Aktualności

[WYWIAD] Marcin Kamiński: Jestem gotowy, by podjąć wyzwanie

Reprezentacja19.05.2017 
W reprezentacji Polski Marcin Kamiński po raz ostatni wystąpił w listopadzie 2013 roku w meczu ze Słowacją. Od tego czasu zdążył wywalczyć mistrzostwo Polski z Lechem Poznań, a także przenieść się do VfB Stuttgart, z którym jest o krok od awansu do Bundesligi. W rozmowie z Łączy Nas Piłka dzieli się pierwszymi wrażeniami po ogłoszeniu listy powołanych do reprezentacji Polski!

To dla Pana powrót do kadry po ponad trzech latach. Jakie wywołuje to emocje?

Niesamowite. Informacja o powołaniu sprawiła mi olbrzymią radość. To, że znalazłem się na tej liście i będę mógł znów stawić się na zgrupowaniu kadry, jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Chciałbym, by tak radosnych informacji było więcej.

Dostawał Pan wcześniej sygnały o zainteresowaniu ze strony selekcjonera?

Cały czas pozostawałem w kontakcie z trenerem Hubertem Małowiejskim. Obserwował mnie też w co najmniej dwóch meczach, mieliśmy okazję porozmawiać. Dostawałem od niego sygnały, że znajduję się w kręgu zainteresowań. Sztab szkoleniowy mnie obserwował i o tym wiedziałem.

Trener Adam Nawałka już powoływał Pana do kadry, ale wtedy skończyło się na jednym meczu ze Słowacją. Traktuje Pan to powołanie jako szansę, by zagościć w kadrze na dłużej?

Na pewno to jest dla mnie świetna okazja, by o sobie w najlepszy z możliwych sposobów przypomnieć. Będę mógł przedstawić swoje umiejętności na zgrupowaniu, być może także na boisku podczas meczu. Z pewnością dam z siebie wszystko, żeby sztab szkoleniowy, koledzy z drużyny i kibice byli ze mnie zadowoleni.

Ewentualne zwycięstwo w meczu z Rumunią może w praktyce wyeliminować naszych czerwcowych rywali z rywalizacji o awans na mundial, a naszą kadrę postawić w bardzo komfortowej sytuacji. Jest Pan gotowy, by w meczu pod taką presją zastąpić Kamila Glika?

Rzeczywiście, biorąc pod uwagę tabelę naszej grupy, spotkanie z Rumunią będzie miało spory ciężar gatunkowy i może znacząco przybliżyć nas do awansu. Każdy zdaje sobie sprawę, jak jego rostrzygnięcie będzie ważne dla układu sił w grupie przed decydującą fazą eliminacji. Osobiście na zbliżającym się zgrupowaniu będę chciał udowodnić selekcjonerowi, że jeżeli da mi szansę występu, jestem gotowy, by podjąć to wyzwanie.

Ten sezon nie zaczął się dla Pana najlepiej, jednak z czasem wywalczył Pan miejsce w składzie VfB Stuttgart i stał się czołowym defensorem tego zespołu.

Jasne, początek rozgrywek nie był taki, jak bym sobie to wymarzył. Wyobrażałem sobie, że będzie to wyglądało nieco inaczej, ale nie załamywałem się niepowodzeniami. Ciężko pracowałem, by zyskać zaufanie trenera i dostać swoją szansę. Gdy już się pojawiła, starałem się robić wszystko, by nie oddać miejsca w podstawowej jedenastce. Zyskałem zaufanie szkoleniowca i swój cel osiągnąłem, grając w niemal wszystkich spotkaniach od pierwszej do ostatniej minuty.

Do awansu Stuttgartu do Bundesligi brakuje już tylko jednego punktu. Awans i powołanie do kadry byłyby ukoronowaniem sezonu w Pana wykonaniu?

Oczywiście, że tak. Przez cały sezon w Stuttgarcie była spora presja, by jak najszybciej wrócić do Bundesligi. Jesteśmy mały kroczek od osiągnięcia celu, więc zdajemy sobie sprawę, jak ważne spotkanie w lidze nas czeka. Wierzę, że bez większych problemów zrobimy to, co do nas należy, a później w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku zjawię się na zgrupowaniu kadry, by i tam powalczyć o kolejne sukcesy. Powołanie jest pięknym dopełnieniem bardzo udanego sezonu.

Rozmawiał Emil Kopański
Zdjęcie główne: EAST News

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży