Aktualności

Finalistka programu Masterchef Junior i jej wielka pasja do piłki

PIŁKA DLA WSZYSTKICH01.06.2020 
W emitowanym wiosną na antenie TVN programie Masterchef Junior dotarła aż do finału. Przed kamerami niejednokrotnie podkreślała, że gotowanie nie jest jedyną miłością. Kilka lat temu jej serce skradła piłka nożna, którą trenuje w Akademii Piłkarskiej WBS Warszawa. Mimo zaledwie 12 lat swoją sportową pasją zdążyła zarazić już dwie koleżanki, brata i… tatę. Poznajcie Sonię Rudolf.

Pasję do gotowania – jak czytamy na oficjalnej stronie programu Masterchef Junior – odziedziczyła po tacie, babci i prababci. W kuchni zaczęła pomagać mając 3 lata, futbol pojawił się w jej życiu nieco później. – Nie mamy w rodzinie piłkarskich korzeni, nie jesteśmy zapalonymi kibicami. Wspieramy oczywiście naszą reprezentację, ale to nie jest tak, że nie opuszczamy żadnego jej meczu – tłumaczy pani Julita Rudolf, mama bohaterki naszego tekstu.

Skoro rodzina nie wykazywała zainteresowania piłką, to co wydarzyło się w życiu Soni, że ta zdecydowała się rozpocząć przygodę z futbolem? Z odpowiedzią spieszy sama zainteresowana.

- Pamiętam swój pierwszy trening. Byłam wtedy w drugiej klasie. Na zajęcia zaprosiła mnie koleżanka (Tosia – przyp. red.), która była wtedy w klubie. Od razu mi się spodobało, więc zaczęłam chodzić regularnie – wspomina swoje piłkarskie początki Sonia. Dziewczynka szybko stała się częścią klubu. I jest nią do dzisiaj, mimo że z akademii odeszła już ta, która namówiła ją na treningi. – Tosia się przeprowadziła, a ja zostałam i coraz mocniej trenuję.



Zwykle jest tak, że pasja przechodzi z rodziców na dzieci. Pani Julita nigdy nie grała w piłkę. Jej mąż bardzo niewiele, ale to było jeszcze w czasach młodości. Zachęcony (a może wręcz nieco przymuszony) przez Sonię i jej młodszego brata, Szymka, pan Tomasz przez rok uczestniczył w WBS-ie w zajęciach piłkarskich dla rodziców. Obecnie już nie gra, bo przerzucił się na pływanie.

Gra za to – i to regularnie – koleżanka z klasy Soni, Lila. Ją również do spróbowania swych sił namówiła finalistka ostatniej edycji programu Masterchef Junior. Jak widać, poza talentem kulinarnym i piłkarskim Sonia przejawia też pewne zdolności skautingowo-menedżerskie. Tata, Lila, wcześniej młodszy brat i Hania – koleżanka, która rozpoczęła treningi w akademii, po czym przerzuciła się na siatkówkę. Mimo zaledwie 12 lat lista osób, które dzięki Soni choć przez chwilę mogły poczuć radość z biegania po zielonej murawie wciąż się wydłuża.


Z bratem - Szymonem

Swój wolny czas Sonia dzieli między boiskiem i kuchnią. W tym momencie wciąż nie jest pewna, czy w przyszłości na pierwszym miejscu będzie u niej futbol czy gotowanie. – W programie podszkoliłam się z gotowania, ale nie odsunęłam się od piłki. Nie wiem, czym wolałabym się zajmować w przyszłości – mówi dziewczynka. Jej mama dodaje, że mimo przymusowej przerwy w treningach spowodowanej epidemią Sonia właściwie nie rozstawała się z piłką. – To niezwykłe, jak dużo czasu dzieci spędzają z nią przy nodze. Nawet chodząc po domu prowadzą ją od pokoju do pokoju. Czy można grać, czy nie można – niesamowicie ciągnie je do piłki.

Sonia Rudolf oraz jej koleżanki i koledzy z akademii WBS Warszawa z dużą ulgą i radością powrócili na boisko. Treningi w tej odznaczonej brązowym certyfikatem PZPN szkółce rozpoczęły się w ubiegłym tygodniu, a skumulowana przez blisko trzy miesiące energia dzieci wreszcie znalazła swe ujście.



W ciągu swojej kilkuletniej przygody z piłką Sonia miała już okazję brać udział w prestiżowych rozgrywkach. Jako 9-latka pojechała z drużyną do Wiednia na turniej w kategorii U-13. Była jego najmłodszą uczestniczką, ale jak sama wspomina, mimo że niektóre rywalki były od niej wyższe o dwie głowy, to radziła sobie całkiem nieźle.

W 2018 i 2019 roku Sonia uczestniczyła także w organizowanym przez Polski Związek Piłki Nożnej turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”. – Grałyśmy jako drużyna szkolna. Z całego składu tylko ja i Lila trenujemy regularnie. Miałyśmy nienajlepszy skład, ale pojechałyśmy tam dla zabawy. Pograłyśmy, a przy okazji straciłyśmy trochę lekcji – śmieje się Sonia. Jej klasowa drużyna i tak jest już mocniejsza niż jeszcze rok temu. – Mamy już napastniczkę, czyli mnie i obrończynię, czyli Lilę. Teraz musimy znaleźć bramkarkę – zapowiada zawodniczka WBS Warszawa.



W kuchni opanowana i kreatywna. Na boisku z zapędami do gry ofensywnej, dużo biegająca i często dryblująca. Razem z bratem śledzi głównie mecze Bayernu Monachium. W ubiegły wtorek oglądali starcie z Borussią Dortmund, które zbliżyło Bawarczyków do kolejnego tytułu mistrzowskiego. – Polska liga mnie raczej nie interesuje, chociaż byłam raz na meczu Legii i bardzo mi się podobało. Na stadionie Bayernu też byłam, ale nie w trakcie spotkania. Kupiłam sobie koszulkę Roberta Lewandowskiego, którą niestety straciłam w zeszłym roku. Ktoś włamał nam się do auta i ukradł moją walizkę spakowaną na obóz – opowiada Sonia.

Z koszulką „Lewego” czy bez, na obóz trzeba było jechać. W jego trakcie o odpowiednie odżywianie zawodniczek tradycyjnie dbała trenerka i dietetyczka, Justyna Piskorz. Sonia, mimo że doskonale wie, jak przygotować odpowiedni dla młodego sportowca posiłek, podobnie jak jej rówieśnicy uwielbia słodycze i przekąski. – Trenerka Justyna pilnuje naszej diety. W klubie pytali mnie już jednak, czy możemy umówić się na wspólne gotowanie zdrowego dania głównego i deseru. Po udziale w Masterchefie otrzymałam nawet od WBS-u zielony fartuch z moim numerem.

Sonia Rudolf z powodzeniem łączy swoje dwie wielkie pasje. I nie ma dla niej znaczenia, gdy ktoś mówi, że gotowanie – owszem – jest dla dziewcząt, ale piłka nożna to typowo chłopięce zajęcie. Z takimi osądami kategorycznie nie zgadza się również mama dziewczynki. – Piłka jest rozpatrywana jako gra dla mężczyzn, ale przecież na świecie są fantastyczne drużyny kobiece. W Stanach Zjednoczonych uważa się wręcz, że to sport bardziej kobiecy niż męski. Panie są tam na relatywnie wyższym poziomie – mówi pani Julita. – Ja w ogóle bym chciała bardzo zachęcić rodziców do tego, żeby nie dyskryminowali swoich córek i wspierali je w graniu w piłkę. Problem polega na tym, że mało jest dziewczynek chętnych do uprawiania tego sportu. Z tego powodu w pewnym momencie nawet się zastanawialiśmy, czy nasza drużyna przetrwa. Gdyby się nie udało, byłoby to straszne dla Soni. Nie sposób bowiem jeździć dwa razy w tygodniu na treningi w innej dzielnicy Warszawy. To zbyt trudne logistycznie. A to, że mamy w pobliżu zespół dziewczynek, które chcą grać, jest fantastyczne. Potrzebujemy i szukamy dziewczyn do grania. Nie każda ma odwagę, by grać z chłopcami i nie wszyscy chłopcy są na takie rozwiązania otwarci. Akurat Sonia ma w tym aspekcie fajne doświadczenie, bo przez moment grała w drużynie chłopięcej i czuła się pełnoprawną częścią tego zespołu. Nie czuła się wyobcowana.

Rodzice Soni nie kryją zadowolenia z tego, w jaki sposób futbol kształtuje ich dzieci. – To fantastyczny sport. Widzimy, jak wzmacnia relacje Soni z kolegami. W szkole wychodzą razem na boisko. Piłka to coś, co ich wyciąga zza biurek, sprzed komputerów czy telefonów. Uczą się radzić sobie z porażkami. Nabierają odwagi do tego, aby wyjść do piłki. Dostrzegamy z mężem same zalety. Możliwość bycia częścią grupy, rozwiązywanie powstających w niej konfliktów, bo przecież nie zawsze jest tylko wesoło, kwestia podawania, a nie grania wyłącznie pod siebie. To rzeczy, które się w świecie bardzo przydają, a których ciężko nauczyć się poza boiskiem – kończy Julita Rudolf, mama dwójki piłkarskich pasjonatów.

Przeczytaj również nasz wywiad z Krzysztofem Ufnalem – wschodzącą gwiazdą telewizji TTV i piłkarzem B-klasowego Amigosu Warszawa – LINK .

Rafał Cepko

Fot. archiwum prywatne Państwa Rudolf

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności