Aktualności

Emocje, które chwytają za serce do dziś. „Na samo wspomnienie łezka kręci się w oku”

PIŁKA DLA WSZYSTKICH07.04.2020 
Rywalizacja sportowa zawsze wzbudza wielkie emocje. Radość po zwycięstwie i smutek po porażce. Przeżycia, które zostają w pamięci na zawsze. Wyjątkowe wspomnienia z Turniejem ,,Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” ma Jakub Łącki, który wygrał X edycję rozgrywek. Zwycięzcy w nagrodę polecieli do Mediolanu, gdzie spełniło się największe marzenie młodego piłkarza. Kuba poznał we Włoszech swojego idola, Artura Boruca.

Pasja do piłki nożnej

- Piłka zawsze była dla mnie ważna. Nie ma co ukrywać, czasem ważniejsza niż odrobienie lekcji. Na boisku siedziało się godzinami – podkreśla Jakub Łącki. 19-latek obecnie gra w Wieży Postomino w lidze okręgowej. Ma na swoim koncie także jeden występ w barwach drugoligowej wówczas Gwardii Koszalin.

Jeden z jego największych sportowych sukcesów w dzieciństwie związany jest z Turniejem ,,Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”. W 2010 roku razem ze swoimi kolegami z kadry województwa pomorskiego wygrał X edycję rozgrywek. - Do samego Turnieju podchodziliśmy bardzo poważnie. Wiedzieliśmy, że finał tych rozgrywek jest ogólnopolski. Dzięki udziałowi w tym wydarzeniu bardzo dużo ludzi mogło spojrzeć zupełnie inaczej na taką małą wioskę jak Sycewice, z której pochodzimy. W tamtym czasie braliśmy udział we wszystkich rozgrywkach, które odbywały się nie tylko na Pomorzu, ale i w całym kraju. To właśnie na Turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” skupiliśmy się jednak najbardziej. Chcieliśmy dojść jak najdalej. Udało się – przyznaje Jakub. – Czuliśmy się mocni. Mieliśmy taką ekipę, która nie zwykła przegrywać. Wygrywaliśmy wszystko w powiecie, potem w województwie, a na koniec triumfowaliśmy w wielkim finale Turnieju.

Z biegiem czasu drużyna z Sycewic zaczęła się wykruszać. Nikt nie zabierze jej jednak wielkiego sukcesu sprzed 10 lat i związanych z nim emocji, które wciąż są żywe.

Rozgrywki organizowane przez Polski Związek Piłki Nożnej od lat dają możliwość gry młodym piłkarzom i piłkarkom z całego kraju – z tych większych miast, ale i z mniejszych miejscowości. Takich jak Sycewice. – Jeździliśmy z chłopakami po całej Polsce. Wspieraliśmy ich na każdym rozgrywanym Turnieju. Pomagaliśmy trenerowi w wyjazdach i kibicowaliśmy dzieciom. Dzięki Turniejowi „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” Kuba jeszcze bardziej zaangażował się w piłkę nożną. Poprzez udział w rozgrywkach uwierzył, że może coś osiągnąć w tej dyscyplinie. Syn cały czas gra i jestem z tego zadowolony – mówi tata Jakuba, Krzysztof Łącki.

Zapatrzony w Boruca

Idolem Jakuba Łąckiego od dziecka jest Artur Boruc. Do dziś koledzy zwracając się do Kuby używają nazwiska 65-krotnego reprezentanta Polski.

– Godzinami siedziałem przed komputerem i oglądałem interwencje Boruca. Naprawdę mogłem tak przesiedzieć cały dzień. Podobało mi się, jak reaguje w sytuacjach jeden na jeden. Jego zwinność, styl bycia. Był świetny. Nie wiem, kiedy dokładnie wziąłem go za wzór, ale na pewno grał wtedy w Celtiku Glasgow.

Co ciekawe, Łącki zaczynając przygodę z piłką wcale nie myślał o karierze golkipera.

- Początkowo grałem w polu, ale koledzy wcześniej zaczęli regularne treningi. Już jako dzieci mieli ode mnie lepszą technikę i większe doświadczenie. Właściwie biegałem między nimi i starałem się przeszkadzać. Pewnego razu na trening nie przyszedł bramkarz i wspólnie z trenerem podjęliśmy decyzję, że stanę między słupkami. Spodobało mi się to dużo bardziej niż bieganie za piłką – wspomina Jakub.

Niespodzianka na San Siro

Zwycięzcy X edycji rozgrywek „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” wyjechali w nagrodę do Mediolanu. W trakcie wycieczki obejrzeli z trybun San Siro mecz AC Milan z Fiorentiną. 

- Sam wyjazd do Włoch był wielkim przeżyciem, a co dopiero możliwość oglądania meczu Serie A. Rossneri byli wtedy jedną z najsilniejszych drużyn na świecie. Grali z Fiorentiną, której bramkarzem był mój największy idol – opowiada Jakub. Mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla gospodarzy, a bramkę zdobył legendarny Zlatan Ibrahimović.

Na tym jednak atrakcje się nie kończyły. Kolejną niespodzianką we Włoszech było specjalne spotkanie przed meczem, na którym pojawił się golkiper drużyny z Florencji. - Nie wiem, jak organizatorzy tego dokonali, ale nikt z nas o tym wcześniej nie wiedział. Szliśmy hotelowym korytarzem, a tam Artur Boruc! Siedział, jak gdyby nigdy nic. Rozpłakałem się ze szczęścia. Sam fakt, że go widzę… To było niesamowite. Obok Artura stała sofa. Położyłem się na niej, zasłoniłem twarz ze szczęścia i płakałem – wspomina nasz bohater i dodaje: – Nie byłem w stanie wykrztusić z siebie słowa. Zaparło mi dech w piersiach. Na szczęście miałem kolegów. Mówili: „panie Arturze, Kuba jest pana największym fanem na świecie. Nawet pluje tak jak pan!”.

Łzy szczęścia

Spotkanie, rozmowa, autograf i prezent od idola – brzmi jak marzenie nie do spełnienia? - Zanim doszło do tego momentu, nigdy wcześniej nie przypuszczałem, że kiedyś będę mógł się z nim spotkać, porozmawiać i… otrzymać od niego rękawice! - opowiada młody bramkarz, nie ukrywając emocji.

Od samego początku przygody z piłką Jakub ma ogromne wsparcie od swoich rodziców. - Pojechaliśmy z dziećmi także do Włoch. One poleciały samolotem, my dostaliśmy od regionalnego sponsora busa i pojechaliśmy w 8 czy 9 osób. Zakwaterowaliśmy się w tym samym hotelu co dzieci – wraca do wspomnień Krzysztof Łącki, tata Jakuba.

- Wiem, że podczas rozmowy nasz syn poprosił Artura o rękawice po meczu. Siedzieliśmy na stadionie, razem z nami 80 tysięcy ludzi i wtedy… Po meczu Artur przybiegł i wręczył mojemu Kubie swoje rękawice. Byłem bardzo wzruszony. Do tej pory, kiedy o tym mówię łamie mi się głos – nie ukrywa wzruszenia pan Krzysztof.

- Dostałem od Artura rękawice i bluzę, na której złożył autograf. Obiecałem wtedy, że będą wisieć nad łóżkiem. Do dziś są oprawione w ramkę. Nie ma dnia, żebym nie popatrzył na to zdjęcie i choć na chwilę nie wrócił do tych pięknych chwil – opowiada Jakub.

Autentyczne emocje towarzyszące uczestnikom Turnieju powodują, że wspomnienia z rozgrywek zostają w pamięci młodych piłkarzy i piłkarek. - Kiedy myślę o wydarzeniach związanych z Turniejem, emocje zawsze wracają. Cały czas łezka się w oku kręci. To są niezapomniane chwile i wspomnienia. Nie da się opisać tego, jak naprawdę to się przeżywa – mówi Jakub. - Wyjazd do Mediolanu był niezwykły. Chłopcy byli zafascynowani tym, dokąd doprowadziło ich podwórkowe granie – podkreśla pan Krzysztof.

***

Organizatorem Turnieju jest Polski Związek Piłki Nożnej, sponsorem głównym już od 14 lat firma Tymbark, a sponsorem brązowym od trzech edycji Electrolux. Rozgrywki objęte są Patronatem Honorowym Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Andrzeja Dudy, a także wsparciem Komitetu Honorowego, na który składają się patronaty Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Sportu oraz Ministerstwa Zdrowia.

Ewa Basak

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności