Aktualności

Kim są wicemistrzowie świata w „szóstkach”? Poznajcie całą ekipę!

PIŁKA DLA WSZYSTKICH30.10.2019 
20 października na Krecie reprezentacja Polski w futbolu 6-osobowym po raz drugi z rzędu wywalczyła wicemistrzostwo świata. W drużynie prowadzonej od 2013 roku przez tego samego trenera zagrało 14 piłkarzy, w tym 10, którzy uczestniczyli także w zeszłorocznym mundialu. Warunkiem udziału w turnieju jest brak zawodowstwa. Każdy z naszych kadrowiczów łączy więc piłkarską pasję z codzienną pracą. Sprawdziliśmy, kim są, czym się zajmują i co charakteryzuje naszych wicemistrzów świata.

O członkach ekipy, która kilkanaście dni temu sięgnęła po srebrne medale mistrzostw świata porozmawialiśmy z Miłoszem Karskim – wieloletnim członkiem sztabu reprezentacji Polski w piłce nożnej 6-osobowej. Karski jak mało kto zna zespół, a z racji tego, że w tym roku nie był wraz z kadrą na Krecie potrafi spojrzeć na poszczególnych zawodników oraz ich trenera także jako kibic.

Klaudiusz Hirsch – selekcjoner


Wybitna postać polskiego futsalu. Były zawodnik i selekcjoner reprezentacji Polski w tej dyscyplinie. W obu tych rolach zdobywał mistrzostwo Polski. Grając w cypryjskim AGBU Ararat Nikozja zdobył bramkę w rozgrywkach futsalowej Ligi Mistrzów. W 2013 roku objął stanowisko trenera kadry „szóstek”, w dalszym ciągu kontynuując pracę na parkiecie. Obecnie prowadzi słowackie reprezentacje juniorskie oraz kobiece.

Bardzo pracowity i wymagający. – Cały czas dąży do pełnego profesjonalizmu, przez co nie jest osobą łatwą we współpracy. Zawsze jest sobą i mówi wprost to, co myśli. Niektórym się to nie podoba, ale moim zdaniem to atut Klaudiusza – opowiada Karski, który bardzo ceni wiedzę i doświadczenie swojego kolegi. – Pokuszę się o stwierdzenie, że jeśli chodzi o futsal i piłkę 6-osobową, to jest on najlepszym specjalistą w naszym kraju.

Bartłomiej Dębicki

Pseudonim: Dębi
Wiek: 36
Klub w rozgrywkach playarena.pl: Kluge Team Płock

Kapitan reprezentacji od momentu swojego debiutu, czyli od 2015 roku. – Wzór. Ma wszystkie cechy, które powinien mieć kapitan. To lider drużyny, również poza boiskiem. Ma niesamowity posłuch wśród zawodników – jak coś powie, to tak jest. Bardzo lubiany, potrafi rozmawiać z sędziami i rywalami. To, że tej kadrze trafił się Bartek jest jedną z podstaw sukcesów odnoszonych w ostatnich latach – twierdzi Karski.

Poza charakterem „Dębi” wyróżnia się również umiejętnościami piłkarskimi. Ma niezwykły nos snajperski, jest wyrachowany i doświadczony. Najlepszy strzelec tegorocznego mundialu, w czasie którego strzelił 11 goli. Do siatki rywali trafiał w 7 z 8 meczów.

Od dziecka związany z piłką 11-osobową. Obecnie występuje w Amatorze Maszewo – klubie z płockiej okręgówki. Wcześniej grał m.in. w trzecioligowej wówczas Włocłavii Włocławek, a jako młody chłopak otarł się nawet o ekstraklasę. – Mając nieco ponad 20 lat byłem zawodnikiem Mazowsza Płock, który w tamtych czasach był zapleczem dla pierwszej drużyny Wisły Płock. Z Nafciarzami przepracowałem jeden okres przygotowawczy do sezonu. Rozegrałem wtedy kilka sparingów – wspomina Dębicki, który na co dzień pracuje jako magazynier.

Mariusz Milewski

Pseudonim: Miles
Wiek: 38
Klub w rozgrywkach playarena.pl: Ganador Warszawa

Najbardziej doświadczony zawodnik w ekipie. Bardzo utytułowany futsalista. Z trenerem Hirschem zna się ze wspólnej gry na parkiecie. Obaj w tym samym czasie występowali w reprezentacji Polski. W przeszłości Milewski próbował swych sił także na dużym boisku – w Gwardii Warszawa zagrał na poziomie III ligi.

Od niedawna związany z futsalową sekcją Legii Warszawa, w której pełni funkcję grającego asystenta trenera. Trafiając do stołecznego klubu spełnił jedno z marzeń. W latach 70. i 80. piłkarzem Legii był tata Mariusza, Ryszard, który w koszulce z „eLką” na piersi wystąpił w 124 meczach, strzelając w nich 5 goli. W sezonach 1979/80 i 1980/81 sięgał z drużyną po Puchar Polski. W tym samym czasie wystąpił także w 3 meczach reprezentacji Polski.

– "Miles" to postać, która przez lata odnosiła sukcesy, ale mam wrażenie, że dopiero teraz prawdziwie się spełnia. Dwa medale mistrzostw świata i przejście do Legii to ukoronowanie jego kariery – mówi Karski. Sam Mariusz nie ukrywa, że w piłce 6-osobowej ma do osiągnięcia jeszcze jeden cel. – Gdybyśmy sięgnęli po złote medale w tym roku, pożegnałbym się z reprezentacją. Przed turniejem nikomu o tym nie mówiłem, ale taki miałem plan. Tytułu nie zdobyliśmy, więc muszę grać dalej – śmieje się 38-latek. Niewykluczone, że za dwa lata, gdy Mariusz będzie świętował 40. urodziny, mundial będzie odbywał się w Polsce. – Gdyby faktycznie tak było, a my zgarnęlibyśmy złoto, mógłbym spokojnie kończyć – mówi „Miles”. 

Zawodowo przez lata związany był z branżą sportową jako przedstawiciel handlowy. Od niedawna pracę tę wykonuje już w branży kosmetycznej. Zawsze chętny do pomocy, wielokrotnie angażował się w akcje charytatywne.

Mateusz Gliński

Pseudonim: Mara
Wiek: 28
Klub w rozgrywkach playarena.pl: Ganador Warszawa

Kolega „Milesa” z reprezentacji, klubu w rozgrywkach playarena.pl oraz zespołu futsalowego. Jako jedyny z ekipy zadebiutował w ekstraklasie na trawie. 15 marca 2013 roku pojawił się na boisku w barwach Polonii Warszawa w meczu przeciwko Jagiellonii Białystok. „Czarne Koszule” przegrały to spotkanie 0:2, a Gliński kilka dni później doznał poważnej kontuzji kolana. Po wielomiesięcznej przerwie wrócił do gry. Występował jeszcze w Pogoni Grodzisk Mazowiecki, Świcie Nowy Dwór Mazowiecki, Victorii Sulejówek, Gromie Warszawa, a od dwóch lat jest zawodnikiem czwartoligowej Mszczonowianki Mszczonów.

– Ciekawy przypadek, bo sporo czasu spędził w Polonii, a teraz jest w Legii. Myślę, że oferta tego drugiego klubu była dla niego dużym wyróżnieniem. Moim zdaniem w sercu zawsze był Legionistą. – mówi Karski. – Poza boiskiem to bardzo ułożony i kulturalny chłopak. Pamiętam jednak, że podczas mistrzostw Europy na Węgrzech przed trzema laty trener nie był do końca zadowolony z jego postawy. Kto wie, czy rozmowa z Klaudiuszem nie spowodowała, że Mateusz po powrocie poszedł w jeszcze lepszym życiowym kierunku.

Grę w trzech odmianach piłki (tradycyjnej, 6-osobowej, futsalu) łączy z pracą jako taksówkarz oraz życiem rodzinnym. Jego oczkiem w głowie jest 9-miesięczny syn, Marcel.

Mateusz Łysik

Pseudonim: Łysy
Wiek: 23
Klub w rozgrywkach playarena.pl: FC Gorlicka Warszawa

Trzeci i ostatni z przedstawicieli warszawskich zespołów w reprezentacji. "Łysy", podobnie jak Gliński, kontynuuje grę i treningi na trzech frontach: poza rozgrywkami playarena.pl występuje w futsalowej Legii i czwartoligowej Mazovii Mińsk Mazowiecki. Przygodę z piłką zaczynał w KS Wesoła. Jego kolegą z szatni był wówczas Adam Dźwigała (o jego piłkarskich początkach pisaliśmy TUTAJ).

Jako 16-latek był bliski przenosin do pierwszoligowego wówczas Dolcanu Ząbki. Temat wysypał się na ostatniej prostej. Potem były jeszcze testy w ekstraklasowym Podbeskidziu Bielsko-Biała i drugoligowej Legionovii. Ostatecznie – jak na razie – nie przebił się ponad poziom III ligi. Być może nie wszystko jednak stracone. 23 lata to dla bramkarza w końcu nie tak dużo. – Z Mateuszem byliśmy na jednym turnieju (mistrzostwach świata w 2018 roku – przyp. red.), więc siłą rzeczy nie znam go tak dobrze. Mam jednak wrażenie, że on wciąż marzy o czymś więcej w tradycyjnej piłce. Papiery na granie bez wątpienia ma. Kto wie, czy nie zobaczymy go jeszcze na poziomie centralnym – zastanawia się Karski. Na ten moment „Łysy” trenuje więcej niż niejeden zawodowiec. – W Mazovii trenujemy codziennie, z wyłączeniem piątku i niedzieli. Dwa razy w tygodniu trenuję też w futsalowej Legii. Do tego dochodzą weekendowe mecze w obu tych drużynach oraz w playarena.pl. Lekko nie jest, ale nie mam zamiaru się rozczulać. Zawsze byłem świadomy, że w życiu nie ma nic za darmo – opowiada 23-letni bramkarz, który na co dzień pracuje na pełnym etacie w hurtowni tkanin.

Paweł Grzywa

Pseudonim: Grzywka
Wiek: 26
Klub w rozgrywkach playarena.pl: Dentim Clinic Katowice

Największy pechowiec w drużynie. – Do rana mógłbym opowiadać o tym gościu – zaczyna Karski. – Przez całe sportowe życie towarzyszy mu pech. Sam na jego miejscu już z 5 lat temu rzuciłbym wszystko. Paweł jest niezniszczalny. Gra z tyloma metalowymi częściami w swoim ciele, że mógłby spokojnie sprawdzić się jako hokeista bez ochraniaczy. Kiedyś trafił na intensywną terapię z powodu urazu głowy. Wstawiono mu wtedy tytanową płytkę. Od tego czasu broni w kasku, chociaż lekarze mówili mu wówczas, że nie będzie mógł już grać w piłkę. Jest niezwykle zdeterminowany. Mam do niego wielki szacunek.

Paweł to były bramkarz m.in. Zagłębia Sosnowiec. Na trawie był blisko ekstraklasy. Liczne kontuzje nieco go wyhamowały, ale do najwyższej klasy rozgrywkowej w końcu trafił. Obecnie jest zawodnikiem futsalowego Piasta Gliwice, a zawodowo wykańcza wnętrza.

Srebrny medal przywieziony z Krety jest jego pierwszym. Z ubiegłorocznego mundialu w Lizbonie wykluczyła go… kontuzja. Podobnie jak z mistrzostw Europy w 2016 roku. – Skończyliśmy ostatni trening przed wyjazdem na Węgry i jak zwykle zostaliśmy jeszcze chwilę, aby poćwiczyć rzuty karne. Rok wcześniej okazaliśmy się w nich gorsi od Bośniaków, przez co odpadliśmy z turnieju, dlatego tym razem chcieliśmy być perfekcyjnie przygotowani. Strzelam raz – Paweł broni. Drugi raz – to samo. Koledzy z boku zaczynają żartować, więc przy trzeciej próbie uderzyłem nieco mocniej. Interweniujący Paweł wybił sobie bark i na Węgry pojechał wyłącznie jako kibic – wspomina starszy brat golkipera, Marcin.

Marcin Grzywa

Pseudonim: Grzywka
Wiek: 30
Klub w rozgrywkach playarena.pl: Dentim Clinic Katowice

Człowiek, którego w swoim zespole chciałby mieć każdy trener. – Nawet jeśli sportowo czasem czegoś może mu zabraknąć, nadrabia to podejściem do obowiązków. Prowadzi się tak profesjonalnie jak Robert Lewandowski. I nie trzeba tu „zachowywać wszelkich proporcji”. Po prostu tak jest. Dla niego każdy dzień jest wielką miłością do piłki nożnej. Wzór sportowca. Ja chyba drugiego takiego nie znam – charakteryzuje starszego „Grzywkę” Karski. Swoją wiedzę na temat odpowiedniego prowadzenia się Marcin przekazuje jako trener przygotowania motorycznego.

Okazuje się jednak, że nawet on miał w swoim życiu moment słabości. – W 2015 roku po okresie przygotowawczym do nowego sezonu, kiedy czułem się świetnie, doznałem złamania kości śródstopia. Miałem wówczas ambitne plany związane z piłką 11-osobową – wspomina Grzywa. Mimo żmudnej rehabilitacji nie poddał się, a po powrocie do zdrowia spontanicznie pojechał na swoje pierwsze mistrzostwa Polski playarena.pl. Wpadł wówczas w oko trenerowi Hirschowi, który wkrótce powołał Marcina do reprezentacji. – Jeszcze przed momentem leżałem nieruchomo z nogą na wyciągu, a za chwilę śpiewałem hymn przed meczem, w którym wystąpiłem – wspomina sam zainteresowany.

Drugi okres słabości przyszedł razem z rezygnacją z gry w piłkę tradycyjną. – Byłem przytłoczony tym, że nie udało mi się spełnić dziecięcych marzeń. Miałem trochę mniej treningu i nieco mniej profesjonalnie się prowadziłem. Przestałem przypominać osobę, którą byłem. Zadzwonił wtedy do mnie trener Hirsch, mówiąc, że bardzo na mnie liczy w trakcie mistrzostw Europy w Czechach. W 60 dni schudłem 15 kilogramów i doszedłem do formy na turniej. Teraz spełniam nowe marzenia – mówi Grzywa.

Poza piłką 6-osobową Marcin występuje w futsalowym Piaście Gliwice. Grę i obowiązki trenera przygotowania motorycznego łączy z pracą przy transporcie krwi.

Ariel Mnochy

Pseudonim: Ari
Wiek: 31
Klub w rozgrywkach playarena.pl: Dentim Clinic Katowice

Niezwykle bramkostrzelny zawodnik. Posiada umiejętność, z którą chyba trzeba się urodzić. Potrafi strzelić gola każdą częścią ciała. Drugi, po Bartłomieju Dębickim, strzelec drużyny. – Tak wychodzi, że obaj w trakcie turniejów strzelają na zmianę. Ariel zaczyna bardzo mocno, potem w fazie pucharowej na najwyższe obroty wchodzi „Dębi” – zauważa Karski.

Na Krecie Mnochy nie strzelił gola tylko w 2 z 8 meczów – jedynych, których Biało-Czerwoni nie wygrali. – Śmialiśmy się ostatnio, że od kiedy jestem w kadrze, to jest taka zależność. Gdy strzelam gola, Polska nie przegrywa – opowiada zawodnik, który wbrew pozorom na dużym boisku wcale nie jest napastnikiem. – Nigdy nie grałem na „dziewiątce”. Jestem bocznym pomocnikiem. Obecnie gram w Jedności 32 Przyszowice (klasa okręgowa – przyp. red.). Walczymy o awans, na razie jesteśmy liderem i wszystko idzie w dobrym kierunku.

Poza boiskiem Ariel jest bardzo wesoły. Traktowany przez kolegów jako „rozładowywacz napięcia”. Zawodowo zajmuje się pracą w kopalni.

Marcin Rosiński

Pseudonim: Rosa
Wiek: 27
Klub w rozgrywkach playarena.pl: Dentim Clinic Katowice

Czwarty, obok braci Grzywa i Ariela Mnochego, z zawodników Dentimu – najliczniej reprezentowanego w kadrze. Patrząc na jego posturę wydawać by się mogło, że jest strongmanem albo zawodnikiem MMA. – Bardzo interesuję się treningiem siłowym. W siłowni jestem trzy razy w tygodniu, chyba spędzam tam więcej czasu niż na boisku. W kwestii rozwijania ciała jestem samoukiem, dużo czytam na ten temat – tłumaczy Marcin.

Kulturystyczne gabaryty nie przeszkadzają „Rosie” w grze w piłkę zarówno w „szóstkach”, jak i na dużym boisku. W futbolu tradycyjnym występuje w Podlesiance Katowice z klasy okręgowej. – Nie wiem, jak on to robi, że przy takiej posturze tak się porusza. Jest gwiazdą swojego lokalnego klubu. To supersnajper, idol miejscowych kibiców – opowiada Karski.

Swoją przygodę z piłką zaczynał w Rozwoju Katowice, gdzie grał nawet na poziomie III ligi. W tej samej klasie rozgrywkowej występował w Szombierkach Bytom. Obecnie pracuje w firmie budowlanej, gdzie zajmuje się wykańczaniem wnętrz.

Krzysztof Elsner

Pseudonim: Pyda
Wiek: 28
Klub w rozgrywkach playarena.pl: Dynamik Herring Toruń

– Legenda tego zespołu i piłki nożnej 6-osobowej. Ma niezwykły dar do gry na małym boisku i sporo osiągnięć na koncie – mówi Karski. Elsner zdobywał już mistrzostwo Polski Playarena, Fortuna Puchar Polski, klubowe wicemistrzostwo Europy i dwa wicemistrzostwa świata w „szóstkach” oraz wicemistrzostwo i brązowy medal mistrzostw Polski w futsalu. W obu tych dyscyplinach reprezentuje nasz kraj.

Swoją karierę rozpoczynał od piłki w wydaniu tradycyjnym w Pomorzaninie Toruń. W sezonie 2012/13 rozegrał 12 spotkań w drugoligowej Elanie Toruń. Po pół roku wrócił do swojego macierzystego klubu, a wkrótce zaczął grać w hali. Jako zawodnik Unikatu Osiek wystąpił w meczu przeciwko FC Toruń prowadzonemu przez trenera Hirscha. – Przegraliśmy 1:2. Z tego, co mówił mi później Marcin Mikołajewicz, który grał wówczas w drużynie rywali, trener wszedł do szatni po meczu i zapytał, czemu ja nie gram jeszcze u nich. Odpowiedź była prosta: łączyłem to wtedy z grą na trawie. Dograłem sezon i przeszedłem do FC Toruń całkowicie poświęcając się futsalowi – wspomina „Pyda”.

– Pamiętam jak Klaudiusz go wyłowił. Krzysiek przychodził jako bardzo pewny siebie chłopak, aż do przesady. Na przestrzeni lat zmienił się. Fajnie było obserwować tę ewolucję. Nadal jest świadomy swojej wartości, ale obecnie jest to znacznie dojrzalsze. Myślę, że duża w tym zasługa trenera Hirscha – podkreśla Karski.

Wojciech Springer

Pseudonim: Wojtas
Wiek: 28
Klub w rozgrywkach playarena.pl: Dynamik Herring Toruń

Odkrycie trenera Hirscha z ubiegłego roku. – Na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie nawet może nieco nieporadnego. W dużej mierze jest to związane z jego centymetrami i kilogramami. Te warunki potrafi doskonale wykorzystać i po prostu nie da mu się zabrać piłki. Świetnie się zastawia, co niezwykle ważne na pozycji pivota. Poza boiskiem to fajny gość – opowiada Karski.

Springer jako jedyny z kadry ma na swoim koncie zeszłoroczny triumf w Lidze Mistrzów „szóstek”. Elsner, który również gra w Dynamiku, był wówczas nieobecny.

Urodzony w Inowrocławiu Springer zaczynał w Gople Kruszwica. Następnie grał w III lidze w barwach Victorii Koronowo, a wiosnę 2012 roku spędził w Zniczu Pruszków, w którym zagrał 5 meczów i strzelił 1 gola w II lidze. Na wyższy poziom nie udało mu się już wejść. W Cuiavii Inowrocław pograł jeszcze w III lidze, a kolejne sezony spędził już w niższych klasach rozgrywkowych. Od początku bieżącego sezonu ponownie jest zawodnikiem Gopła. Jego zespół zajmuje obecnie 6. miejsce w drugiej grupie kujawsko-pomorskiej klasy okręgowej.

Tomasz Golatowski

Pseudonim: Rzeźba
Wiek: 34
Klub w rozgrywkach playarena.pl: Kluge Team Płock

Jeden z weteranów w kadrze. Zamknięty, skryty, introwertyczny. – Gość, który nic nie mówi, za to dużo robi. Na boisku jest nie do przejścia. To skała. Niezwykle ważny w grze defensywnej. Odbijają się od niego wszyscy rywale. Jest twardy jak dwóch Pazdanów razem wziętych. Nie ma bajecznej techniki, ciągu na bramkę, ale nie z tym wiąże się jego rola w zespole – charakteryzuje Golatowskiego Karski.

Tomek od kilku lat jest związany z Amatorem Maszewo, gdzie od wiosny gra z nim również Bartłomiej Dębicki. W przeszłości „Rzeźba” występował w IV lidze jako piłkarz Kasztelana Sierpc. Zimą jest aktywny w hali. Razem ze swoją ekipą wygrał ostatnią edycję prestiżowego futsalowego turnieju Płock Cup.

Swój pseudonim zawdzięcza sylwetce wypracowanej kilka lat temu podczas regularnych ćwiczeń w siłowni. – Od dwóch czy trzech lat nie chodzę już do siłowni, ale sylwetka została. Kiedyś intensywnie trenowałem, wiadomo, że to się przydaje również w futbolu – tłumaczy Golatowski, który na co dzień pracuje na montażu w firmie produkującej maszyny rolnicze.

Kamil Kucharski

Pseudonim: Kuchar
Wiek: 23 lata
Klub w rozgrywkach playarena.pl: Octagon Ogrodex Team Ostrów Wielkopolski

Pierwszy z trójki tegorocznych debiutantów w reprezentacji. Zaczynał jako środkowy pomocnik w piłce 11-osobowej w rodzinnym Ostrowie Wielkopolskim, potem grał m.in. w FC Wrocław Academy. W rezerwach Miedzi Legnica występował na poziomie III ligi.

W pewnym momencie przeszedł na futsal i tam poznał trenera Hirscha. W ubiegłym sezonie grał w ekstraklasie, teraz jest zawodnikiem pierwszoligowego KS Gredar Futsal Team Brzeg. W dalszym ciągu mieszka jednak we Wrocławiu, skąd dojeżdża na treningi swojego klubu oraz zajęcia, które jako trener sam prowadzi dla dzieci. Na mecze rozgrywek playarena.pl dojeżdża do oddalonego o 120 kilometrów Ostrowa Wielkopolskiego.

Wojciech Przybył

Pseudonim: Wandzia
Wiek: 23
Klub w rozgrywkach playarena.pl: Kapela Weselna Kraków

Debiutant w kadrze „szóstek”. Trener Hirsch przymierzał się do powołania go od dłuższego czasu. Na mistrzostwa Wojtek mógł polecieć już rok temu, jednak wówczas wybrał zgrupowanie reprezentacji Polski w futsalu. – Nie dziwiliśmy mu się wtedy. Niestety niedługo potem doznał poważnej kontuzji i jak na razie do kadry futsalowej nie wrócił. Nie ma tego złego – dzisiaj ma w dorobku wicemistrzostwo świata z Krety – zaznacza Karski.

O powrót do kadry futsalowej „Wandzia” wciąż walczy. Z parkietem jest związany od dawna, niewątpliwie ma smykałkę do tej dyscypliny. W przeszłości był regularnie powoływany do juniorskich reprezentacji Polski. Obecnie gra w pierwszoligowym klubie Maxfarbex Buskowianka Busko Zdrój. Wciąż zdarza mu się występować również na trawie, na której jego sufitem okazała się drugoligowa Puszcza Niepołomice. – Gdy nie mam meczu futsalowego, to gram w A-klasowej Nadwiślance Nowe Brzesko. Kiedy jednak gram w hali, odpuszczam trawę i wszyscy w klubie to rozumieją – tłumaczy Przybył.

Co ciekawe, Wojtek wraz z kolegami dwukrotnie wygrywał polską edycję turnieju Neymar Jr’s Five: w tym roku jako Stomatologia Stupka, a 2 lata temu jako Kapela Weselna Kraków. W nagrodę polecieli na międzynarodowy turniej finałowy do Brazylii.

Na co dzień student wychowania fizycznego na krakowskiej AWF i trener grup dziecięcych w Nadwiślance, w której jest zawodnikiem.

Mateusz Szafrański

Pseudonim: Młody
Wiek: 22
Klub w rozgrywkach playarena.pl: Old School Lublin

Najmłodszy zawodnik reprezentacji. Na początku października obchodził 22. urodziny. Przebojem wdarł się do kadry. – Wszystko zaczęło się od turnieju „Trzy rogi karny” organizowanego przez playarena.pl. Otrzymałem tam wyróżnienie indywidualne, a wkrótce przyszło także zaproszenie na akcję „Polowanie na reprezentanta” – opowiada Szafrański, który bardzo mocno wierzył w to powołanie. – Po zeszłorocznym wicemistrzostwie naszej reprezentacji mówiłem znajomym, że prędzej czy później trafię do tej drużyny.

Jeszcze w poprzednim sezonie Mateusz grał na dużym boisku w czwartoligowym Lewarcie Lubartów. Jak tłumaczy, teraz chce się poświęcić grze na mniejszym placu. Jest zawodnikiem futsalowego AZS UMCS Lublin. – Nie poznałem go osobiście, ale oczywiście kojarzę z parkietu, gdzie zawsze się wyróżniał. W reprezentacji zadebiutował w naszym pierwszym w tegorocznych mistrzostwach meczu z Maroko. Zobaczyłem jego pierwsze trzy kontakty z piłką i już wiedziałem, że będzie wymiatał. Zero tremy, zero kompleksów. W każdym meczu coś wnosił. Jeden z bardziej spektakularnych debiutów w tej kadrze – opisuje Szafrańskiego Karski. Sam „Młody” bardzo lubi pojedynki, których na małym boisku nie brakuje.

***

Wicemistrzostwo świata to sukces nie tylko zawodników i selekcjonera. Na tytuł ten zapracowali wszyscy członkowie sztabu reprezentacji: Rafał Gozdecki (asystent trenera), Karolina Cieślik (fizjoterapeutka) oraz Łukasz Zajm (kierownik).

Warto dodać, że pierwotnie w kadrze na tegoroczne mistrzostwa był również Robert Śmigielski. Wychowanka Legii Warszawa z udziału w turnieju wykluczyła kontuzja.

Nasz rozmówca, Miłosz Karski, zaczynał pracę w reprezentacji jako wideo manager. Podczas ubiegłorocznego mundialu był asystentem trenera Hirscha. Pomagał również kierownikowi drużyny. Po turnieju w Lizbonie, z racji natłoku obowiązków, musiał zrezygnować z członkostwa w sztabie. Obecnie pełni funkcję wiceprezesa sekcji futsalu w Piaście Gliwice.

Rafał Cepko

Fot. playarena.pl/Dominik Modrzyk

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności