ozga, który trafił z Progresu Kraków jako anonimowy zawodnik, a okazuje się, że jest pod ścisłą obserwacją trenera reprezentacji U-18. Nikołajuk był już w meczowej osiemnastce na spotkanie ze Śląskiem Wrocław w Ekstraklasie… Kuba Tabor z rocznika 1999 jest lekko niedoceniany. Oni budzą nasze nadzieje, że w niedalekiej przyszłości będą stanowili o sile kadry pierwszej Jagiellonii.

W pierwszej rundzie obecnego sezonu w pana drużynie było wielu strzelców w zamian za jednego lidera zdobywającego bramki.

Trzeba pamiętać, że ja przejąłem zespół w lipcu i znając różne problemy tej drużyny, charakterystykę i jakość poszczególnych zawodników wiedziałem, że musimy się wzmocnić. Od razu chciałem postawić na zespołowość, bo np. Bida i Nawrocki to piłkarze z rocznika jeszcze młodszego, czyli 2001. Widziałem, że nie będzie zawodników decydujących w pojedynkę, dlatego ważna była kreatywność całości i ta różnorodność strzelców jest tego efektem. Mieliśmy jesienią wyróżniających się zdobywców bramek, ale siłą jest drużyna.

Pana zespół wyróżnia się na tle CLJ ofensywnym stylem gry?

Piłka się zmieniała w ostatnich latach i to nadal trwa. Wiele zespołów stara się dominować, utrzymywać przy piłce. W CLJ tylko ten rok będzie taki trudny, ponieważ utrzyma się jedynie sześć zespołów w każdej grupie i niekiedy ten pragmatyzm przebija kreatywność. Wynik jest najistotniejszy. Ale ja od początku kochałem grę ofensywną. Gdy postanowiłem być trenerem, to stwierdziłem, że ta garstka kibiców chodząca na juniorów ma mieć frajdę i to idzie za mną. Nie chwalę się, bo chcę podkreślić pracę wszystkich trenerów w CLJ, idąc na spotkania tej ligi nie usłyszymy już takich haseł jak „laguj”, „wybij” czy tym podobne. Mamy więcej piłki w piłce.

Wspomniał pan, że nie ma ochoty na szumne zapowiedzi. Ale w podobnym tonie w programie Podyskutujmy na kanale „Łączy Nas Piłka” mówił trener Legii Warszawa, Piotr Kobierecki. Dwie najlepsze drużyny w tabeli myślą w pierwszej kolejności o utrzymaniu i czy to wpływa na zaciętość spotkań w CLJ?

Każdy gra na wynik, mecze są zacięte i bardzo fizyczne, walka o każdy centymetr boiska. To może tylko chwilowy efekt reformy. Sam pamiętam 1:0 wygrane mecze np. z Polonią Warszawa, ale też porażkę z Koroną Kielce, ile nas te spotkania kosztowały zdrowia. Wiem, że sporo punktów wydarliśmy z wątroby. Pod względem wieku jesteśmy zwykle młodsi, ponieważ mamy jednego zawodnika z rocznika najstarszego, czyli 1999. Może czasem brakuje nam doświadczenia, motoryki, ale podchodzimy do tego sezonu pokornie: najpierw utrzymanie, a potem myślimy o awansie do finałów, bo czemu nie? Zawsze gramy o najwyższe cele.

Pierwszy mecz z Legią skończył się porażką Jagiellonii 1:3, ale po dwóch golach w końcówce, wcześniej to pana zespół udanie gonił wynik, stwarzał sobie więcej sytuacji, prawda?

Uważam, że to był przełomowy mecz, bo po nim chłopcy uwierzyli w to, co do nich mówię. Potrafiliśmy zdominować Legię na ich boisku, dostaliśmy dwie ostatnie bramki gdy mieliśmy piłkę, ale chłopcy sami widzieli, jak dobrze nam szło, jak wiele pochwał zebrali za ten występ. Nawet od sztabu Legii. Wspomnienia mam słodko-gorzkie, akurat wygrać się nie udało, ale opinię zostawiliśmy po sobie dobrą. Dziś to jest nasz punkt odniesienia.

Wszyscy wiemy, jaki wydźwięk mają ostatnie zwycięstwa pierwszej drużyny Jagiellonii Białystok, ale czy praca Ireneusza Mamrota ma jakieś odniesienie na to, co robi pan w juniorach starszych?

Gdy trener Mamrot przyszedł do Jagiellonii, to byłem dla niego osobą anonimową, ale on dla mnie – nie. Wiedziałem, jaki preferuje styl pracy, gry swoich drużyn, więc podskórnie czułem, że będzie dobrze, że spotkamy się ze swoją filozofią gry. Kilkukrotnie rozmawialiśmy, jesienią dwukrotnie graliśmy mecze wewnętrzne i pomimo naszych porażek z zawodnikami, którzy potrzebowali wyrównania wysiłku, to trener powtarzał: „fajnie, że mimo wszystko staracie się utrzymywać przy piłce, a chłopców nie deprymuje gra ze starszymi, ryzykują podaniami”. To pokazało, że trener jest z nami, wspiera naszą pracę. Nie szydził, a wręcz przeciwnie: nawet jeśli kurtuazyjnie, to nas chwalił. Ale inaczej nie brałby na zgrupowanie naszych juniorów. Chciałoby się więcej korzystać z rozmów, dyskusji na temat piłki, ale trener Mamrot jest w takiej sytuacji, że trudno prosić go o jeszcze więcej czasu dla nas.

Rozmawiał Michał Zachodny

fot. Kamil Świrydowicz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży