Aktualności

[Tam zaczynali] Radosław Majecki przebił Sanktuarium i stał się największą dumą gminy Pawłów

PIŁKA DLA WSZYSTKICH10.07.2020 
Kilka dni temu odbył swój pierwszy trening w barwach AS Monaco. Wcześniej zaliczył blisko 60 meczów w Legii Warszawa i zaczął otrzymywać powołania do seniorskiej reprezentacji Polski. Jego kariera układa się wzorowo, a on sam jest kolejnym przykładem na to, że podróż do świata wielkiego futbolu można rozpocząć dosłownie wszędzie. Radosław Majecki, bo o nim mowa, swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Arce Pawłów i to właśnie na opowieść o tym klubie zapraszamy w kolejnym tekście z cyklu „Tam zaczynali”.

Usytuowana w północnej części Gór Świętokrzyskich gmina Pawłów do niedawna słynęła przede wszystkim z Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski ze znajdującą się na jego terenie Golgotą. Zmieniło się to dopiero za sprawą Majeckiego, będącego – mimo zaledwie 20 lat na karku – jednym z najlepszych polskich bramkarzy. Wychowanek miejscowej Arki do końca czerwca był kluczowym zawodnikiem Legii Warszawa, z którą prawdopodobnie wywalczy tytuł mistrza kraju (w dniu publikacji tego tekstu podopiecznym Aleksandara Vukovicia na trzy kolejki przed końcem rozgrywek brakuje do tego sukcesu zaledwie jednego punktu – przyp. red.), a od lipca trenuje już ze swoim nowym zespołem. Zimą AS Monaco zapłaciło za niego 7 milionów euro.



Wyjątkowy talent, ambicja i sumienne podejście do obowiązków – w zgodnej opinii osób do dzisiaj pracujących w pawłowskim klubie to właśnie dzięki mieszance tych elementów Majecki tak szybko się rozwija. Kluczowe było także trafienie pod skrzydła odpowiednich osób. – Radek wybił się dzięki Waldemarowi Rakowi, który w tamtym okresie prowadził kadrę województwa świętokrzyskiego. Namówiłem go, aby przyjechał na nasz trening i mu się przyjrzał. Niedługo potem powołał Majeckiego na odbywające się w Łodzi mistrzostwa Polski – wspomina Kamil Koprowski, pierwszy trener piłkarza Monaco. Na turnieju Radek spisał się doskonale, zachowując czyste konto we wszystkich trzech spotkaniach grupowych. Więcej okazji na wykazanie się nie dostał, bo kadra Świętokrzyskiego po trzech bezbramkowych remisach nie awansowała do fazy pucharowej. Urodzony w Starachowicach golkiper wywalczył sobie jednak miejsce w drużynie na kolejne zgrupowania i turnieje, co – jak się później okazało – było przepustką do transferu do KSZO Junior Ostrowiec Świętokrzyski.

W samej Arce Majecki nie trenował zbyt długo, bo półtora roku. – Przyszedł w wieku 10 lat, a szlak przecierał mu starszy brat. Robert był napastnikiem, ale w pewnym momencie porzucił futbol na rzecz biegania. Radek był z kolei zdeterminowany, aby grać w piłkę. Na treningi jeździliśmy razem, bo mimo że teoretycznie nasze domy znajdują się innych wsiach, to oddziela je tylko pole i wyglądając przez okna widzimy je wzajemnie – opowiada Koprowski. W okresie, gdy Majecki był jego podopiecznym, czyli w latach 2009-11, Arka trenowała 10 kilometrów od ich domów – w Kałkowie. Radek dojeżdżał na zajęcia albo z trenerem, albo z mamą. – Pani Barbara miała bardzo duży wkład w to, jak daleko zaszedł jej syn. Wspierała go i obserwowała mecze bez względu na okoliczności. Deszcz czy nie deszcz – zawsze obok, czasami była jedyną osobą na trybunach – mówi Czesław Rybka, od 12 lat prezes pawłowskiego klubu. Rodzice Radka w dalszym ciągu mieszkają w pobliskim Modrzewiu, a on sam przy okazji odwiedzin w rodzinnym domu kilka razy wspomógł swój macierzysty klub przekazując mu sprzęt piłkarski.

Prezes Rybka podkreśla, że Arka boryka się z kłopotami finansowymi. Niestety Pawłowianie nie załapią się na pieniądze z tzw. funduszu solidarnościowego z transferu Majeckiego do Monaco. Wszystko dlatego, że bramkarz odszedł do KSZO jeszcze przed dwunastymi urodzinami. – Przez ograniczone zasoby mamy tylko dwie drużyny: seniorów i juniorów starszych. Staramy się jednak rozwijać. Gmina sfinansowała nam nowy obiekt, który niedawno został oddany do użytku. Murawa na nim jest na poziomie ekstraklasy, ale musimy jeszcze poczekać na trybuny. Na razie stoją tymczasowe, na 96 miejsc siedzących. W projekcie jest także budynek klubowy z szatniami i częścią hotelową. Ale to melodia przyszłości – tłumaczy Rybka. Na razie zawodnicy Arki trenują w Kałkowie. Podobnie jak za czasów Majeckiego. – Kiedyś klub funkcjonował właśnie jako Arka Kałków. To tam rozgrywaliśmy mecze ligowe. Dopiero z biegiem czasu przenieśliśmy siedzibę i zmieniliśmy nazwę – wyjaśnia prezes.



Nowe boisko oznacza dla zawodników Arki koniec tułaczki między trzema miejscowościami. Poza Pawłowem i Kałkowem mowa także o Starachowicach. To tam w ostatnim czasie swoje ligowe mecze rozgrywały klubowe drużyny. Seniorom nie przeszkodziło to jednak w osiąganiu znacznie lepszych rezultatów w spotkaniach „u siebie”. W kilku ostatnich sezonach zdarzało się, że w domowych meczach gromadzili dwa razy więcej punktów niż na wyjazdach. W okraszonym awansem do Klasy A sezonie 2017/18 Arka wygrała wszystkie mecze, do których przystępowała w roli gospodarza. Dzięki temu po ośmiu latach wróciła na siódmy poziom rozgrywkowy. Spadała z niego w 2010 roku, czyli wtedy, gdy w bramce jej młodzików stał przyszły bramkarz AS Monaco i młodzieżowych reprezentacji Polski. – Na mecze domowe łatwiej nam się zmobilizować. Zawsze jest większy wybór wśród zawodników, a dodatkowo możemy liczyć na wsparcie lokalnych kibiców – tłumaczy Czesław Rybka.

Już za trzy tygodnie (1 sierpnia) piłkarze Arki rozpoczną rywalizację w kolejnym sezonie. Ich celem będzie pierwszy w historii klubu awans do ligi okręgowej. Aby na to liczyć, podopieczni trenera Mirosława Kalisty muszą wystartować zdecydowanie lepiej niż w ubiegłym sezonie. Wówczas w pierwszych pięciu meczach Pawłowianie zdobyli zaledwie 2 punkty. Obudzili się dopiero w drugiej połowie rundy i spośród sześciu pozostałych spotkań cztery wygrali i dwa zremisowali. Jak powszechnie wiadomo, runda wiosenna się nie odbyła i tym sposobem Arka pozostaje niepokonana w rozgrywkach ligowych od 22 września i porażki 2:3 UKS-em Baćkowice.

Niedawno, bo 4 lipca, Arka obchodziła 18. urodziny. Miejscowi kibice liczą z tej okazji na prezent. – Od odejścia z klubu Radka, czyli przez blisko 10 lat przeżywaliśmy wzloty i upadki. Teraz nasze ambicje są naprawdę duże. Mamy nadzieję, że uda nam się awansować – mówi prezes Rybka.



W Pawłowie po cichu liczą, że w przyszłości doczekają się kolejnego wychowanka na miarę Radosława Majeckiego. – Na razie jednak trudno powiedzieć, czy ktoś pójdzie w jego ślady. Po Radku od razu było widać, że to chłopak, który może coś osiągnąć. Bardzo chciał grać w piłkę, był ambitny i zaangażowany. Nigdy nie opuszczał treningów. Interesował się sportem. Pamiętam, że kiedy jeszcze nie miał w domu internetu, to wsiadał na rower i przyjeżdżał do Gminnego Ośrodka Kultury i biblioteki, żeby wyszukiwać aktualności sportowych – wspomina wychowanka dumny prezes. – O Radku mogę mówić same dobre rzeczy. Grzeczny, ułożony, widać było, że mu zależało – wtóruje Rybce Koprowski, który niedawno przestał pełnić funkcję szkoleniowca pierwszego zespołu Arki. Obecnie jest trenerem juniorów starszych, a oprócz tego wraz z Waldemarem Rakiem pracuje w pobliskiej Akademii Piłkarskiej SKS Star Starachowice. To szkółka mogąca pochwalić się złotym certyfikatem PZPN. – Współpracujemy z tą akademią, w oddziale Pawłów ma ona dwie dziecięce drużyny. Do tego dochodzi 20-osobowa grupa z programu „Nasz klub”. W gminie nie ma najmniejszego problemu z zachęcaniem dzieci do gry w piłkę. Licznie przychodzą na zajęcia – kończy Rybka. Jest o to o tyle łatwiej, że mają się na kim wzorować.

Przeczytaj również pozostałe teksty z cyklu „Tam zaczynali”:
Adam Dźwigała – LINK
Maciej Makuszewski – LINK
Arkadiusz Reca – LINK
Karol Linetty –  LINK

Rafał Cepko

Fot. Łączy nas piłka, Arka Pawłów

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności