Aktualności

[WYWIAD] Łukasz Sosin: Chcę uczyć się od podstaw

Piłka Ligowa17.01.2020 

Jak przyznał na Suchych Stawach w roli trenera lub zawodnika był ostatnio jeszcze w XX wieku. Teraz Łukasz Sosin wraca w miejsce, z którego ruszył w bogatą międzynarodową karierę. I chociaż sama infrastruktura Hutnika może niewiele się zmieniła, Sosin do Krakowa przyjeżdża zdecydowanie bogatszy w wiedzę i doświadczenia. – Teraz chcę to przekazać tym młodym zawodnikom – mówi były reprezentacyjny napastnik, który został trenerem Hutnika Kraków CLJ U-17.

Łukasz Sosin wraca do domu?

Można tak powiedzieć. Po 14 latach wróciliśmy do Polski, a na Suche Stawy po 23. Od 3 miesięcy jestem w Polsce, na pewno jest to dla nas jakaś zmiana.

Długo musiał pan czekać na ofertę pracy?

Wiadomo jakie to jest środowisko, szybko wieść o powrocie się rozeszła. Władze Hutnika już po kilku tygodniach od powrotu wystosowali do mnie propozycję, ale wtedy najważniejsze było załatwienie wszystkich formalności z powrotem, szkoły do dzieci. Za pierwszym razem miałem wątpliwości, chciałem się jeszcze zaaklimatyzować, drugą już przyjąłem. Hutnik się odbudowuje, ja wracam, więc spotkaliśmy się. Jestem też jednak trenerem w szkółce piłkarskiej u Tomasza Frankowskiego i Mirka Szymkowiaka. Tam prowadzę zresztą syna w roczniku 2006.

Doświadczenie z pracy z młodzieżą na Cyprze pan już ma, prawda?

Pracowałem w Apollonie Limassol dwa lata, potem jeszcze rok jako dyrektor techniczny, koordynator młodzieży. Byłem odpowiedzialny za całe szkolenie, od dzieciaków od piątego roku życia do młodzieży w wieku lat 19. Koordynowałem całość. Dużo było także w tym roboty biurkowej.

Nie boi się pan pracy z młodzieżą?

Pięć lat temu zrobiłem w Polsce kurs UEFA A, rok temu natomiast UEFA Elite Youth, ukierunkowałem się w ten sposób na młodzież. Jako dyrektor techniczny na Cyprze musiałem bowiem ten kurs mieć ukończony, tam trzeba mieć UEFA Pro lub właśnie Elite Youth. Podjąłem więc szkolenie w Białej Podlaskiej. Rok temu ukończyłem i mam teraz najważniejszy papier do szkolenia młodzieży. W tym kierunku się dobrze czuję, mam z młodymi dobry kontakt. Praca z młodzieżą jest trudna, trzeba się wykazać bowiem między innymi cierpliwością, ale czy czasem w seniorskiej piłce nie jest już podobnie? Teraz niektórzy zawodnicy są jak dzieci, jednego trzeba pogłaskać, do drugiego podejść ostro. I każdego trzeba obserwować, jak w przedszkolu. Potem efekty widzimy na boisku, gdy zawodnik napompowany gra dwa razy lepiej niż na treningach. Nie mówię, że to ma być moje wprowadzenie do seniorskiej piłki, po prostu taką tendencję można zauważyć.

Jakie na pierwszy rzut oka można dostrzec różnice między nastolatkiem na Cyprze, a w Polsce?

Jeszcze za krótko trenuję młodzież w Krakowie, by mówić o konkretnych różnicach. Na pewno to, co mi rzuciło się w oczy, to fakt, że młodzież na Cyprze jest mężniejsza. Tam u syna w grupie, u chłopaków było już widać zarost, nie wiem to może wpływ klimatu, faktu, że są południowcami. W grupie syna na Cyprze byli chłopcy o pół głowy wyżsi od niego, tutaj takich różnic nie widać.

W jednym z materiałów podkreślał pan, że w grupie juniorów młodszych Hutnika nie będą się liczyły wyniki, liczby i statystyki, ale przede wszystkim rozwój tych chłopaków.

Dokładnie. Ja z chłopakami z Hutnika jako zawodnik zdobyłem mistrzostwo Polski juniorów młodszych, jak i juniorów starszych (1993 rok – przyp. red.). A tylko kilku z tych chłopaków zadebiutowało w dawnej I lidze, może 3-4. Ja, Michał Stolarz, świętej pamięci bramkarz Marcin Latos oraz Robert Ziółkowski. Byliśmy drużyną mistrzowską, a tak mało chłopaków zaistniało jednak w seniorskiej piłce. My jesteśmy jednym klubem. Naszym celem jest wprowadzenie tych chłopaków do seniorów i generalnie szkolenie pod kątem pierwszej drużyny. Co z tego, że junior młodszy zrobi wynik w tym roku, jeżeli za rok-dwa lata zaginie o nim słuch.

Zarys na drużynę Hutnika znamy, a jaki jest pomysł Łukasza Sosina na siebie?

Mam swoje plany, to nie jest tak, że z Hutnikiem się wiąże na zawsze. Na razie jest Hutnik, ale mam plany, miałem szczęście i przyjemność również grać w Wiśle czy Cracovii, nigdzie chyba nie są zamknięte przede mną drzwi. Nie jest sztuką prowadzić pierwszą lepszą drużynę, pierwszo, drugo czy trzecioligową. Ja na boisku również zaczynałem małymi krokami, od trzeciej ligi, potem coraz wyżej. Tak samo chcę postępować z trenowaniem. Chcę zaczynać od Centralnej Ligi Juniorów, bo to idealne wpasowanie. Chcę się poczuć trenerem, cieszyć tym, uczyć od podstaw, być na ławce. Na Cyprze rzadziej chodziłem na boiska, więcej było pracy dyrektorskiej, za biurkiem. Teraz chcę wrócić.

A jak po powrocie na same Suche Stawy? Niewiele de facto się zmieniło...

No tak, nie ma cały czas jupiterów, prócz krzesełek na głównym stadionie, to faktycznie wiele się tutaj nie zmieniło. Boisko pierwszej drużyny te same. Ale pamiętajmy, że Hutnik przez ten czas stracił trochę infrastruktury na Suchych Stawach. Teraz to odzyskuje. Ma hale, ma również nowe sztuczne boisko, wybudowano porządne szatnie do całej akademii, a w planach jest budowa kolejnej sztucznej murawy. Trzeba też pamiętać, że to jest Hutnik Nowa Huta „Nowy”, odbudowa tego klubu trwa od kilku ostatnich lat. Podoba mi się, że wszystko jest tutaj rozsądnie robione, nikt nie rzuca się na hurra. Seniorzy są w trzeciej lidze, ale nikt nie mówi, że za trzy lata ma być ekstraklasa. Pomalutku iść do przodu, to jest nasz cel. Zobaczymy już jak to będzie wyglądać wiosną.

W Polsce nie ma aktualnie zbyt srogiej zimy, ale nie tęskno trochę jednak za aurą na Cyprze.

Proszę dać spokój (śmiech). Ja tęskniłem za zimą, można powiedzieć, że jestem rozczarowany, że jej nie ma w Polsce. W każdym razie ta pogoda dużo lepiej mi się podoba niż cypryjski klimat. Ja tam jednak żyłem i pracowałem, a w temperaturze kilkudziesięciu stopni, gdy się jeszcze do tego nie jest naturalnie przyzwyczajony, życie i praca nie jest łatwe. Co innego, gdy człowiek przyjeżdża nad wodę na dwa tygodnie. Znajomi się śmieją, ale ja tęskniłem za spacerami w zimny wieczór po krakowskim Rynku.

Czego można życzyć na nowej drodze życia, bo tak to chyba możemy określić?

Dla mnie już samo szkolenie w szkole trenerów w Białej Podlaskiej było wyzwaniem i nową drogą. Ukończyłem dwa kursy, zobaczymy, jak to zaprocentuje. Mam duże doświadczenie jako zawodnik, mam co przekazywać swoim podopiecznym, ale też samemu trzeba się kształcić, rozwijać. Człowiek codziennie się czegoś dowiaduje, to jest w życiu mega pozytywne. Jak będzie zdrowie, to ten plan uda się realizować.

Rozmawiał Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności