Aktualności

[WIDEO] Lewandowski trafia, a Bayern gromi. Polak trzecim strzelcem w historii Bundesligi!

Reprezentacja14.12.2019 
Po trzech meczach bez trafienia w Bundeslidze Robert Lewandowski ponownie wpisał się na listę strzelców. I to dwukrotnie! Bayern Monachium przełamał serię dwóch porażek z rzędu i pokonał na Allianz Arena aż 6:1 Werder Brema w spotkaniu 15. kolejki niemieckiej ekstraklasy. Kapitan reprezentacji Polski ma już na koncie 18 goli w tym sezonie i 220 w historii gier w Bundeslidze. Stał się tym samym trzecim najlepszym strzelcem wszech czasów tych rozgrywek. W sobotnie popołudnie show „Lewemu” skradł jednak Philippe Coutinho, który zdobył trzy bramki i zanotował dwie asysty.

Czas się w końcu przełamać! – powtarzali sobie na każdym kroku przed sobotnim meczem z Werderem Brema piłkarze Bayernu Monachium. Co zdarza się im niezwykle rzadko, przegrali dwa ostatnie starcia w Bundeslidze. Najpierw górą na Allianz Arena był Bayer Leverkusen, który zwyciężył 2:1. W następnej kolejce Bawarczycy przegrali takim samym stosunkiem, ale na wyjeździe z Borussią Moenchengladbach i spadli na siódme miejsce w tabeli.

− Już przed meczem powinniśmy bić na alarm. Wiedzieliśmy, że nie tylko Gladbach jest przed nami w tabeli. Ci, którzy jeszcze tego nie pojęli, są na złej drodze. Jeśli ktoś wierzy, że będzie tak samo jak w poprzednim sezonie, że odrobimy straty i znowu zdobędziemy mistrzostwo, to jest w błędzie. Musimy na to zapracować! Czas się obudzić! – grzmiał na łamach niemieckiego „Sport1” Joshua Kimmich.

Bawarczycy szybko wrócili do równowagi i to w meczu Ligi Mistrzów, w której powodzi się im w tym sezonie – w przeciwieństwie do Bundesligi – wyjątkowo dobrze. Mimo że grali w eksperymentalnym składzie (chociażby z Robertem Lewandowskim na ławce rezerwowych), gdyż już wcześniej zapewnili sobie awans do fazy pucharowej, to w środowy wieczór pokonali na Allianz Arena 3:1 Tottenham Hotspur i… przeszli do historii! Bayern stał się pierwszą niemiecką drużyną w dziejach elitarnych rozgrywek Champions League, która wygrała wszystkie mecze w ramach fazy grupowej. A to jeszcze nie koniec! Monachijczycy zainkasowali 18 możliwych do zdobycia punktów i mogą pochwalić się fantastycznym bilansem bramkowym – 24:5! To musi robić wrażenie!


– Moim zdaniem prezentujemy się dobrze defensywnie, jak i w ofensywnie. Tego też oczekuję od mojej drużyny. Nie wszystko jest jeszcze perfekcyjne, ale perfekcji nigdy tak naprawdę nie da się uzyskać. To wszystko przychodzi z treningami. Obecnie cały czas gramy i regenerujemy siły. Mimo wszystko prezentujemy bardzo wysoki poziom. Musimy lepiej pracować razem, wywierać presję na rywalu. Mamy spore posiadanie piłki, ale to ważne, aby unikać strat w niebezpiecznych strefach. Musimy pozostać skupieni. Pragniemy zakończyć ten rok trzema zwycięstwami. Nie będzie łatwo, zwłaszcza przy naszych problemach kadrowych, ale ustawiliśmy sobie taki cel – mówił podczas piątkowej konferencji prasowej trener Hansi Flick.

Aby myśleć o spokojnych świętach, na początek Bayern musiał pokonać Werder Brema. W 9. minucie meczu Robert Lewandowski stanął przed pierwszą okazją do zdobycia bramki. Znalazł się z piłką tuż przed polem karnym i błyskawicznie uderzył technicznie prawą nogą, ale na posterunku był bramkarz Werderu. W 15. minucie ponownie triumfował Jiri Pavlenka. Polski napastnik uciekł obrońcom i świetnie wyszedł do dośrodkowania, po czym oddał strzał głową, ale czeski golkiper w fantastyczny sposób przeniósł piłkę nad poprzeczką.

W 24. minucie, po kolejnym rzucie rożnym dla Bayernu, do głosu doszli jednak goście, którzy wyprowadzili zabójczą kontrę. Davy Klaassen odzyskał piłkę i zagrał do Milota Rashica, a ten fantastycznie się z nią obrócił, gubiąc tym sam Jerome’a Boatenga i jeszcze z własnej połowy popędził na bramkę Manuela Neuera. Niemiecki obrońca rozpaczliwie gonił jeszcze 23-letniego piłkarza rodem z Kosowa, ale ten nic sobie z tego nie robił i precyzyjnie uderzył prawą nogą tuż sprzed pola karnego. Futbolówka zatrzepotała w siatce, a Allianz Arena ucichła.

Piłkarze Bayernu od razu rzucili się do odrabiania strat. Wiedzieli, że nie ma już miejsce na żarty. W 39. minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem Werderu znalazł się Lewandowski, posadził już nawet Pavlenkę na ziemi i finezyjnie chciał podciąć piłkę, ale czeski bramkarz tylko w wiadomy sobie sposób odbił futbolówkę. Po chwili zza pola karnego próbował jeszcze Philippe Coutinho, ale golkiper Werderu po raz kolejny pokazał klasę i pracował na miano bohatera.

Wydawało się już, że gospodarze zejdą do szatni z markotnymi minami, ale… nic bardziej mylnego. Bawarczycy wrzucili wyższy bieg i raz jeszcze przycisnęli. W 45. minucie pięknym prostopadłym podaniem górą w pole karne Werderu popisał się Joshua Kimmich, do futbolówki dopadł Serge Gnabry, uprzedził Pavlenkę i przytomnie dograł wzdłuż bramki. Tam znalazł się Coutinho i wyrównał wynik. Był to czwarty ligowy gol Brazylijczyka w tym sezonie Bundesligi.

Monachijczycy nie zamierzali czekać na przerwę, wyczuli słabość rywala i zadali jeszcze jeden cios. Ponownie błysnął Coutinho, który kapitalnie przerzucił piłkę nad dwoma obrońcami wprost do Roberta Lewandowskiego, ten wbiegł z impetem w pole karne i lewą nogą wyprowadził Bayern na prowadzenie.


Po przerwie dominowali już tylko gospodarze, z piłkarzy Werderu całkiem uszło powietrze. W 63. minucie zrehabilitował się Boateng i zagrał długą prostopadłą piłkę do Coutinho, który uciekł obrońcom i przelobował bezradnego Pavlenkę.

W 72. minucie dublet ustrzelił Lewandowski. Polak rozegrał składną dwójkową akcję z Thomasem Muellerem, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku. Niemiec odegrał piłkę lewemu w pole karne, a Polak ją świetnie przyjął i po raz drugi tego dnia pokonał bramkarza Werderu. Był to jego 18 ligowy gol w tym sezonie i 220 trafienie Lewandowskiego w historii Bundesligi! To wielki wyczyn, lecz znając kapitana reprezentacji Polski, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.


Bohaterem meczu z Werderem był jednak Philippe Coutinho. Brazylijczyk w 75. minucie asystował jeszcze Muellerowi, ale chwilę później kapitalnie przymierzył prawą nogą. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki. 6:1! Uradowany Coutinho wpadł w objęcia kolegów, a kibice na Allianz Arena zgotowali mu owację na stojąco. Wszak strzelił w sobotę trzy gole i zaliczył dwie asysty. Magia.


FOT: East News

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności