Aktualności

[WYWIAD] Katarzyna Daleszczyk – z ziemi włoskiej do Polski

Reprezentacja11.07.2019 
Po dwóch latach spędzonych w Italii znów będziemy mogli oglądać ją na polskich boiskach. – We Włoszech coraz bardziej doskwierała mi samotność, brak bliskich. To wszystko nie dawało mi już radości – mówi o przyczynach swojego powrotu do kraju reprezentantka Polski, a od nowego sezonu także piłkarka Czarnych Sosnowiec, Katarzyna Daleszczyk. Opowiada również o tym, czego nauczyła się we Włoszech i jak nazywali ją tamtejsi kibice.

Wracasz „z ziemi włoskiej do Polski” i zamieniasz Sassuolo na Czarnych Sosnowiec. Jakie odczucia tej zmianie towarzyszą?

Sama jestem ciekawa tego powrotu i tego, co przyniosą mi polskie boiska. Cieszę się na tę zmianę. Mam nadzieję, że przydam się zespołowi z Sosnowca i pomogę mu w kluczowych momentach.

Dlaczego właściwie opuszczasz Włochy?

Tak naprawdę przytłaczała mnie już monotonia życia tam... Mimo że jestem introwertykiem, coraz bardziej doskwierała mi samotność, brak bliskich, a cotygodniowe propozycje wyjść z ludźmi, których widywałam każdego dnia, nie odpowiadały mi i nie zaspokajały tego, czego potrzebowałam i oczekiwałam. Nie interesowały mnie zarobki, tylko moje własne odczucia. To wszystko nie dawało mi już radości, męczyło mnie, a nie chciałam, by odbiło się to na mojej grze. Niewiele brakowało, by tak się stało. Postanowiłam więc coś zmienić, nie patrząc na to, jak zostanie to odebrane.

Nie chciałaś dalej grać zagranicą?

Zagranica zawsze była moim marzeniem. Myślę jednak, że wyjechałam za późno. Oczywiście, za moich czasów możliwości były mocno ograniczone, bo teraz piłkarki mają zdecydowanie szerzej otwarte drzwi do wyjazdu. Mimo wszystko, osiągnęłam to, co chciałam. Byłam, widziałam, doświadczyłam, spełniłam marzenie.

Miałaś jakieś inne oferty, zanim zdecydowałaś się na Czarnych?

Sassuolo dość mocno próbowało mnie zatrzymać na kolejny sezon, odzywała się również Verona. W Polsce miałam kontakt z kilkoma klubami.

Co przesądziło o tym, że wybrałaś właśnie zespół z Sosnowca?

Wracając do Polski wiedziałam, że chcę jeszcze pograć na dobrym poziomie, a myślę że Czarni Sosnowiec są zespołem, który mi to zapewni. Jest to solidny klub, który plasuje się w czołówce tabeli. Odpowiada mi myśl szkoleniowa trenera, sposób, w jaki prowadzi drużynę, a także sama gra, którą od pewnego czasu podpatrywałam.

We Włoszech grałaś od 2017 roku. Jak możesz podsumować ten okres? Czego się nauczyłaś?

Myślę, że te dwa lata były dla mnie naprawdę efektywne, nauczyłam się bardzo dużo. Przede wszystkim uwierzyłam w siebie. Udowodniłam sobie, że stać mnie na wiele. Swoją grą zyskałam wielu kibiców, zdobyłam ich szacunek i zaufanie, co tylko mnie napędzało. Niektórzy żartobliwie nazywali mnie „roccia”, czyli skała, twierdząc, że jak gram w środku pola, to nikt się nie przebije. Bawiło mnie to trochę, ale też cieszyło, bo widziałam, że praca, którą wykonuję na boisku i poza nim, skutkuje i daje rezultaty. Te dwa lata nauczyły mnie szybszej gry, wywierania presji na przeciwnika na każdym metrze boiska. Mam nadzieję, że to doświadczenie zaowocuje w polskiej lidze.

W ostatnim sezonie trapiły cię urazy. One też miały wpływ na ten transfer?

Faktycznie, ostatnie półrocze było dla mnie jak sinusoida pod względem kontuzji. Omijały mnie też mecze reprezentacji, co frustrowało. Wszystko to też delikatnie wpłynęło na moją decyzję o powrocie. Chciałam w końcu w spokoju dojść do siebie i znów zacząć się rozpędzać, wchodzić na wysokie obroty, jak na początku poprzedniego sezonu.

Nie boisz się, że powrót do polskiej ligi będzie obniżeniem poziomu? Notowania Seria A ostatnio wzrosły, a rozgrywki zaczynają nabierać prestiżu. Polską ligę natomiast wielu wciąż uważa za niezbyt silną na tle innych europejskich rozgrywek.

Nie odbieram tego w taki sposób. Polska liga się rozwinęła, poziom drużyn jest bardziej wyrównany, co też na pewno podnosi jakość rozgrywek. Nie jest to Serie A, ale myślę że będzie coraz ciekawiej. Każda liga europejska ma jakieś swoje problemy, nigdzie nie jest perfekcyjnie. Jeśli ktoś tak twierdzi, narzekając przy tym jedynie na swoje podwórko, to nie był zagranicą i nie widział, co się tam dzieje.

Co dokładnie masz na myśli?

Na przykład we Włoszech przez pierwszy rok trenowałam na sztucznej murawie przy ponad 30-stopniowych upałach. Generalnie połowa drużyn Serie A gra na sztucznych boiskach, bo nie dostaje wsparcia z miast, nie ma swoich obiektów, a co za tym idzie, przysługują im tylko takie ze sztuczną murawą. Mówi się „a bo na zachodzie to jest tak i tak...”, ale nie wszędzie jest tak kolorowo. Ci, którzy tego nie doświadczyli, będą komentować to, co mają u siebie.

Jakie doświadczenia z Włoch możesz przełożyć na Ekstraligę?

Traktuje to jako małą misję. Chcę wnieść do tej ligi trochę włoskiej świeżości w wykonaniu Kasi Daleszczyk. Oczekuję od siebie kreatywności, zarządzania balansem gry, niekonwencjonalnych zagrań. Może trochę chciałabym też o sobie przypomnieć. Nie chcę, by ludzie pamiętali mnie jedynie z kontuzji.

Rozmawiała Aneta Galek
Fot. Paula Duda / Łukasz Grochala

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności