Aktualności

[WYWIAD] Bartosz Białkowski: Gdyby nie League One, nie byłoby mnie w reprezentacji

Specjalne22.05.2020 
Bartosz Białkowski kontynuuje wieloletnią przygodę z angielskimi boiskami. Niedawno był ważną postacią Ipswich Town, swoją wartość potwierdza także w Millwall, który po kilku miesiącach postanowił wykupić 32-letniego bramkarza. Dwa lata temu Białkowski grał w reprezentacji Polski, pojechał nawet na mundial. Uważa, że dostał nagrodę za wytrwałość. – W pewnym momencie postawiłem wszystko na jedną kartę. Gdyby w League One nie powiodłoby mi się, to nie byłoby mnie w reprezentacji – podkreśla.

Zacznę rozmowę od pytania o zdrowie. Żyjemy w czasach koronawirusa, więc ta kwestia jest szczególnie ważna.
Ze zdrowiem u mnie wszystko OK. Izolacja co prawda trwa już kilka tygodni, ale w Anglii długo można było wychodzić z domu – na początku przynajmniej raz dziennie. Program treningowy, który dostawaliśmy w klubie, mogliśmy realizować równie dobrze w ogrodzie, co w parku, czy w lesie. Ściśle trzymałem się wszystkich wytycznych. A na nudę nie narzekam. Mam dwójkę dzieci, więc jest co robić. Nie chodzą do szkoły, organizujemy im czas wolny z nami. Uczę się z nimi, uczę się cierpliwości. Nagrałem ostatnio film, w którym widać jak trenuję z synem Oskarem. Napisałem: „Ciągle mogę chwytać”. Oskar jest moim asystentem treningowym. On kopał, ja chwytałem piłkę. Cieszyłem się, że nie zatraciłem podstawowej umiejętności typowej dla bramkarzy. Zaczyna mi już brakować treningów typowo bramkarskich. Na szczęście od jakiegoś czasu dwa razy w tygodniu ćwiczę z trenerem golkiperów, jeździmy do klubu na zajęcia indywidualne. Jeden zawodnik – jeden trener.

Myślę, że powinieneś przeczytać książkę Jamesa Bannona „Ja kibic”. Słyszałeś o niej?
Nie.

Napisał ją policjant, który podjął się pracy tajnego agenta w szeregach kibiców Millwall.
Zaczynam rozumieć. Nie tylko ja, ale większość ludzi ze świata piłki słyszała co nieco na temat kibiców Millwall. Ich renoma wykracza poza granice Anglii. Miałem już okazję grać przeciwko londyńczykom. Wiedziałem więc czego spodziewać się po trybunach stadionu „Lwów”. Słyszałem i znam niejedną historię związaną z tymi kibicami. Swego czasu moim klubowym kolegą w Southampton był Irlandczyk David Connolly. Opowiadał jak kiedyś siedział wśród miejscowych kibiców. Spojrzał na jednego z fanów, a ten odsłonił kurkę, pod którą miał maczetę. Ale to było dawno, czasy się zmieniły. Chociaż, kiedy żona przyjechała z dziećmi na pierwszy mecz, to musiała im zatykać uszy – przekleństwa leciały z każdej strony. Nie zmienia to faktu, że panuje tutaj szczególny klimat. W tym sezonie gramy dobrze, więc nasi kibice są jeszcze bardziej żywiołowi. Oni potrafią docenić dobrą grę. Potrafią też okazać niezadowolenia, kiedy prezentujemy się słabo jako zespół. Można powiedzieć, że stadion Millwall to namiastka angielskiej piłki. Kultura kibicowania w Anglii jest inna niż gdzie indziej w Europie. Mi się bardzo to podoba. Od samego początku byłem zachwycony całą tutejszą otoczką wokół piłki. Tutaj kibice żyją meczem.



Który to już twój rok w Anglii?
W styczniu 2021 roku minie dokładnie piętnaście lat. Zleciało bardzo szybko. Tak naprawdę to w Anglii spędziłem większość swojego piłkarskiego życia. Z tym krajem wiążę swoją dalszą przyszłość. Nie wiem, co będę robił jak przestanę grać w piłkę, natomiast jestem pewien, że będę to robił w Anglii. Ten kraj stał się moim drugim domem. Czy jestem najdłużej obecnie grającym Polakiem na Wyspach? Bardzo możliwe. Tomek Kuszczak rok temu nie przedłużył kontraktu z Birmingham City. On trafił do Anglii dwa lata przede mną. Jestem też pierwszym Polakiem w Millwall.

Jaka panuje opinia w klubie na temat Polaków?
Dostrzegają, że mamy coraz lepszych piłkarzy, bo nasi bramkarze zawsze trzymali poziom. Wyrobili dobrą markę Polakom. Poza tym, mało kto patrzy, kto jakiej jest narodowości, tylko ocenia czyjeś umiejętności. Od samego początku czułem ogromne wsparcie zarządu, trenerów. Z każdym kolejnym meczem rosło też wsparcie kibiców. Nieskromnie powiem, że stałem się jednym z ulubieńców fanów Millwall.

Tak samo było w Ipswich, gdzie...?
Trzy razy z rzędu zostałem wybrany piłkarzem sezonu. To pierwszy taki przypadek w historii klubu. Super uczucie! Jestem z tego bardzo dumny.

Duma rozpiera kibiców Millwall, gdy patrzą na tabelę Championship. Tracicie tylko dwa punkty do strefy play-off. Ty z kolei w 37 spotkaniach wpuściłeś 40 bramek. Macie szóstą najskuteczniejszą obronę w lidze, co jest twoją zasługą.
To jest bardzo dziwny sezon dla „Lwów”. Nikt nie oczekiwał od nas, że będziemy tak wysoko w tabeli, tymczasem jesteśmy tuż za szóstym miejscem. Dobrze rozpoczęliśmy rozgrywki, zdobyliśmy siedem punktów w trzech spotkaniach. Później zaczęliśmy tracić głupie bramki, wpadliśmy w dołek, przez długi czas nie potrafiliśmy wygrać. Po remisie z Luton odszedł trener Neil Harris. Pod koniec października przejął nas Gary Rowett. Nasze wyniki znacznie się poprawiły. Odbyłem bardzo ciekawą pierwszą rozmowę z nowym szkoleniowcem. W pewnym momencie miałem najwięcej skutecznych obron w lidze. Trener Rowett powiedział, że będzie chciał to zmienić. Stwierdził, że postara się, abym w pierwszej kolejności miał jak najmniej pracy. I stało się, nagle zaczęliśmy tracić mniej goli. Zagraliśmy najwięcej meczów na zero z tyłu. Wreszcie też przełamaliśmy się na wyjeździe. Szkoda, że nastąpiła ta przerwa, bo byliśmy w formie. Mam nadzieję, że szybko ją odzyskamy po restarcie rozgrywek. Przed izolacją wygraliśmy 3:0 z Nottingham Forest u nich. Zaczęliśmy patrzeć w górę tabeli. Po cichu rozmawialiśmy o play-offach. No i dziś stawiamy sprawę jasno: play-offy są teraz naszym celem.



Championship zrobiła się bardzo polska. Oprócz ciebie występują tu Kamil Grosicki (Hull), Mateusz Klich (Leeds), Kamil Grabara (Huddersfield), Krystian Bielik (Derby). Okazji do rywalizacji z Polakami zatem nie brakuje!
W meczu z Grosickim, który strzelił mi gola, mogłem się lepiej zachować przy bramce. Kamil dośrodkowywał z rzutu wolnego z dalszej odległości. Wiatr swoje zrobił, źle obliczyłem tor lotu piłki i wpadła do siatki. Żartowałem, że „Grosik” nie chciał strzelać, jego zamiarem było wstrzelenie futbolówki w pole karne. Przeniósł ją nad wszystkimi i nade mną. Moje spotkania z Kamilem zazwyczaj są bardzo ciężkie. Co pojedynek, to coś trafi. Jeśli jednak ktoś ma mi strzelać, to chociaż niech będzie to rodak (śmiech). Leeds pokonaliśmy u siebie 2:1. W rewanżu szybko prowadziliśmy 2:0. Gospodarze jednak w drugiej połowie nas zgnietli. Strzelili trzy gole, a mogli siedem-osiem. Przeciwko Bielikowi w tym sezonie nie grałem, rywalizowaliśmy za to, kiedy występował w Birmingham. Teraz się nie spotkaliśmy, bo Krystian pauzował za kartki. Pokonaliśmy Derby 1:0. Potem Bielik doznał poważnej kontuzji, a Derby miały być naszym kolejnym rywalem w lidze przed przerwą. Z Kamilem Grabarą zmierzyłem się w 9. kolejce. Zremisowałem u niego 1:1. To było moje kolejne starcie z polskim bramkarzem na Wyspach. Wcześniej byli to Tomek Kuszczak, Artur Boruc, Łukasz Fabiański. Gdy Wojciech Szczęsny bronił w Brentford, to akurat siedziałem na ławce w Southampton.

Jesteś jedynym mieszkańcem Braniewa, który doczekał się gry w reprezentacji Polski?
Urodziłem się w Braniewie, w którym mieszkałem do siódmego roku życia. Później przeprowadziliśmy się do Elbląga, ponieważ rodzice mieli tam pracę. Na początku jeszcze dojeżdżali do pracy, z czasem uznali, że trzeba się przenieść. W ten sposób zapisałem się w historii Braniewa i Olimpii Elbląg, którą opuściłem w wieku 16 lat, przenosząc się do Górnika Zabrze.

Biało-czerwoną koszulkę założyłeś jeden jedyny raz – w meczu z Nigerią.
I to wcale nie tak dawno, bo dwa lata temu. Piękna sprawa! Doczekałem się powołania po trzydziestce. Ciężka praca w Anglii, dobre występy w Championship zaowocowały powołaniem. Przyjechał do mnie selekcjoner Adam Nawałka. Spodobało mu się, co zobaczył. Z kolejną wizytą do Ipswich wybrał się trener Jarosław Tkocz, który oznajmił mi, że znajdę się na liście powołanych. Jadąc na zgrupowanie przed towarzyskimi meczami z Nigerią oraz Koreą Południową liczyłem, że uda mi się zagrać. Było nas czterech, każdy zagrał po jednej połowie.



Wtedy też mówiłeś, że jesteś w piątce najlepszych polskich bramkarzy. Podtrzymujesz swoje zdanie?
Aktualnie wielu naszych bramkarzy gra w zagranicznych klubach. Jest nieśmiertelna dwójka – Fabiański i Szczęsny. Dalej Łukasz Skorupski, Bartek Drągowski, który zbiera kapitalne recenzje we Włoszech. Rafał Gikiewicz bardzo dobrze sobie radzi w Bundeslidze. Kamil Grabara w przyszłości zagra w pierwszej reprezentacji. Radek Majecki. Znam swoją wartość, wiem na co mnie stać. Podejrzewam jednak, że temat mojej gry w kadrze jest już zamknięty. Doceniam kolegów po fachu, ponieważ mamy świetnych golkiperów. Niedługo szansę w seniorskiej kadrze dostanie młode pokolenie, ja skupiam się na swojej pracy w klubie.

Dla samego uczestniczenia na mundialu w Rosji warto było poświęcić się dla kariery piłkarskiej?
W Southampton moja kariera stanęła na zakręcie. Grałem bardzo mało, kończył mi się kontrakt. Rozważałem powrót do Polski albo przejście na ławkę do klubu z Championship lub do niższej ligi. Wybrałem Notts Couty z League One. Rozegrałem dwa pełne, co najważniejsze, dobre sezony. Wpadłem w oko innym klubom. Zgłosiło się Ipswich. W pewnym momencie postawiłem wszystko na jedną kartę. Gdyby w League One nie powiodłoby mi się, to nie byłoby mnie w reprezentacji. Pamiętam jak przyjechał do mnie dziennikarz „Przeglądu Sportowego” Jarek Koliński. Zapytał o moje marzenia. Odpowiedziałem: reprezentacja Polski. Mógł tylko się uśmiechnąć pod nosem i pomyśleć: „Gdzie tam chłopak z League One w kadrze?” Ale marzenie się ziściło.



O czym dziś marzysz?
Żeby dograć sezon do końca. Żeby wróciło normalne życie i skończyła się pandemia. Abyśmy mogli grać przy pełnych trybunach. No i życzę sobie awansu do Premier League, co byłoby dopełnieniem kariery. Byłem blisko Premiership, miałem oferty, nie dostałem na to zgody. Może uda się inną drogą?

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Fot.: Cyfrasport, Millwallfc.co.uk

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności