Aktualności

[U-17] Marcin Dorna: Ta grupa jest wyjątkowa

Reprezentacja11.09.2019 

We wtorek w finale Pucharu Syrenki reprezentacja Polski do lat 17 uległa Anglii w rzutach karnych (2:2, 1:3 k.), choć wcześniej musiała odrabiać dwubramkowe straty. – To był mecz godny finału. To miała być dla nas nagroda i dokładnie tak do tego podeszliśmy: za ciężką pracę mieliśmy okazję jeszcze w rzutach karnych ten turniej wygrać – podsumowuje turniej Marcin Dorna, selekcjoner drużyny z rocznika 2003.

Ten turniej można ocenić głównie po tym, jak pana drużyna reagowała w każdym spotkaniu, prawda?

Faktycznie, w każdym meczu przegrywaliśmy i jest to na swój sposób niepokojące, bo to może być efekt tremy, presji finału przeciwko reprezentacji Anglii. Ale bardzo pozytywna jest reakcja, bo na Pucharze Syrenki odrabialiśmy straty w trzech meczach, dwukrotnie wychodząc na prowadzenie, a tu doprowadziliśmy do rzutów karnych. I to przeciwko drużynie, która ma w swoich szeregach zawodników już z debiutami w Premier League czy Championship. Wyzwanie było jeszcze większe. I sam mecz był godny finału. To miała być dla nas nagroda i dokładnie tak do tego podeszliśmy: za ciężką pracę mieliśmy okazję jeszcze w rzutach karnych ten turniej wygrać.

Z jakich aspektów już czysto piłkarskich jest pan zadowolony po Pucharze Syrenki?

Konfrontacja finałowa a dwa poprzednie mecze to spora różnica samego podejścia. Z Gruzją dominowaliśmy bardzo i mieliśmy kilkanaście sytuacji bramkowych, w drugim spotkaniu poprzeczka była zawieszona wyżej. Szwajcaria to wyższa półka spośród europejskich rywali i tam sprawdziły się inne narzędzia do dominacji, szczególnie w pierwszej połowie, a potem przy utrzymywaniu się przy piłce przy korzystnym wyniku. Z kolei obserwując Anglików, którzy w pierwszym spotkaniu strzelili pięć, a w drugim cztery gole, mając po piętnaście okazji, wiedzieliśmy, że musimy inaczej funkcjonować jako grupa. Jednak jeśli mówimy o rywalach z europejskiego topu, to starali się dominować. Z Anglią mieliśmy takie okresy, chcieliśmy wymieniać podania na połowie przeciwnika, ale z czasem brakowało nam cierpliwości, także w finalizacji, w szukaniu prostopadłych zagrań. Nasze bramki to efekt ataków szybkich, choć uważam, że zaprezentowaliśmy się w każdej fazie dobrze, także w pressingu niskim czy wysokim.

Jaki był przekaz od trenera do zawodników po dziesięciu minutach, gdy drużyna w finale przegrywała 0:2?

Zastanawialiśmy się, z czego to przede wszystkim wynikało. Rzut karny w trzeciej minucie po indywidualnym błędzie, ale też dryblingu najmłodszego debiutanta w Premier League, Harveya Elliotta. Jego klubowy kolega, Kuba Ojrzyński, dzisiaj wysyłał nam nawet SMS-y, byśmy na niego uważali. Zdarzył się błąd, może pojawiła się jeszcze większa obawa oraz trema, ale późniejsza reakcja jest czymś naprawdę specjalnym. Miałem możliwość pracować z różnymi zawodnikami i grupami, ale ta jest wyjątkowa i oby z tego zrodziła się bardzo fajna drużyna na kwalifikacje, a przede wszystkim – by zrodzili się zawodnicy o których będzie się w przyszłości mówiło, że kiedyś grali w Syrence.

Odrabianie strat jest i czymś wyjątkowym, ale też spajającym drużynę, prawda?

I budującym jej charakter. Kwintesencją tego mógł być wygrany turniej w rzutach karnych, wtedy to było coś ekstra. Ale może ten niedosyt sprawi, że możemy jeszcze więcej, że w każdych okolicznościach walczymy do końca.

Indywidualnie dostał pan wiele odpowiedzi pod kątem eliminacji mistrzostw Europy, które reprezentację Polski do lat 17 czekają już za miesiąc?

Te decyzje będziemy teraz podejmowali. Wiadomo, że na eliminacje będziemy mieć do dyspozycji mniejszą grupę zawodników, a grupa selekcyjna była większa. Z tyłu głowy mamy piłkarzy, których na Pucharze Syrenki nie było, którzy wracają po kontuzjach, a mamy tutaj sporą grupę tych, którzy pokazali się z bardzo dobrej strony. Nie tylko etatowych reprezentantów, ale debiutantów: było ich dwóch, jeden z nich zagrał w wyjściowym składzie przeciwko Szwajcarii. Usłyszeć hymn stojąc na boisku tuż przed meczem to coś innego, niż w roli rezerwowego. Chcemy inwestować w zawodników, dawać im doświadczenie poprzez takie turnieje, bo rywalizacja z Anglią musi być czymś, co motywuje. Wystarczy przypomnieć, że w Pucharze Syrenki grał Zinedine Zidane i pewnie jeszcze z setka piłkarzy, która weszła na poziom zawodowy. Oni w finale mierzyli się z tymi, o których w przyszłości będzie się mówić, ale dlaczego nie mieliby również tego osiągnąć, skoro na dziś potrafią z nimi rywalizować?

Michał Zachodny


Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności