Aktualności

Znaleźć drogę do zwycięstwa. Biało-czerwoni zmierzą się w Guimarães z Portugalią

Reprezentacja20.11.2018 
Reprezentacja Polski o godzinie 20:45 zagra w Guimarães z Portugalią w ostatnim meczu Ligi Narodów. Mogłoby się wydawać, że to spotkanie o nic, ponieważ drużyna Fernando Santosa już wygrała naszą grupę, a biało-czerwoni spadają z pierwszej dywizji, ale dla Polaków będzie to bardzo ważny test. – Chcemy się w końcu przełamać i sprawić, aby kibice znowu w nas uwierzyli. To bardzo istotne, ponieważ już w marcu zaczynają się eliminacje mistrzostw Europy – mówi napastnik Arkadiusz Milik.

Na poniedziałkowej konferencji prasowej w hotelu Melia Braga, w którym w Portugalii zamieszkała nasza drużyna, Jerzy Brzęczek nie ukrywał, że początek pracy z reprezentacją Polski to ciernista droga. – Nie jesteśmy zadowoleni z wyników, jakie osiągnęliśmy w Lidze Narodów, ale te mecze dały nam doświadczenie, które ma zaprocentować w spotkaniach eliminacji EURO 2020. Meczu z Portugalią na wyjeździe nie traktuję jako najtrudniejszego z dotychczasowych. Wszystkie były bowiem trudne, we wszystkie włożyliśmy wiele sił. Atmosfera wokół kadry nie jest teraz najlepsza, ale patrząc na historię polskiej piłki, właśnie w takich momentach jesteśmy najniebezpieczniejsi – zauważa selekcjoner.



Brzęczek objął drużynę narodową w bardzo trudnym momencie, po wielkim rozczarowaniu związanym z występem na mistrzostwach świata w Rosji. Dlatego za cel numer 1 postawiono jak najszybsze dotarcie do głów zawodników i podbudowanie ich mentalnie, przywrócenie wiary w siebie. Choć po pierwszym spotkaniu z Włochami, w którym biało-czerwoni zagrali bardzo dobrze i przywieźli z Bolonii remis 1:1, wszystko wskazywało na to, że kadra wraca na właściwe tory, to w kolejnych meczach już tak dobrze nie było. We Wrocławiu zremisowaliśmy 1:1 z Irlandią, następnie przegraliśmy na Stadionie Śląskim w Chorzowie najpierw 2:3 z Portugalią, a później 0:1 z Italią, gdy straciliśmy gola już w doliczonym czasie. Przełamanie miało nastąpić 15 listopada w Gdańsku, ale to Czesi zwyciężyli 1:0.

– Patrzę na ten zespół i wiem, że to, co widzimy w ostatnich kilku miesiącach, to nie jest prawdziwe oblicze tej kadry. Jesteśmy w stanie osiągać dobre wyniki. Wiemy, że tak jest, ale kiedy wychodzimy na boisko, tej wiary brakuje. Nie dlatego, że nie jesteśmy dobrym zespołem, ale w piłce bardzo łatwo przyzwyczaić się zarówno do zwycięstw, jak i do porażek. Jedno i drugie przychodzi seriami i nie jest to przypadkowe. Trudno to zmienić, w dużym stopniu dlatego, że spora część piłki rozgrywana jest w głowie, nie w nogach. Wierzę, że pomundialowy kac wreszcie minie, bo nie ma co ukrywać, że 2018 rok nie był najlepszy dla naszej kadry. Mówiąc obiektywnie: nie jesteśmy tak mocnym zespołem, by zawsze wygrywać z Niemcami. Ale też nie jesteśmy tak słabą drużyną, która nie potrafi zwyciężyć przez pięć spotkań z rzędu. Ten trudny moment po prostu trzeba przeczekać – mówił podczas spotkania z dziennikarzami Wojciech Szczęsny.

28-letniemu bramkarzowi wtóruje Grzegorz Krychowiak. –  Powinniśmy wygrywać, ale nie potrafimy się przełamać. Będziemy ciężko pracować, żeby ten cel osiągnąć. Reprezentacja przeszła wiele zmian: nie tylko przyszedł nowy trener i sztab szkoleniowy, ale pojawiło się kilku nowych zawodników. Staramy się wykorzystać ten czas na wyeliminowanie błędów, aby w najważniejszym momencie – w eliminacjach EURO 2020 – zacząć wygrywać. To jest nasz cel – zapewnia.

<<<<<[GALERIA] TRENING POLAKÓW W GUIMARAES>>>>>



– Nie mam zamiaru się poddawać, ponieważ wierzę w tę reprezentację. Musimy sobie zaufać i walczyć. Budujemy nową drużynę, w której jest nowy trener i kilka nowych twarzy. Ten zespół ma potencjał, choć od jakiegoś czasu go nie pokazujemy. Potrzebujemy jeszcze trochę czasu, a najbardziej wygranej, która scementuje grupę i pozwoli nam uwierzyć w siebie. Trzeba walczyć dalej, chcemy dać w końcu radość kibicom – mówił po meczu z Czechami Kami Grosicki.

Na pierwszej konferencji prasowej na listopadowym zgrupowaniu Brzęczek zakomunikował, że wraca do podstawowego ustawienia drużyny, czyli 1-4-4-1-1 bądź 1-4-2-3-1. – W październikowych meczach szukaliśmy innych rozwiązań, ale nie wyglądało to najlepiej. Kiedy po przerwie zmienialiśmy system i wpuszczaliśmy skrzydłowych, od razu graliśmy dużo lepiej. Dlatego teraz będziemy skupiali się już na udoskonalaniu tego systemy, który w poczuciu nas wszystkich jest najlepszy dla naszej reprezentacji. Nie zamierzamy robić wielu zmian, jeśli chodzi o personalia, ale wszystko będzie uzależnione od stanu zdrowotnego zawodników. Bardzo poważnie traktowaliśmy poprzednie mecze reprezentacji i tak też podchodzimy do spotkań, które przed nami. Jesteśmy teraz trochę w szpagacie. W drużynie jest bowiem kilku doświadczonych zawodników, na których będziemy stawiać, ale chcemy też wpuścić do zespołu trochę świeżej krwi, dać szansę młodym. Niedługo dojdą do nas zawodnicy z reprezentacji U-21. Zapewniam, że w marcu będziemy mieli drużynę gotową do wielkich wyzwań – przekonuje selekcjoner.

Robert Lewandowski w programie „Studio z Kadry” podkreślał, że bardzo ważna jest teraz cierpliwość. – To w sporcie bardzo ważna cecha, ale w tym wszystkim potrzebny jest też spokój. W ostatnim czasie nasza gra nie wygląda idealnie, nie gramy tak jakbyśmy sobie życzyli. My, piłkarze, wiemy jednak, że wcześniej czy później ten mechanizm zacznie odpowiednio funkcjonować. I to sprowadza się do cierpliwości, potrzebujemy stabilizacji. Jeśli będziemy działać według tych dwóch aspektów, to ruszymy z miejsca, zwłaszcza przed spotkaniami eliminacji mistrzostwo Europy. Może kibice jeszcze tego nie widzą, ale ja dostrzegam już plusy, które dają nadzieję i poczucie, że idziemy w dobrym kierunku – argumentował kapitan drużyny narodowej, którego z powodu urazu kolana zabraknie w dzisiejszym meczu z Portugalią.

<<<<< ROBERT LEWANDOWSKI: W NASZEJ SYTUACJI KLUCZOWE SĄ CIERPLIWOŚĆ I STABILIZACJA>>>>>



Kontuzje to kolejny problem Brzęczka. Od początku pracy z reprezentacją ani razu nie mógł zagrać w optymalnym ustawieniu. Najpierw uraz wyeliminował Macieja Rybusa, przed listopadowym zgrupowaniem lidera obrony Kamila Glika, a po meczu z Czechami właśnie Lewandowskiego. Wiele wskazuje na to, że naszą największą gwiazdę w starciu z Portugalią w ataku zastąpi Arkadiusz Milik. 24-letni napastnik nie ukrywa, że byłbym bardzo zadowolony z gry jako „dziewiątka”, w końcu to jego nominalna pozycja. Marzy również o tym, aby przełamać się w narodowych barwach. Ostatniego gola w reprezentacji strzelił bowiem 4 września 2017 roku, w meczu eliminacji mistrzostw świata 2018 z Kazachstanem (3:0). – Owszem, czekam na gola, ale nie spinam się, by strzelić go za wszelką cenę. Bo napastnik, im bardziej chce, tym gorzej dla niego – wyjaśnia Milik.

– Bramki są dla mnie ważne, każda daje radość i szczęście, tym bardziej jeśli pomaga drużynie. Zrobię wszystko, by jak najlepiej wypaść z Portugalią i chciałbym, żebyśmy mieli powody do radości. W naszej obecnej sytuacji każdy mecz jest ważny, obojętnie od rywala. Spróbujemy się przełamać i zagrać dobre spotkanie, choć zdajemy sobie sprawę z klasy przeciwnika. Portugalia to jeden z najlepszych zespołów świata, szanujemy ją, ale chcemy by jak najwięcej zależało od nas samych. Czas w końcu wygrać, bo doskwiera nam brak zwycięstw – dodaje zawodnik SSC Napoli.

„Mocny zawsze znajdzie drogę do zwycięstwa. Słaby – drogę do tłumaczenia” – powtarzają jak mantrę nasi kadrowicze w Portugalii. I oby po mecz na Estádio D. Afonso Henriques miejsca na tłumaczenia było jak najmniej.

Paweł Drażba, Guimarães

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży