Aktualności

[WYWIAD] Paulina Kawalec: Młode piłkarki mają teraz wielkie możliwości. Świat stoi przed nimi otworem

Reprezentacja22.03.2019 

– Chciałabym nauczyć moje zawodniczki dobrego podejścia do treningu, intensywności, ciężkiej i systematycznej pracy. Stawiania sobie wysokich celów i dążenia do ich spełnienia – mówi w rozmowie z Łączy nas piłka Paulina Kawalec, nowa selekcjoner kobiecej reprezentacji Polski do lat 15. Opowiada także o tym, co jest kluczem w pracy z tak młodymi piłkarkami, a także jak zmienił się żeński futbol od momentu, gdy sama grała w Ekstralidze.

Została Pani właśnie trenerką kobiecej reprezentacji do lat 15. Czy jest jakieś jedno szczególne zadanie, które chce Pani zrealizować jako pierwsze?

Zacznę od tego, że objęcie tego stanowiska, z czego jestem bardzo zadowolona, na pewno pozwoli mi kontynuować to, co przez dwa lata wypracowałyśmy z Patrycją Jankowską, której byłam asystentką. Myślę, że na moją pracę wpłyną też ustalenia, do jakich dojdziemy wspólnie z koordynatorką Niną Patalon. Ta funkcja jest dla mnie szansą jako dla trenerki. To wyróżnienie, a także spełnienie marzenia o byciu blisko reprezentacji Polski. Mam nadzieję, że ta praca, ale i współpraca z innymi kadrami ułoży się bardzo dobrze. To właśnie jest jednym z moich celów: by wiele zawodniczek z reprezentacji U15 w najbliższym czasie trafiło najpierw do kadry U17, a później U19. Bardzo bym tego chciała.

Plusem tego, że była Pani asystentką poprzedniej trenerki, jest na pewno to, że dobrze zna Pani zawodniczki, które będzie prowadzić.

Oczywiście. Przez dwa lata naszej pracy miałyśmy trzy roczniki. Rocznik 2004 skończył już co prawda swoją przygodę ze mną i tą kadrą, ale zawodniczki urodzone w 2005 i 2006 roku będą powoli wchodzić do kadry. Niektóre z nich rzeczywiście są mi znane, lepiej lub gorzej, ale coś o sobie wiemy. Trzeba pamiętać, że powołania nie biorą się z kosmosu. My te wszystkie piłkarki na bieżąco monitorujemy. Mamy Letnią i Zimową Akademię Młodych Orłów, a w poniedziałek rusza wiosenna edycja tego projektu, gdzie będzie pracowało 40 zawodniczek wyłącznie z rocznika 2005. To dla mnie ogromna pomoc przy późniejszym wyborze 25-ki, która będzie regularnie uczestniczyła przez najbliższy rok w konsultacjach szkoleniowych i występowała w meczach towarzyskich.

Są takie zawodniczki, na których chce Pani oprzeć swoją reprezentację?

Nie chcę wskazywać na konkretne nazwiska, ale jest kilka zawodniczek, które mocno się wyróżniają i które, jako młodsze rocznikowo piłkarki, już rok temu jeździły na kadrę. Myślę, że to one będą tymi wiodącymi dla reprezentacji U15, bo wiedzą już, co i jak. Do nich dołączą oczywiście piłkarki, które również były już pod naszą opieką na Akademii Młodych Orłów. Liczę na to, że dobrze wkomponują się w drużynę i razem będziemy mogły stworzyć coś konstruktywnego.

Te piłkarki są na etapie, który może mocno zaważyć na ich dalszej przyszłości. Co jest kluczowe w pracy z tak młodymi zawodniczkami?

Jest wiele elementów, na które trzeba zwrócić uwagę. Duży wpływ ma praca wykonywana w klubach, a ta bywa różna. Nie chcę, broń Boże, oceniać klubów, ale każdy trener zwraca uwagę na co innego. To bardzo indywidualna sprawa. W kadrze chcemy postawić na grę zespołową, naukę współpracy na boisku, grupowych i indywidualnych działaniach oraz komunikacji. Ważna będzie dla nas także gra piłką. Nie możemy, a przede wszystkim brakuje nam czasu, aby skupiać się na zgrupowaniach na innych elementach, to należy do klubu. My musimy wybrać te najlepsze piłkarki, które już to mają i spełniają nasze oczekiwania. Później trzeba to przełożyć na grę w kadrze, pamiętając przy tym, że nie mamy zbyt wielu meczów towarzyskich w roku, bo są to dwa-trzy spotkania. Naszym zadaniem jest selekcja, która pozwoli tym młodym piłkarkom przejść do kolejnych reprezentacji.

Gdyby miała Pani spojrzeć wstecz i porównać możliwości, jakie miała, gdy zaczynała swoją przygodę z piłką z tym, co teraz mają młode zawodniczki, co się zmieniło?

Szczerze? Wszystko! Gdy ja zaczynałam grać w piłkę, kobiece drużyny piłkarskie praktycznie nie istniały. Nie było turniejów dla dziewczyn takich, jak np. „Z podwórka na stadion”, Centralna Liga Juniorów, rozgrywek młodziczek, orliczek, czy kadr wojewódzkich. Ta nasza piłka, małymi kroczkami, ale idzie do przodu. Myślę, że przed zawodniczkami, które zaczynają grać teraz lub grają od kilku lat, są wielkie możliwości. Świat stoi przed nimi otworem. To, co je czeka jest tym, czego nam brakowało. Oprócz tego, kiedyś w piłkę grało znacznie mniej dziewczyn. Gdybym wtedy, na miejscu trenera, miała wybrać 25 zawodniczek do kadry U16 czy U18, było by to bardzo trudne. Teraz ta liczba co roku się zwiększa. Szkoleniowcy mają wybór, który, moim zdaniem, z roku na rok będzie coraz większy, a zarazem trudniejszy. Mam nadzieję, że ilość przełoży się na jakość.

Oprócz bycia selekcjonerką, na co dzień pracuje Pani też w Górniku Łęczna. Zamierza Pani łączyć te dwie funkcje?

Na ten moment tak. Mam swoje zobowiązania i nie mogę, a także nie chcę zostawić klubu. Kto wie, może w przyszłości będę w Górniku w innej roli. Cieszę się z reprezentacji, ale nie zamierzam też rezygnować z innych rzeczy, które sprawiają mi przyjemność, a tak jest z pracą w Łęcznej, przynajmniej do momentu, gdy nie koliduje to z obowiązkami trenera kadry.

W Górniku szkoli Pani nie dziewczynki, a chłopców (U13). Czym więc różni się praca z dziewczynkami od pracy z chłopcami?

Z piłki męskiej bardzo wiele wyciągam. Dużo rzeczy mogę przełożyć na swoją kategorię wiekową w kadrze kobiecej. Co do umiejętności, jest to kwestia indywidualna. Głównej różnicy natomiast upatrywałabym w charakterze. Dziewczynki mają niestety mniej pewności siebie. Wydaje mi się, że wynika to z tego, że kobieca piłka w Polsce nie jest aż tak rozpowszechniona, popularna. Z tego też powodu zawodniczki często traktują futbol jako zabawę, pasję. Chłopcy zaś wiedzą od razu, że w przyszłości chcą być piłkarzami, zarabiać na tym pieniądze. Mają taki cel i w tym kierunki idą.

Można powiedzieć, że w pewnym sensie jest Pani w niszy, gdyż kobiet pracujących na stanowisku szkoleniowca jest znacznie mniej niż mężczyzn. Pani zdaniem trudniej jest być trenerką niż trenerem?

Uważam, że w męskiej piłce kobieta trenerka może zostać szybciej zauważona, a być może i doceniona. W przypadku żeńskiego futbolu trudniej się dostać w klubowe struktury. Są ludzie, trenerzy, prezesi, którzy na swoich stanowiskach są od lat i nieczęsto chcą zatrudniać kogoś nowego, bo mają określoną wizję. Może jednak przyjdzie taki czas, że kobiet trenerek, pracujących czy to z dziewczynami, czy chłopcami, będzie więcej. Tak powinno być, a już na pewno powinno być więcej kobiet w sztabach szkoleniowych.

Powiedziała Pani, że młode piłkarki mają teraz wielkie możliwości. Pod względem poziomu gry nasza piłka przez lata też się zmieniła?

Oj tak. Najlepszym dowodem jest to, co zrobiła ostatnio na Algarve Cup seniorska reprezentacja (Polki po wygranej z Hiszpanią i Holandią, a także przegranej w finale z Norwegią zajęły drugie miejsce w turnieju – przyp. red.). To znak, że wykonaliśmy krok naprzód. Oby takich kroków było jak najwięcej, w każdej z kadr. Potrzeba nam zwycięstw z silniejszymi przeciwnikami i tyczy się to zarówno reprezentacji młodzieżowych, jak i reprezentacji A.

Skoro jesteśmy już przy seniorkach… Ma Pani na co dzień czas, by oglądać mecze, Ekstraligę?

Może to dziwnie zabrzmi, ale w zasadzie przestałam oglądać męski futbol. Więcej czasu poświęcam na obserwację młodzieżowego futbolu żeńskiego. Natomiast nasza ekstraligowa piłka, w którą przecież przez tyle lat sama grałam, jest nadal obecna w moim życiu. Na bieżąco śledzę wyniki, a gdy mogę, pojawiam się na stadionie. Jestem ciekawa, jak rozstrzygną się kolejne potyczki, szczególnie pomiędzy najsilniejszą trójką.

Grała Pani zarówno w Czarnych Sosnowiec, jak i Górniku Łęczna. To dwie ekipy, które walczą o najwyższe cele. Sercem jest Pani za którąś z nich?

Chciałabym, żeby mistrzostwo zdobył zespół, który ma aktualnie większe możliwości i jest w stanie więcej osiągnąć nie tylko w Polsce, ale i, a może przede wszystkim, w Europie. To, co jest tu i teraz to za mało. Przekonał się o tym Górnik, który sezon temu wygrał przecież naszą ligę, ale nie udało mu się awansować do Ligi Mistrzyń. Niech więc po tytuł sięgnie ten, który na ten moment może zrobić więcej.

Pani doświadczenie piłkarskie i trenerskie jest bardzo duże. Jaką najważniejszą wartość chciałaby Pani przekazać swoim młodym kadrowiczkom?

Chciałabym je nauczyć dobrego podejścia do treningu, intensywności, ciężkiej i systematycznej pracy. Stawiania sobie wysokich celów i dążenia do ich spełnienia. Mam nadzieję, że uda się popracować nad tym, ale i nad szybkością naszej gry. Oby te plany udało się przełożyć na boisko.

Rozmawiała Aneta Galek

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności