Aktualności

Piłki zamiast zabawek, oswojenie z PGE Narodowym i gol, którego nie powstydziłby się Messi

PIŁKA DLA WSZYSTKICH20.09.2019 
- Od rzutu wolnego drużyna z Kostrzyna. Jeśli ktoś potrafi przymierzyć tak jak wczoraj Messi na Camp Nou, to za chwilę mogą być te rzuty karne niepotrzebne. Jeszcze trwa narada. Ustawił piłkę Alan Krysiński – kiedy Mateusz Borek wypowiadał te słowa, do zakończenia ostatniego z finałów XIX edycji Turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” pozostawało 30 sekund. Na tablicy wyników widniał remis, za chwilę wszystko miały rozstrzygnąć rzuty karne. Genialne uderzenie 12-letniego chłopca sprawiło, że nigdy do nich nie doszło.

Wideo z golem Alana Krysińskiego ma już w sieci ponad 630 tysięcy wyświetleń. Strzał, komentarz, oprawa, dramaturgia – tu wszystko było na światowym poziomie. I choć droga do zawodowego grania jeszcze daleka, to wydaje się, że młody zawodnik z Kostrzyna jest na dobrym kursie. Co ważne, w swojej – trwającej od kiedy pamięta – piłkarskiej podróży nie jest sam.

Piłkarska rodzina

Na pierwszy trening kostrzyńskiego UKS-u trafił jako 4-latek. Z tatą i bratem piłkę kopał jeszcze wcześniej, a ich boiskiem była łąka nieopodal domu. Dla Alana nadal jest ona zresztą areną podwórkowych meczów, w których bierze udział między treningami w klubie, zgrupowaniami kadry województwa i ogólnopolskimi turniejami.

- To tata (Mariusz – przyp. red.) i starszy o 2 lata brat (Oskar – przyp. red.) zainspirowali Alana do gry w piłkę. Wszyscy grali lub grają na tej samej pozycji – w środku pomocy. Dla każdego z nich futbol to największa życiowa pasja. Chłopcy od rana do wieczora nie rozstają się z piłką. U nas w domu nie ma żadnych zabawek. Jest za to mnóstwo piłek – opowiada Patrycja Krysińska, mama bohatera naszego tekstu. Jej mąż ze względu na poważną kontuzję już nie gra. Rodzice skupiają się teraz na wspieraniu obydwu synów: - Ja jestem praktycznie na każdym turnieju. Angażuję się w to, co oni kochają. Załatwiam sobie wolne w pracy i jeżdżę.


Futbolowe losy braci Krysińskich od najmłodszych lat układają się niemal identycznie. – Można powiedzieć, że Oskar przeciera szlak Alanowi. Jako pierwszy brał udział w finale ogólnopolskim Turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”, zajmując ze swoją drużyną 8. miejsce w kategorii U-10 w 2015 roku. Dwa lata później dostał zaproszenie na Letnią Akademię Młodych Orłów – wylicza Krysińska.

Alan także brał udział w XV edycji rozgrywek, o której mówi mama chłopców. Jego drużyna okazała się wówczas najlepsza w regionie, a chłopiec sięgnął po tytuł króla strzelców finału wojewódzkiego. Jako że zmagania w kategorii U-8 kończą się na tym etapie, Alan pojechał do Warszawy wyłącznie jako kibic Oskara.

Starszy z braci rozpoczyna właśnie swój drugi sezon poza domem. W poprzednim był zawodnikiem Pogoni Szczecin, przed obecnym przeniósł się do lokalnego rywala Portowców – FASE. Być może za rok w oddalonym o 140 kilometrów od rodzinnego Kostrzyna mieście dołączy do niego Alan. 12-latek już teraz znajduje się w kręgu zainteresowań kilku większych akademii, a najmocniej zabiega o niego właśnie Pogoń, z którą od czasu do czasu trenuje i występuje w turniejach.

„Messi by dał gorszą!”

To zainteresowanie zaczęło się 2 lata temu, gdy chłopcy z Kostrzyna, z Alanem w składzie, zajęli 2. miejsce w Turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”. Wówczas w decydującym spotkaniu lepszy okazał się warszawski Irzyk. W ostatniej edycji rozgrywek Kostrzynianie prowadzeni przez trenera Adama Bogdańskiego ponownie dotarli aż do finału na PGE Narodowym i ponownie mierzyli się z drużyną ze stolicy. Tym razem była to uznawana za faworyta całego Turnieju Szkoła Podstawowa nr 392. Jednak to oswojeni z atmosferą wielkiego stadionu goście szybko wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Po tych ciosach Warszawianie powoli zaczęli się budzić i w efekcie rosnącej przewagi udało im się doprowadzić do wyrównania. Wydawało się wówczas, że dla ekipy z Kostrzyna jedyną szansą na zwycięstwo jest wytrwanie do konkursu rzutów karnych. Kiedy na pół minuty przed końcem meczu Kostrzynianie wywalczyli rzut wolny, Alan od razu wiedział, kto powinien być jego wykonawcą. Dzień wcześniej w półfinale Ligi Mistrzów jego idol, Lionel Messi, popisał się pięknym uderzeniem, które dało FC Barcelonie zwycięstwo 3:0 z Liverpoolem. Krysiński marzył o podobnej bramce. W kluczowym momencie wykazał się niemałą odwagą. – Za drugim razem na stadionie stres był minimalny, zdecydowanie mniejszy niż za pierwszym – opowiada 12-latek.

Gol Alana zrobił furorę. Zachwycili się nim komentujący spotkanie Mateusz Borek i Czesław Michniewicz, kibice zgromadzeni na PGE Narodowym, a także środowisko piłkarskie. - Alan, co Ty zrobiłeś! Jesteś wielki! To był Twój wymarzony dzień, na który zapracowałeś. Patrzę na Twoją bramkę już 100. raz i Messi by dał gorszą – SMS-a o takiej treści wysłał Alanowi Mateusz Mak, piłkarz pierwszoligowej Stali Mielec. Zawodnicy poznali się dzięki kuzynce chłopca, która jest życiową partnerką Maka.

Skupienie na teraźniejszości

Grę Alana doceniają także trenerzy związani z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. Jego postępy są monitorowane, a w nagrodę za swoją postawę Krysiński obok 79 najzdolniejszych zawodników ze swojego rocznika pojechał w sierpniu na Letnią Akademię Młodych Orłów. – Wiedziałem, że jest szansa na powołanie. Wcześniej Oskar był na zgrupowaniu, a ja grałem ostatnio w Turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” i Pucharze Prezesa PZPN. W obu dochodziliśmy z drużyną do etapu ogólnopolskiego, a wiem, że te rozgrywki są obserwowane – przyznaje Alan.

Wyjazdy na zgrupowania to dla Krysińskiego norma. Młody piłkarz jest etatowym reprezentantem województwa lubuskiego i często uczestniczy w meczach towarzyskich w całym kraju. Jak w tym wszystkim odnaleźć czas na naukę? – Udaje nam się to pogodzić. Rozmawiamy z nauczycielami i wspólnie układamy plan. Nikt nie robi problemów. Alan ma średnią ocen powyżej 4. Niech tak trzyma, my nie wymagamy od niego więcej – mówi pani Patrycja, a sam chłopiec dodaje, że taki tryb nauki mu odpowiada. – Nie nudzi mi się. Na boisku robię to, co kocham, a potem nadrabiam zaległości w nauce.

Pytany o plany na przyszłość i piłkarskie marzenia Alan odpowiada, że skupia się na tym, co tu i teraz. Nieco dalej wybiegają jego rodzice. – Ten rok szkolny jeszcze na pewno spędzi w domu. Potem sam zdecyduje, co dalej. Czy i ewentualnie gdzie będzie chciał grać w piłkę – tłumaczy Krysińska.

Akurat co do tej pierwszej kwestii Alan nie ma żadnych wątpliwości. Futbol zawsze będzie miał u niego pierwszeństwo.

Rafał Cepko

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności