Aktualności

[100 meczów na 100-lecie PZPN] Pisia Zygry – LGKS Charłupia Mała (87/100)

PIŁKA DLA WSZYSTKICH17.10.2019 
W 2019 roku, z okazji 100-lecia PZPN, oglądamy i zachęcamy do obejrzenia na żywo 100 oficjalnych, rozgrywanych w Polsce spotkań. Jak było na jednym z nich? Zapraszamy do lektury!

5 października 2019, godz. 16:00, 9. kolejka łódzkiej Klasy A (grupa Sieradz II), Zygry 86.

PISIA ZYGRY – LGKS CHARŁUPIA MAŁA 1:4.

MECZ NR: 87/100.

PRZEJECHANE KILOMETRY: 174, bez spektakularnych przygód i większych wzruszeń. Rekordów prędkości też nie było potrzeby bić. Spokojnie, dostojnie, prosto do celu.

TEMPERATURA: 12 stopni Celsjusza. W końcu poczuliśmy, że trwa runda jesienna i nie będziemy ukrywać, że nie jesteśmy specjalnie zachwyceni tym doznaniem. Na szczęście wyposażyliśmy się w stosowne odzienie wierzchnie, więc mimo wszystko najgorzej nie było.

BILETY: Brak. Wielka szkoda.

SPIKER: Również brak i też bardzo żałujemy.

CATERING: Brak. Przygotowani na taki obrót sprawy już w Zygrach zatrzymaliśmy się w sklepie i kupiliśmy co nieco na ząb.

TABLICA WYNIKÓW: Brak. Jest tablica nieco innego rodzaju.

TOALETA: Sprawa dość skomplikowana i niejednoznaczna. WC jest i to w dodatku otwarte.

Problem w tym, że zamknięta była furtka, przez którą trzeba przejść, by do ustępu się dostać.

Na szczęście z naszej perspektywy był to wyłącznie problem teoretyczny. Nie było potrzeby sprawdzania niezawodności zabezpieczeń i forsowania ogrodzenia.

Wizyta na meczu Pisi Zygry chodziła nam po głowie w zasadzie od momentu, gdy dowiedzieliśmy się o istnieniu tego pięknie nazywającego się klubu. Minęło kilka lat i w końcu nadarzyła się doskonała okazja. Znamy kilku zatwardziałych kibiców Pisi, którzy nigdy nie byli na jej meczu, a darzą ją zainteresowaniem i ciepłymi uczuciami właśnie ze względu na nazwę. Nazwę pochodzącą od przepływającej przez Zygry niewielkiej rzeczki.

OK, heheszki rodem ze świętej pamięci gimnazjów mamy już za sobą, czas przejść do meczu i jego otoczki. Wszystko wpisało się w klimat zapoczątkowany podczas podróży. Kibiców śledzących poczynania piłkarzy w szczytowym momencie zebrało się około 15.

Oczywiście zdarzyli się tacy, którzy regularnie podważali decyzje podejmowane przez trójkę sędziowską czy ich szeroko rozumiane kompetencje. Często niewybrednie, ale też reakcja pana z chorągiewką krzyczącego z przeciwległej strony boiska do kibica „zaraz się tam do ciebie przejdę” nastrojów raczej nie studziła. Ostatnio niestety kilka razy słyszeliśmy o karygodnym zachowaniu zawodników, działaczy czy widzów wobec sędziów, które rzecz jasna z całą stanowczością potępiamy. Niestety, zdarzają się sytuacje, w których arbiter dolewa jeszcze oliwy do ognia, co również absolutnie nie powinno mieć miejsca.

Pierwszą rzeczą, która rzucała się w oczy po wejściu na stadion w Zygrach, była szatnia. Jedyna w swoim rodzaju.

Pytaliśmy kilka osób obecnych na stadionie o jej pochodzenie. Zaintrygowały nas zwłaszcza okna wyglądające na mające tu drugie życie, a wcześniej będące częścią jakiegoś pojazdu komunikacji publicznej.

– Stoi tu od niepamiętnych czasów. Gram tu 16 lat i zawsze była – mówi Marcin Szczęsny, w którego towarzystwie oglądaliśmy większość spotkania. – Wójt jakiś czas temu obiecał nową, ale wie pan, że z takimi obietnicami to różnie bywa – śmieje się doświadczony piłkarz, który dochodzi do zdrowia po kontuzji nogi i na powrót na ligowe boiska musi jeszcze trochę poczekać. Pan Marcin na co dzień pracuje w Łodzi jako inżynier. Zajmuje się budową maszyn. Pochwalił się nam zdjęciami kilku swoich dzieł. Kapelusze z głów. I choć to zupełnie inny temat, po tym co zobaczyliśmy, nie mamy wątpliwości, że szatnię też by skonstruował znakomitą.

Kilka tygodni po naszej wizycie zdjęcie szatni nabrało wartości historycznej. Charakterystyczny blaszak zniknął bowiem z krajobrazu stadionu w Zygrach. Pisia na wiosnę ma się przebierać w nowym budynku.

Na niezmienianą od niepamiętnych czasów wygląda też murawa na stadionie w Zygrach. To jednak złudzenie, bo boisko kilka lat temu było remontowane.

Bez komentarza. Plusem jest za to oświetlenie, pozwalające trenować po zmroku. I scena, dzięki czemu stadion jest też miejscem zawodów strażackich czy dożynek.

Na meczu nieobecny był prezes Pisi Tadeusz Blaźniak, który tego samego dnia pojechał na mecz wyjazdowy z jedyną młodzieżową drużyną prowadzoną obecnie przez klub – trampkarzami.

– Chyba Szkoda, że nie pozna pan prezesa. To bardzo fajny człowiek, a i pewnie nie wyjechałby pan z pustą ręką. Prezes hoduje pszczoły, robi pyszne soki i zawsze chętnie obdarowuje gości – opowiada Szczęsny.

Ogromnie żałujemy, i to wcale nie ze względu na bardzo prawdopodobne prezenty. Proporczyk akcji „100 meczów na 100-lecie PZPN” trafił jednak w godne ręce.

Konkretnie – w ręce klubowej legendy Marka Kiejnicha. Pan Marek urodził się w 1962 roku. Orłami z matematyki nie byliśmy, ale po szybkich obliczeniach wychodzi nam, że w tym roku skończył 57 lat. W meczu z LGKS-em pojawił się na boisku na pięć ostatnich minut, ale były już w tym sezonie spotkania, w których biegał po murawie 90 minut. Mało tego – strzelił nawet gola w przegranym 1:7 starciu z rezerwami Pogoni Zduńska Wola.

Mimo swoich lat, nie jest to boiskowy reprezentant Bułgarii Stojanow, jak żartobliwie określa się zawodników niezbyt chętnych do biegania. Wszędzie było go pełno. No i wciąż ma „odejście”.

Jak wspomnieliśmy, dziś Pisia ma tylko dwie drużyny, obie męskie. Przez trzy lata w klubie funkcjonowała jednak sekcja kobieca. W sezonach 2013/14, 2014/15 i 2015/16 żeńska drużyna rywalizowała w łódzkiej III lidze. Z niezłym skutkiem. W pierwszym sezonie zajęła 6. miejsce (na osiem drużyn), w drugim 5. (na 10), w trzecim 7. (na 12). Niestety, dziś to już tylko wspomnienie, choć kilka wychowanek wciąż próbuje swoich sił w innych klubach.

Trzymamy kciuki, by lepsze czasy dla kobiecej piłki jeszcze w Zygrach wróciły. Panom oczywiście również życzymy jak najlepiej.

Szymon Tomasik

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności