Aktualności

[WYWIAD] Marcin Mikołajewicz: Starzeję się, ale jeszcze wiem, jak zachować się pod bramką

Reprezentacja14.12.2018 

Kapitan naszej futsalowej reprezentacji w ostatnich tygodniach miał powody do radości. Świętował setny mecz w koszulce z orłem na piersi, w lidze zdobył natomiast dwusetną bramkę. Teraz z kolei czeka na środowe wyniki losowania eliminacji mistrzostw świata. – Fajnie będzie w końcu dowiedzieć się z kim zagramy – mówi Marcin Mikołajewicz, gracz FC Toruń.

Dla ciebie ostatnie dni to wyłącznie okazje do świętowania. Przy okazji meczu z Belgią zostałeś uhonorowany za setny mecz w reprezentacji.
Zgadza się, setny mecz był co prawda przy okazji Turnieju Czterech Państw, teraz mam już na koncie 104 występy, ale prezesi chcieli mnie wyróżnić i wręczyć paterę na krajowym podwórku. Duża sprawa, że sto razy mogłem założyć koszulkę z orłem na piersi. Na pewno jest to marzenie każdego zawodnika, który uprawia tę dyscyplinę sportu. Życzę każdemu, by do takiego momentu doszedł, bo to niezapomniana chwila i wielki moment.

Chyba motywuje cię takie wyróżnienie, bo chwilę po tym, jak zostałeś nagrodzony, zdobyłeś w meczu z Belgią bramkę.
Pół żartem, pół serio rozmawialiśmy, że powinienem być nagradzany przed każdym meczem, jeżeli mam tak zaczynać spotkania. 35 sekunda i gol! Fajnie się ten mecz z Belgią ułożył, praktycznie drugi kontakt z piłką zakończył się bramką. Na pewno ten wieczór zapamiętam na długo.

Całe zgrupowanie było jednak dla ciebie słodko-gorzkie, bo w drugim spotkaniu już nie zagrałeś.
Już w pierwszym meczu, w drugiej połowie, na parkiecie się nie pojawiłem. Naciągnąłem mięsień czworogłowy, ale to nic groźnego. Przytrafiła się drobna kontuzja i nie mogłem pomóc chłopakom. Na szczęście poradzili sobie i wygraliśmy oba mecze.

Jak oceniasz samych Belgów?
To solidny zespół. Fajnie operują piłką. U nas w pierwszym meczu pojawiły się problemy z siłami, bo byliśmy po kolejce ligowej, też mocno trenowaliśmy na zgrupowaniu. Belgowie grali „na świeżo”, nie mieli kolejki ekstraklasy. U nas mogło być więc widoczne pewne zmęczenie, z każdą minutą tych sił zaczynało brakować i pewnie coraz gorzej wyglądała realizacja założeń trenerskich, czyli agresywny pressing przez całe spotkanie. To skutkowało tym, że Belgowie coraz częściej operowali piłką, a nam było ciężej. Cieszą jednak dwa zwycięstwa.



Była podczas zgrupowania chwila, by zapomnieć o futsalu?
Tak, byliśmy w Malborku. Część zawodników, zwłaszcza tych ze Śląska, pewnie była po raz pierwszy w tym mieście i na zamku, ale wszyscy byli bardzo zadowoleni. Chodziło przede wszystkim o regenerację, by nie wchodzić na halę, bo było widać zmęczenie po tym pierwszym spotkaniu. Trenerzy podjęli fajną i słuszną decyzję. Miło spędziliśmy czas.

Reprezentacyjny jubileusz nie był dla ciebie jedynym w ostatnim czasie. W Futsal Ekstraklasie zdobyłeś bramkę numer 200.
To również bardzo fajny moment. 10 sezonów, 200 bramek, fajne statystyki, prawda? Cieszę się, że te liczby są i gole wpadają. Starzeję się, ale jednak jakoś się pod bramką rywala cały czas znajduję i wiem, jak się zachować. Oby to trwało jak najdłużej. Mam bowiem jeszcze nadzieję, że trochę pogram, pomogę reprezentacji, a także klubowi.

Zauważasz zmiany w kadrze?
Na pewno teraz jest taki moment, że trenerzy próbują, szukają nowych rozwiązań. To taki martwy okres po mistrzostwach Europy. Trenerzy mieli większy wachlarz możliwości, zostało 10 miesięcy do eliminacji. Ten czas, który już za nami trzeba było maksymalnie wykorzystać. Teraz zapewne, od przyszłego roku, kadra się ustabilizuje i szkoleniowcy będą zgrywali zespół, który będzie miał powalczyć w eliminacjach o mundial. Teraz wręcz trzeba było próbować. Nasza liga jest jaka jest, nie każdy trzyma cały czas równą formę, trenerzy muszą obserwować zawodników non stop. Ale widzę, że wszystko wyszło fajnie, w kadrze pojawiło się dużo nowych zawodników, będzie konkurencja, a więc pozytywny ból głowy dla trenera.



Jaki to był dla ciebie rok?
Z mojej perspektywy na wielki plus podsumowuje ostatnie miesiące. Mistrzostwa Europy na Słowenii, na których byliśmy, oraz medal wywalczony z FC Toruń. Dodatkowo jubileusze, nie mam więc na co narzekać. Jeżeli nadal będę widziany w reprezentacji i trener będzie brał mnie pod uwagę, to celem będzie walka o mistrzostwa świata. W klubie podstawą jest gra o medale w Futsal Ekstraklasie.

Czekasz na losowanie grup eliminacji mundialu?
Oczywiście. Ja akurat zawsze się tym interesuję. Fajnie wiedzieć z kim przyjdzie nam zagrać. To jednak przede wszystkim ważna informacja dla trenerów, którzy będą przygotowywać nas pod dane zespoły. W ostatnich miesiącach rzadko analizowaliśmy rywali, przede wszystkim po prostu skupialiśmy się na swojej grze. Ale jak już będziemy wiedzieć z kim nam przyjdzie się mierzyć w eliminacjach, to będziemy też pracowali pod kątem przeciwnika.

Co byś wolał: na początek łatwa grupa z teoretycznie słabszymi rywalami czy może tak, jak w eliminacjach ME, czyli gra z mocarzami?
Czasem trudny rywal buduje drużynę i dodaje dodatkowych sił. Czy będziemy mieli szczęście, to się okaże dopiero po samym turnieju. My musimy swoje zrobić, a droga do mundialu jest tym razem szalenie trudna. Poziom wszystkich reprezentacji poszedł mocno w górę i z każdym przeciwnikiem będzie bardzo trudno. Jest tylko sześć wolnych miejsc dla Europy. Musimy wyeliminować potentatów, by pojechać na mundial. Będzie na pewno o to bardzo trudno, ale damy z siebie wszystko.

Rozmawiał Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Polityka prywatności