Aktualności

Damian Kądzior goni marzenia w Dinamie. „To fantastyczne chwile”

Reprezentacja21.07.2019 

Rok temu Damian Kądzior opuścił Górnik Zabrze w poszukiwaniu nowych wyzwań, z myślą o sukcesach. I już po pierwszym sezonie gry dla Dinama może z czystym sumieniem przyznać, że warto było przeprowadzić się do Zagrzebia. 27-latek wychodzi właśnie naprzeciw swoim marzeniom. Ma już w kolekcji mistrzostwo oraz Superpuchar Chorwacji i na tym zapewne nie będzie chciał poprzestać.

Tak udany początek przygody z Dinamem z pewnością rozbudził apetyty Kądziora, który wyjeżdżał z Polski z jasnym postanowieniem. – Dla mnie najważniejszy jest rozwój piłkarski, a taką możliwość dostałem w Zagrzebiu – mówił Łączy Nas Piłka pomocnik. Pierwsze miesiące występów Polaka w Dinamie potwierdziły zasadność jego transferu. To jak spisywał się od samego początku w ekipie ze stolicy Chorwacji, było potwierdzeniem, że dobrze zrobił, wybierając akurat ten kierunek rozwoju kariery. – Uważam się teraz za dużo lepszego gracza niż w momencie, w którym tu trafiłem. Moja dobra postawa w Dinamie pozwoli mi w zrobieniu kolejnych kroków, czegoś większego. Dinama nie można porównywać do zespołów z Polski, wyniki w pucharach mówią same za siebie – przekonywał Kądzior.

Szacunek do kwadratu

27-letni pomocnik szybko odnalazł się w nowej drużynie. Nie potrzebował żadnego „buforu bezpieczeństwa” dla zawodników, którzy dopiero co dołączają do zespołu. Zabrał się za naukę języka chorwackiego i z czasem zaczął grać pierwsze skrzypce w ekipie prowadzonej przez Nenada Bjelicę. W drugim ligowym meczu, a pierwszym, w którym wyszedł w podstawowym składzie, zaliczył asystę (ze Slaven Belupo). Kolejkę później ponownie obsłużył kolegę dokładnym podaniem.

Nie trudno było nie zauważyć, że aklimatyzacja zawodnika z Polski przebiegła bardzo dobrze. No ale w tym zasługa także samego Kądziora. – Bardzo nam zależy na poznaniu tutejszego języka. Miejscowi bardziej się do nas przekonają, zyskamy większy szacunek, kiedy okaże się, że obcokrajowiec swobodnie mówi w ich języku – przekonywał.

Lokalną społeczność zjednał sobie nie tylko dzięki znajomości chorwackiego, ile bardziej ze względu na wysoką formą, jaką prezentował na boisku. W pewnym momencie Kądzior stał się przecież kluczowym ogniwem w układance Bjelicy. Strzelał gole, asystował. 16 grudnia został bohaterem piłkarskiej części Zagrzebia. Zdobył jedyną bramkę w „derbach Chorwacji” przeciwko Hajdukowi Split. Nie bał się wziąć odpowiedzialności na swoje barki: podszedł do rzutu wolnego, przymierzył, trafił. W ten sposób wkupił się w łaski własnych kibiców, chociaż już wcześniej zaskarbił sobie ich sympatię, właśnie dzięki wysokiej dyspozycji.

Złoty gol w prestiżowym spotkaniu sprawił, że trafił na okładkę „Sportskich Novosti”. W tym samym czasie był najlepszym asystentem ligi. Zmagania w rundzie jesiennej zakończył z dziewięcioma kluczowymi podaniami oraz czterema golami.


Każdy występ działa na korzyść

Nie tylko z Hajdukiem rozegrał świetne zawody. Z Interem Zapresić strzelił gola, zaliczając jednocześnie dwie asysty. Można powiedzieć, że Kądzior z miesiąca na miesiąc rósł w siłę, rozkręcał się wraz z trwaniem sezonu. W lidze poczynał sobie bardzo dobrze, a i w europejskich pucharach odcisnął piętno na swoim zespole. Łącznie z kwalifikacjami do Ligi Mistrzów oraz Ligą Europy, zanotował osiem występów. Co prawda w większości tych spotkań był rezerwowym, ale mógł sprawdzić się na tle Fenerbahce Stambuł (dwukrotnie), Spartaka Trnava. O ile w grupie grał mało, o tyle w fazie pucharowej dostał szansę w wyjściowym składzie z Benfiką Lizbona, i to w obu spotkaniach. –  Nie wiem, czy jest jakiś polski skrzydłowy w zagranicznym klubie, który spędza na boisku więcej czasu ode mnie. W lidze zaliczyłem praktycznie 11 całych meczów, dostałem szanse w Lidze Europy. Jestem świadomy, że nie będę wszystkiego grał „od dechy do dechy”, bo Dinamo ma 30 wartościowych zawodników. Panuje tu zażarta rywalizacja i cieszę się z każdego wejścia na boisko w rozgrywkach międzynarodowych – podkreślał, mając świadomość, jak buduje swoją pozycję w klubie z Zagrzebia.

Szok, że tak szybko

Kądzior nie musiał długo czekać na pierwszy sukces, odkąd został zawodnikiem Dinama. W kwietniu Dinamo zapewniło sobie tytułu. – W poprzednim sezonie, w moim pierwszym roku w ekstraklasie z Górnikiem Zabrze osiągnęliśmy 4. miejsce, które dało nam grę  w europejskich pucharach. Również finał Pucharu Polski był blisko. Na pewno wtedy nie spodziewałem się, że prawie rok później w debiutanckim sezonie w klubie zagranicznym zdobędę mistrzostwo. To pokazuje, że w życiu warto walczyć o marzenia. Jestem naprawdę dumny z tego osiągnięcia i mojego, może zabrzmi to nieskromnie, ale dużego wkładu, gdyż do tej pory jestem najlepszym asystentem w lidze z 11 kluczowymi podaniami. Dziękuję wszystkim za wsparcie, gdyż nie zawsze w mojej przygodzie z piłką wszystko się układało – napisał reprezentant Polski na Facebooku.

Na mistrzostwie dobra seria 27-latka się nie skończyła. W wygranym 4:0 spotkaniu z Izraelem w ramach eliminacji mistrzostw Europy 2020 strzelił debiutanckiego gola w drużynie narodowej. I znów mógł użyć ulubionego zwrotu związanego z marzeniami. „Na pewno zapamiętam tego gola do końca życia. Warto marzyć i spełniać marzenia. To był fantastyczny moment. W życiu bym nie powiedział, że zagram na tym stadionie i w dodatku zdobędę bramkę.”

W przededniu startu nowego sezonu w lidze chorwackiej, Kądzior dopisał kolejny sukces do CV. Jego zespół pokonał 1:0 HNK Rijekę i zdobył Superpuchar Chorwacji. W nowy sezon, który wystartował w piątek, pomocnik z Polski wchodzi pełen nadziei i gotowy na kolejne triumfy. Ma powodu do optymizmu, bo w pierwszym spotkaniu ligowych rozgrywek, z Lokomotivą Zagrzeb wpisał się na listę strzelców. Gola strzelił w 17. minucie. Lepiej nowe rozdanie nie mogło się dla niego ułożyć.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności