Aktualności

[WIDEO] U-19: Skuteczny obrońca, konsekwencja i przyjazd Bidy

Reprezentacja16.11.2019 
Reprezentacja Polski do lat 19 po zwycięstwie 4:1 z Kosowem odzyskała spokój i awansowała na drugie miejsce w tabeli turnieju eliminacji młodzieżowych Mistrzostw Europy. – Bylimy naprawdę bardzo dobrze przygotowani do tego meczu, drużynę Kosowa mieliśmy przekrojowo przeanalizowaną. Od strony mentalnej ten rywal wymagał dużej koncentracji, organizacji w defensywie – mówi Bartłomiej Zalewski, selekcjoner kadry.

W pierwszej połowie biało-czerwoni musieli wykazać się cierpliwością, bo mocno cofnięty i dość dobrze zorganizowany rywal nie zostawiał zbyt wiele miejsca na jakiekolwiek akcje. – Mimo że na początku kontrolowaliśmy mecz, to czekaliśmy na bramkę, która uspokoi i wprowadzi więcej pewności w naszą grę – mówi Zalewski.

Strzelanie rozpoczął w pięknym stylu Maik Nawrocki, który w 40. minucie uderzył przewrotką po rzucie rożnym, a jeszcze przed przerwą z bliska pokonał bramkarza rywali po dośrodkowaniu z kolejnego stałego fragmentu. – Wiedziałem, że Maik jest bardzo skuteczny przy takich akcjach, przecież strzelał w ostatnich tygodniach w młodzieżowej Bundeslidze niemal w każdym meczu. W spotkaniu z Walią już miał dogodne sytuacje, a dziś udało mu się wykorzystać już pierwszą i to pięknym strzałem – zauważa selekcjoner. Faktycznie, Nawrocki w drużynie do lat 19 Werderu Brema strzelił od końcówki września cztery gole w pięciu meczach. Dla niego trafienia z Kosowem były siódmym i ósmym w młodzieżowych reprezentacjach Polski.

Druga połowa nie przyniosła podobnej kanonady, ale biało-czerwoni stwarzali sobie sytuacje. – W przerwie mówiliśmy dużo o konsekwencji. W pierwszej połowie długo utrzymywaliśmy się przy piłce, ale potrzeba było cierpliwości, zmiany tempa i wykorzystania błędu przeciwnika – zauważa Zalewski i podkreśla dobrą dyspozycję tych zawodników, którzy z Walią pojawili się na boisku po przerwie. – Byli to Kamiński, czy Czyż, którzy zaprezentowali się bardzo dobrze. Dysponujemy naprawdę wyrównanym składem i zawodnikami o sporym potencjale, którzy wchodząc na boisko dają z siebie wszystko – dodaje.

Niespodzianką dla rywali mogło być pojawienie się w kadrze meczowej i na boisku Bartosza Bidy, który w sobotę rano przyleciał z Bułgarii do Londynu i następnie został dowieziony do Cardiff. Jeszcze wczoraj popołudniu wystąpił w reprezentacji U-21, a dziś w U-19. Skąd taka decyzja? – Przyjazd Bartka Bidy na nasze zgrupowanie był już dużo wcześniej ustalony i z Czesławem Michniewiczem z reprezentacji U-21, a także z samym zawodnikiem. Po spotkaniu w Sofii miał pełną regenerację, rano lot do Londynu, skąd został odebrany i przywieziony do drużyny. Wszystko było zorganizowane tak, by obciążenie było dla niego minimalne. Zaraz po tym, jak się pojawił rozmawiałem z nim, konsultację przeprowadził lekarz oraz fizjoterapeuci. Bartek sam bardzo chciał pomóc drużynie już w tym spotkaniu, dlatego zdecydowałem się wpuścić go na końcówkę spotkania. Wystarczyło zobaczyć jego radość po strzelonym golu, by stwierdzić, jak dużo to dla niego znaczyło. To też posłużyło temu, by szybko wprowadził się do drużyny jeszcze przed trzecim meczem z Rosją – podsumował selekcjoner reprezentacji Polski do lat 19.

– Podróż była długa, pewnie będę więc zmęczony. Ale chciałem wejść i trochę poczuć grę w tej drużynie. W Sofii miałem lekką odnowę, ale akurat nie zagrałem zbyt długo, te 20 minut nie było męczących. Teraz nic tylko się wyspać i przygotowywać do trzeciego meczu – mówił po wejściu na ostatni kwadrans i strzeleniu czwartego gola dla Polski. – Ostatni raz grałem w tej drużynie półtora roku temu, strzeliłem wtedy na turnieju w La Mandze bramkę Słowacji. Dziś Kosowo miało jedną szansę, ale gdy wpadły nasze gole, to odzyskaliśmy spokój. Najważniejsze, że się otworzyli, a my tylko na tym zyskaliśmy – zakończył Bida.
Michał Zachodny, Cardiff

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności