Aktualności

Borussia głodna kolejnych bramek. Przed Piszczkiem mecz o zwycięstwo w grupie

Reprezentacja23.10.2018 
Stawką środowego meczu dwóch niepokonanych zespołów w grupie A – Borussii Dortmund oraz Atletico Madryt – będzie pierwsze miejsce w grupie A. Zwycięstwo mocno uchyli drzwi do kolejnej rundy. Wygrany tego spotkania zapewni sobie bardzo komfortową sytuację na półmetku pierwszej fazy i zyska przewagę psychologiczną przed rewanżem, który odbędzie się za dwa tygodnie. Na boisku nie powinno zabraknąć Łukasza Piszczka.

Imponująca jest forma Borussii Dortmund w ostatnich tygodniach. Zespół Luciena Favre wygrywa wszystko jak leci. W Bundeslidze dortmundczycy odnieśli czwarte zwycięstwo z rzędu, w każdym z nich strzelając minimum cztery gole! BVB stało się maszynką do zdobywania bramek. W lidze niemieckiej, Borussia w ośmiu spotkaniach zanotowała aż 27 trafień! Ponad trzy trafienia na mecz pokazują, z jaką ofensywną mocą mają do czynienia przeciwnicy. W weekend o sile ekipy Łukasza Piszczka przekonał się VfB Stuttgart (4:0). Wcześniej żółto-czarni, do spółki z Augsburgiem, urządzili sobie strzelecki festiwal, w którym górą (4:3) byli gospodarze Signal Iduny Park. Nie we wszystkich tych spektaklach mógł uczestniczyć Piszczek. 33-letni obrońca uporał się z urazami mięśniowymi, które trapiły go w ostatnim czasie, pojawił się w wyjściowym składzie przeciwko VfB od początku i miał asystę przy golu Marco Reusa. Polak w pełnym biegu, gubiąc rywala na kilku metrów, podłączył się do akcji prawą stroną, zagrał w pole karne, a całość zwieńczył Reus.

Scena robi się dla niego za ciasna

Nie bez powodu wspomnieliśmy na początku tekstu zwycięstwach BVB. Stała niezmienna, na którą składa się pięć wygranych z rzędu, obejmuje także pojedynek Ligi Mistrzów – a konkretnie starcie z AS Monaco. Borussia bez większych problemów, 3:0 ograła ekipę z Księstwa, w której występuje Kamil Glik, i usadowiła się na pierwszym miejscu w tabeli grupy A. I choć Atletico Madryt też po dwóch meczach ma na koncie komplet, sześciu punktów, to dortmundczycy pozycję lidera zawdzięczają lepszemu bilansowi bramek. Bilans goli Niemców to 4:0, przy 5:2 Hiszpanów. Swój udział w obu triumfach Champions League miał udział Piszczek. Z FC Brugge i Monaco, „Piszczu” rozegrał pełne 90 minut. Tak samo było w pięciu meczach Bundesligi. Piłkarz, który zakończył już swoją reprezentacyjną karierę, cały czas jest bardzo ważną częścią drużyny, w końcu został jej wicekapitanem, ale powoli ma też robić miejsce na prawej obronie dla następcy. Obecnie jego konkurentem jest wypożyczony z Realu Madryt Achraf Hakimi. Siłą rzeczy, Piszczek nie w każdym meczu będzie grał. Uważa, że to po prostu naturalna kolej rzeczy. – Wiem, w jakim jestem miejscu kariery. Klub od dłuższego czasu szukał zawodnika, który będzie uzupełnieniem prawej obrony, władze Borussii pytały mnie, jakiego zawodnika lepiej sprowadzić: czy młodego zdolnego, czy może lepiej doświadczonego obrońcę. Pięć lat temu bardzo trudno byłoby mi zaakceptować taką sytuację, że nie mogę grać co trzy dni. Teraz wiem, że jestem w stanie biegać na sto procent, gdy jest rotacja w składzie. To jest normalne, zresztą w mojej karierze wszystko przebiegało bardzo naturalnie – mówił Piszczek w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

Piętno Favre

Mecz z VfB pokazał, ile 65-krotni reprezentant Polski jest w stanie dać drużynie, gdy jest w formie sił, gdy jest zdrowy i kiedy nie musi rozgrywać meczów w systemie trzydniowym. Favre zdaje sobie sprawę z pewnych ograniczeń Polaka, dobrze wie jak zarządzać jego zasobami, w końcu to on „jest twórcą” Piszczka jako prawego obrońcy. To były czasy Herthy Berlin. Dzięki tej zmianie, Piszczek stał się jednym z najlepszych, prawych obrońców na świecie. – Nie raz rozmawialiśmy o tym, że to on wymyślił mi nową pozycję. Kiedy latem spotkaliśmy się w Dortmundzie, też mi przypomniał, jak mocno broniłem się przed tym, by nie grać na prawej obronie. Bardzo go szanuję, widać, że w każdym klubie odciska na zespole piętno, narzuca swój styl gry. Myślę, że po nas też powoli zaczyna być to widać – twierdzi defensor Borussii na łamach „PS”.

Zatrudnienie Szwajcara już przynosi korzyści drużynie z Dortmundu, czego efektem jest trwający sezon. BVB funduje widowisko, grę tego zespołu ogląda się z zapartym tchem, a kibice twierdzą, że wróciła stara, dobra Borussia. Nie trudno nie zauważyć w tym ręki Favre'a. 60-letni szkoleniowiec uważany jest za trenera, który w każdym klubie osiąga wyniki ponad stan. Cechą wspólną zespołów, w których pracował jest właśnie efektowna piłka.

A wracając do Piszczka, to nigdy nie miał możliwości konfrontacji z Atletico Madryt na arenie międzynarodowej. Za to z lokalnym rywalem, Ateltico, Realem Madryt mierzył się już dziewięć razy. Drużyna Diego Simeone jest obecnie piątą siłą ligi, ale zapewne to tylko chwilowy stan, bo madrytczycy od lat zaliczają się do topu La Ligi. Swoje atuty prezentują szczególnie w Lidze Mistrzów. – Jesteśmy gotowi na środowy mecz z Atletico. Są bardzo silni w defensywie i ustawiają się w zwartej formacji 4-4-2. Musimy być cierpliwi. To będzie test naszej dojrzałości, ale wierzę w nas – mówi Marco Reus, cytowany przez oficjalną stronę klubową.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży