Aktualności

[WYWIAD] Kamil Wilczek i jego sztab. „Inaczej patrzę na piłkę”

Reprezentacja22.03.2017 

- Mogło tak być, że kiedyś nie przyjąłbym tych wszystkich uwag, analiz. Ale swoje dostałem po dupie i do wielu rzeczy doszedłem, by teraz wiedzieć, jakie to ważne i jak te osoby z mojego kręgu mi pomagają – mówi Kamil Wilczek o swojej współpracy z trenerami z grupy Deductor. Jest ich pięciu, oprócz reprezentanta Polski i napastnika Broendby indywidualnie prowadzą również stu zawodników i kilka drużyn młodzieżowych.

Z Łukaszem Włodarkiem i Dawidem Szwargą spotykamy się pierwszego dnia zgrupowania reprezentacji przed meczem z Czarnogórą. Z pasją opowiadają o swoim projekcie treningów indywidualnych i kompleksowego systemu szkolenia w akademii MUKP Dąbrowa Górnicza, ale kluczowym tematem rozmowy jest Kamil Wilczek. Ich znajomy od dwudziestu lat z którym grali w jednej drużynie, przeciwko niemu i od tych historii zaczyna się kolejne spotkanie, gdy dołącza do nas napastnik Broendby i reprezentacji. Są również kolejni trenerzy Łukasz Targiel i Mateusz Maciejewski, brakuje wyłącznie drugiego z braci Włodarków, Tomka, który był na turnieju eliminacyjnym kadry U-17 w Portugalii. Od wspomnień do konkretów – tego, jak Kamil Wilczek odnalazł się po trzech słabych latach w Zagłębiu Lubin, by zostać królem strzelców w ekstraklasie, wyjechać do Serie A i następnie wyróżniać się w Danii. Razem z Włodarkiem i Szwargą opowiadają ze szczegółami o przemianie i jak wygląda ich wsparcia dla napastnika.

Włodarek: Z Kamilem znamy się dość długo. Od momentu, gdy grał w szkółce w Wodzisławiu Śląskim, potem w Hiszpanii, po powrocie do kraju i dalej we Włoszech. Zawsze trzymaliśmy kontakt: my rozwijaliśmy się jako trenerzy, on rozwijał się jako profesjonalista. Ale kiedyś Kamil był typowym ligowcem, dopiero potem się zmienił. Zaczął szukać więcej informacji, chciał się rozwijać, dociekał, dlaczego powinien grać tak, a nie inaczej. Pierwszy raz w tej sprawie zadzwonił do mnie, gdy został królem strzelców i odchodził do Włoch, dostał także powołanie do kadry. Dla mnie to był szok, bo mieliśmy taką rozmowę w której zobaczyłem innego piłkarza, niż tego, którego znałem.

Wilczek: To, co tobie wydawało się wtedy, ja widziałem już znacznie wcześniej. Zacząłem was obserwować, gdy przyjechałem z „młodym”, swoim bratem na jego treningi do Żor, a potem do Jastrzębia. Od słowa do słowa, przez ciąg zdarzeń podjąłem świadomą decyzję. Nosiłem się z nią dłużej, ale pomogła mi bezpośrednia rozmowa. Ja też już inaczej patrzyłem na piłkę. Czasy z Zagłębia Lubin, choć grałem niewiele, bardzo dużo mnie nauczyły. To był okres przemyśleń. Nawet jeszcze w tym pierwszym roku w Piaście, zaraz po Zagłębiu mówiłem sobie, że jak nie wyjdzie to pewnie zaczepię się w drugiej lidze.

Włodarek: Kamil mówił, że zmieniło się jego postrzeganie, gdy przyjechał na zgrupowanie i Adam Nawałka pokazał mu cały plan na niego: jak ma grać w kadrze, co robić, rozwijać. Wartość przygotowania i uporządkowania dostrzegł także wtedy, gdy trafił do Broendby, które obserwowało go bardzo długo i chciało go jeszcze przed transferem do Włoch. Oni pokazywali mu plan na kilka lat do przodu i to do niego trafiło. Zrozumiał, jaką wartość mają odprawy taktyczne, wcześniej przygotowanie motoryczne. I wtedy dostrzegłem twoją zmianę myślenia, rozmawiałeś ze mną zupełnie inaczej, byłeś zainteresowany materiałami treningowymi. A twoje przemyślenia na temat ćwiczeń, podejścia do zawodników były spójne z naszymi doświadczeniami.

Szwarga: Dzisiaj za topowymi piłkarzami stoją całe sztaby ludzi. Jeśli każda z tych osób może dodać po kilka procent do jego rozwoju, do jego gry, to może spowodować, że będzie lepszym piłkarzem. Przez analizę, trening motoryczny, dietę… Piłkarze powinni budować zespoły osób wokół siebie, bo jeśli nie będą się rozwijali, to zaraz „zje” ich młodzież. Ale sama świadomość zmiany jest kluczowa. Widać to szczególnie po przykładzie Kamila: on w Piaście odczuł potrzebę pomocy, doświadczył efektów i został królem strzelców ekstraklasy.

Wilczek: W 2014 roku w Piaście odpaliłem właśnie dlatego, że zaufałem bliskiej grupie osób. Zrobiłem wtedy bardzo duży postęp fizyczny, od tamtej pory do dziś współpracuję z Remigiuszem Rzepką. On jako pierwszy popchnął mnie we właściwym kierunku. Zawdzięczam mu bardzo dużo, choć początek nie był łatwy. Pierwszego gola w sezonie z koroną króla strzelców zdobyłem dopiero w siódmej kolejce. Wcześniej byłem zmęczony, coś mi nie pasowało, dostosowywałem się do treningu. Ale to był nowy bodziec, trener mnie uspokajał i mówił, że wkrótce wszystko przyjdzie. A pracowałem wtedy bardzo ciężko. Gdy kończył się trening z Piastem, to wszyscy wracali na stadion się umyć, a ja jeszcze jechałem do Fizjofitu i tam mnie „dusili”. Remik odpowiednio dobierał mi to, co potrzebowałem: siłownię, bieganie, inne rzeczy.

Szwarga: Jedną z rzeczy, którą u Kamila wyróżniliśmy to ochronę piłki ciałem. Naszym zdaniem ma to na poziomie światowego topu. Świetnie pracuje ręką, biodrem i zabezpiecza piłkę. Atakuje przeciwnika ciałem, a potem na piłkę. Często jest na odwrót, gdy zawodnik idzie na piłkę, rywal ją lekko trąci i ma przewagę, jest faul. A Kamil w takich sytuacjach potrafi wygrać posiadanie piłki. Często chroni przestrzeń, zanim jeszcze będzie miał piłkę, zyskuje czas na opanowanie piłki i podjęcie decyzji. Ale pokazujemy mu też aspekty, które przy ochronie może poprawić, np. percepcję: najpierw patrzy się na przeciwnika, a potem na piłkę, by zająć jak najlepszą pozycję. Jego pierwszym celem jest włożenie ręki przed przeciwnika, praca biodrem, tak aby zyskać przestrzeń i dopiero potem odebrać piłkę. Pomaga to Kamilowi w grze defensywnej. Często zawodnicy ofensywni w pierwszej kolejności wykonują atak nogą na piłkę, co doprowadza do przegrania starcia lub faulu.

Włodarek: W młodzieżowych reprezentacjach współpracujemy również z Michałem Skórasiem oraz Szymonem Zalewskim (obaj Lech Poznań i kadra U-17 – red.). Gdy wcześniej pracowali ze mną w klubie, to na percepcję poświęcaliśmy bardzo dużo czasu. Z Michałem pracowaliśmy cztery razy w tygodniu, by on poprawił ustawienie ciała, zbieranie informacji na boisku przez ruch głową. To była żmudna praca, krok po kroku, ale on ma do tego potencjał. Także poprzez to Kamil dostrzegł u nas wartości, które pozwolą mu podnieść swój poziom. Ale już nasze analizy dotyczące jego występów na tak wysokim poziomie nie mogą dotykać wielu złożonych aspektów. Wręcz przeciwnie, są to krótkie materiały, trwają do pięciu minut. Ale jest tam wszystko, by dać mu tą konkretną rzecz, którą może wdrażać w swoją grę już od pierwszego momentu.

Wilczek: Mogło tak być, że kiedyś nie przyjąłbym tych wszystkich uwag, analiz. Ale swoje dostałem po dupie i do wielu rzeczy doszedłem, by teraz wiedzieć, jakie to ważne i jak te osoby z mojego kręgu mi pomagają. Im ufam i nawet, gdy popełnią błąd, to wiem, że wyłącznie wynika to z tego, że chcieli dla mnie dobrze.

Szwarga: W pierwszych analizach zauważyliśmy, że Kamil może poprawić ustawienie, szerokość względem stopera. Jest to prosta koncepcja: jeśli w ataku trzymasz się blisko obrońcy, to nie dostaniesz piłki. Zadaniem napastnika jest stworzyć sobie przestrzeń między nim, a środkowym obrońcą, co zmusi przeciwnika do podjęcia decyzji czy rozszerzyć względem niego, czy zostać w miejscu. Dlatego pokazujemy jak podobnie zachowuje się Pierre-Emerick Aubameyang, który schodzi do boku, a potem znów do środka, bo ma miejsce. Wchodzi w strefę za stoperem. Czasem Kamil również zachowuje się dobrze, brakuje jedynie powtarzalności i detali takich jak ustawienie ciała.

Wilczek: Analityk klubowy dzień po was zwrócił mi uwagę na to ustawianie się względem stopera. I ta analiza mi pomogła, już w tym meczu szukałem sobie miejsca, nie zamykałem sobie pewnych możliwości. On również pokazywał mi kilka rzeczy na podstawie gry Aubameyanga – jak fajnie zbiega do boku, niby z dala od akcji, ale wtedy w ostatniej fazie piłka do niego wraca, a on ma miejsce i czas na strzał. Według mnie jest to bardzo dobre, zresztą już trzeci gol w ostatnim meczu był efektem właśnie takiego ustawienia, odejścia od obrońcy, zrobienia sobie miejsca i szybkiej reakcji.

Szwarga: Rozmawiamy o tym, jak wygląda jego rola w drużynie, jakim systemem grają. Po to, by nasze zrozumienie jego zadań było odpowiednie, byśmy wiedzieli, co ma robić na boisku. A taktyka Broendby nie jest łatwa dla napastnika, jemu nie stwarzają wielu okazji. Nawet oglądając mecz nie dało się dostrzec, by zmarnował jakąś doskonałą sytuację, jak to czasami z napastnikami bywa. Ich styl jest bardzo bezpośredni, liga duńska jest podobna do polskiej. Jego zadania ograniczają się do wygrywania pojedynków w powietrzu, absorbowania obrońców, szukania miejsca za ich plecami. Mają mało dośrodkowań w pole karne, a gra głową to przecież jeden z największych jego atutów.

Wilczek: Rywale też nas analizują. Zagęszczają środek pola i mamy kłopoty. A z młodymi zawodnikami trochę brakuje nam stabilizacji. Nasz system jest dobry, ale wymaga dobrej dyspozycji od każdego piłkarza, gdy jedno ogniwo jest w słabszej formie, to inaczej to funkcjonuje. Brakuje mi podań z boku, także od pomocników. Często są to zagrania spóźnione, a ja robię dziesięć sprintów i gdy jest już to podanie, to akurat jestem na pozycji spalonej. Ogólnie strasznie dużo biegamy. W ostatnim meczu nasz duet napastników zrobił 24 kilometry, mieliśmy wyższe osiągi niż pomocnicy. Każde podanie rywali do ich bramkarza było dla nas sygnałem do rozpoczęcia pressingu.

Szwarga: Nie chcemy Kamila zalewać statystykami, informacjami, ale obejrzeć mecz i dostrzec aspekt, który może pomóc mu strzelać więcej goli. Pokazujemy sytuacje, gdy „Willie” dobrze pociągnął stopera, ale mógł uciec jeszcze szerzej, a nie iść do środka. To również istotne, choć wydaje się, że to sytuacja, że powinien pomóc utrzymać posiadanie, a nie szukać strzału. Pokazujemy też jak intuicyjnie robi to Robert Lewandowski, wykorzystuje przestrzenie między stoperem i bocznym obrońcą, wbiega tam na prostopadłe podanie.

Włodarek: Kamil opowiada, że do niego nie trafiają puste slogany: walcz, biegaj, mocniej. On woli jasny i merytoryczny przekaz w kontekście swojej gry. Konkretne wskazówki dotyczące oczekiwań, ustawienia, roli. Najlepiej pracowało mu się z trenerami, którzy tłumaczyli mu, co z czego wynika, dlaczego ma tak grać. Do nas również dzwonił coraz częściej, mówił, że chciałby pracować indywidualnie w przerwach między rozgrywkami, po kontuzji. Widział nasze przygotowanie, uporządkowany system pracy. Przyjechał, zrobiliśmy trening i jeszcze później rozmawialiśmy, a z tego wyszedł pomysł analizy indywidualnej. A tego Kamil jeszcze nie miał.

Wilczek: Przed tym hat-trickiem z Lyngby trener mówił mi żebym się nie przejmował brakiem goli, że dobrze gram i fajnie pracuję w defensywie, a dopóki tak jest, to będę występował. Odpowiedziałem mu, że nie mam z tym problemu, ponieważ w ostatnich kilku meczach dostałem jedną piłkę w polu karnym. Dlatego ostatnio było mi tak trudno o gole. Ale w piłce także często o twoim losie decyduje przypadek. Kiedyś w Piaście miałem dłuższą serię bez gola, aż w samej końcówce meczu strzeliłem plecami i później trafiałem regularnie. Z kolei w pierwszym spotkaniu z Lyngby przegraliśmy 0:1 – oni mieli jeden celny strzał, my uderzaliśmy ponad dwadzieścia razy. Przed tym ostatnim meczem siedziało nam to w głowie, zwłaszcza gdy po kwadransie wyszli na prowadzenie. A potem w drugiej połowie strzeliłem pierwszego gola od listopada i już samo poszło.

Przygotował Michał Zachodny

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności