Aktualności

[WYWIAD] Trener, który poszedł ścieżką Marcelo Bielsy

Aktualności13.12.2019 

O Marcelo Bielsie napisano już bardzo dużo, jego kariera szkoleniowca jest bogata, a liczba trenerów fascynujących się jego metodami i sposobem myślenia rośnie z każdym rokiem. Radosław Bella, szkoleniowiec akademii Śląska Wrocław, zdecydował się napisać o Argentyńczyku książkę, analizując każdy mecz Olympique Marsylia w sezonie 2014/15. Dla „Łączy Nas Piłka” opowiedział o tym, dlaczego Bielsa go inspiruje i jak pomaga mu to w jego pracy trenerskiej.

Pierwsza rzecz jaka mi się rzuciła przy lekturze książki, to wybór konkretnego sezonu i konkretnej drużyny Marcelo Bielsy. To dlatego, że pierwszy raz zetknąłeś się z tym szkoleniowcem właśnie gdy pracował w Marsylii?

Już w roku 2015 analizowałem drużynę Bielsy, ale fascynacji nie było żadnej: tych parę lat temu nie rozumiałem, co dzieje się na boisku. Musiałem lepiej poznać piłkę, by na wakacjach w 2018 roku wrócić do tego tematu. I jeszcze wtedy dopiero po osiemnastym przeanalizowanym meczu wszystko zaczęło mi się łączyć: to było bodaj wyjazdowe spotkanie z Monaco. Po serii zwycięstw nagle przegrali i zacząłem zastanawiać się dlaczego. Po tym meczu zobaczyłem to w szerokiej perspektywie, ale wróciłem do notatek z poprzednich spotkań i uznałem, że nie są tak dobrze merytorycznie przygotowane, jak tego chciałem. Zacząłem więc na nowo analizę, na bazie tego, co już miałem.

Sam fakt, że wybrałeś Bielsę i jego zespól wynikał z konkretnego powodu?

Powodów było kilka. Po pierwsze, wszyscy najlepsi trenerzy mówią, że jest on dla nich inspiracją. Mauricio Pochettino, Jorge Sampaoli… Gdy Pep Guardiola przejmował Bayern Monachium, to powiedział, że Marcelo Bielsa wie o futbolu absolutnie wszystko. A skoro Guardiola tak mówi, to musi coś w tym być i tak zacząłem analizować. Po drugie, to bardzo oryginalna postać. Jego pomysły nie są dopasowane do trendów, aktualnych norm w futbolu. Pomyślałem sobie: co może mnie więcej nauczyć, jak obserwacja najbardziej inspirującego i najlepszego trenera?

Dlaczego w ogóle się tego podjąłeś?

Wydając tego ebooka miałem trzy główne cele. Chciałem to zrobić w różnych językach – w styczniu ukaże się przekład niemiecki – by otworzyć sobie możliwości staży, nawiązać nowe kontakty i poznać owych trenerów. Po drugie, Bielsa mówi, że „styl nie ma nic wspólnego z ustawieniem taktycznym”. A więc czytelnicy znajdą w książce koncepty, które są do zastosowania w każdym systemie gry. Nie ukrywam, że trzecim celem był po prostu osobisty rozwój, a wydanie tego ebooka było jednym z jego etapów. Są również dwa kolejne ukryte cele: chciałem stworzyć coś, co na światowym rynku byłoby kompletną nowością, czymś innym. Są książki o Bielsie, ale nie tak szczegółowe, a przecież on uwielbia detale. Być może dzięki temu uda mi się z nim spotkać, co byłoby zrealizowaniem ostatniego z tych celów.

Analizujesz osiemnaście meczów, nie dostrzegasz nic wyjątkowego, wspomniałeś też, że odłożyłeś oglądanie spotkań jego drużyny… Więc co takiego zobaczyłeś, że postanowiłeś wrócić do obserwacji i pisania?

Obraziłem się na materiał na trzy miesiące, powiedziałem sobie, że nie robię tego dalej… Ale mówiąc banalnie, ja lubię doprowadzać rzeczy do końca. Skoro miałem już materiał, pomógł on mi rozwinąć się, widzieć więcej, to postanowiłem dobrnąć do ostatniego meczu. I od tego momentu zaczęła się fascynacja: z każdym kolejnym spotkaniem ona rosła, dostrzegałem nowe rzeczy i już wiedziałem że na pewno go skończę.

Bielsa był opisywany na wiele różnych sposobów, ale ty wybrałeś zupełnie inny format: przeanalizowanych 38 meczów konkretnej, prowadzonej przez niego drużyny. Skąd taki pomysł?

Zainspirowała mnie moja żona, która pisze pracę doktorską o finansowych uwarunkowaniach funkcjonowania profesjonalnych klubów piłkarskich w Polsce. Bada w niej coś, co nazywa się „cyklem życia klubu”. Postanowiłem więc stworzyć „cykl życia drużyny”, iść za nią mecz po meczu. Jako trener po każdym spotkaniu zastanawiasz się, co zmienić, naprawić, ulepszyć… Skoro więc wybrałem Bielsę, to chciałem podążać jego ścieżką. Po prawdzie, dopiero wtedy można powiedzieć, że zna się zespół.

Tych 38 meczów nie oznacza, że każde spotkanie obejrzałeś raz. Do dokładnej analizy zapewne potrzebne były powtórki.

Przez ponad półtora roku wziąłem pod lupę 50 meczów Bielsy. Myślę, że obejrzałem w sumie ok. 180 razy. Ta ilość jest spowodowana tym, że często by poznać pomysł Bielsy należy spojrzeć na dwa, trzy mecze na grę przeciwnika. Zdecydowałem, że będę je oglądał między piątą a siódmą rano, do pierwszej kawy i dosyć dobrze mi to wychodziło. Bardzo dużo zaczęło układać mi się w głowie, gdy oglądałem ostatnie jego mecze w Athletic Bilbao i ponownie te pierwsze w Olympique Marsylia. Miałem ogromną z tego przyjemność, świetnie się w tym czułem widząc, co on zamierza zrobić.

W posłowiu piszesz, że oglądałeś te mecze oczami laika. Co się więc zmieniło w twoim postrzeganiu futbolu dzięki tej pracy?

Laika w porównaniu do jego wiedzy. Uważam, że niemożliwym jest zobaczyć mecz oczami Bielsy, że nie ma takiego trenera, który by widział na boisku tyle, ile on. Chciałem poznać nowe pomysły i skonfrontować swoją wiedzę z grą jego drużyn i muszę przyznać, że sporo z tego aplikuję w swojej obecnej pracy. Jego gra jest bardzo zorientowana na pionowe (prostopadłe – red.) podania, zdobywanie pola gry. To, co mnie najbardziej urzekło, to kontrolowane wejścia w pole karne na bazie stylu gry jego drużyny oraz tego, jak gra przeciwnik. Materiał skończyłem pięć tygodni temu, wysłałem do merytorycznej obróbki do bardziej doświadczonych trenerów. I odkąd zacząłem wprowadzać te rzeczy, które zauważyłem, to dostrzegam, że mój zespół znacznie szybciej się uczy.

Właśnie to mnie najbardziej zastanawiało: do jakiego stopnia ta fascynacja Bielsą jest przeniesiona do twojej pracy trenerskiej? Domyślam się, że w trakcie meczów za linią boczną nie siedzisz na specjalnym stołku, nie robisz w jedną i w drugą stronę idealnie odmierzonej liczby kroków… Ale podejrzewam, że jego konferencje prasowe oglądasz, bo akurat on tłumaczy wszystko bardzo spokojnie i dokładnie.

W pisaniu książki bardzo mi pomogły dwa wystąpienia Bielsy. Jedno z 2012 roku w Amsterdamie, które jest w bardzo słabym języku angielskim, a drugie to konferencja trenerska z Brazylii, gdy na podstawie tego zespołu pokazywał, jak konkretnie by go ułożył. Nie ukrywam, że dużą rolę odegrała również afera szpiegowska już w Leeds United i konferencja na której tłumaczył bardzo dokładnie sposób w jaki analizuje drużyny przeciwne. Bez tej wiedzy byłoby bardzo ciężko. Przejrzałem tych konferencji bardzo dużo, zwłaszcza z okresu jego pracy w angielskim klubie, bo ten język znam i jest mi łatwiej.

Zresztą to musi być ta najtrudniejsza część: przenieść wnioski z analiz na środki treningowe i wprowadzić je w prowadzeniu drużyny młodzieżowej.

Zdecydowanie. Gdy po trzech tygodniach zagraliśmy sparing, to moim zawodnikom wystarczyło sił, by grać w tym stylu tylko na 30 minut. Jest w nim bardzo dużo biegania, wszystko jest zorientowane na grę w pionie, przez ryzykowny styl częściej występują fazy przejściowe (z obrony do ataku i z ataku do obrony – red.). Nawet zmieniając stronę gry trzeba to zrobić jak najszybciej, by znowu podać do przodu. Najważniejsze jest zdobycie linii pomocy rywala. W ciągu dziesięciu sekund po tym musisz finalizować akcje. Naprawdę potrzeba do takiej gry dużo zdrowia i, prawdę mówiąc, wydaje mi się, że tego na koniec drużynom Bielsy brakuje. Jest to jednak subiektywna ocena.

Jak reagują 16-latkowie, gdy prezentujesz im coś na przykładzie zespołów Bielsy, gdy wspominasz o nim?

Na razie wszystko jest pozytywnie. To na co oni zwrócili uwagę, to fakt, że same treningi są bardziej wymagające. Trzeba po prostu o wiele więcej biegać. W moim ebooku przed analizą każdego meczu jest cytat Marcelo Bielsy i w jednym z nich mówi: „Nasza gra opiera się na ruchu”. Moi obrońcy muszą za każdym razem mieć trzy opcje podania do przodu, więc w stosunku do piłki trzeba bardzo szybko i mądrze się poruszać. Pierwszy raz pracuję nad takim stylem gry, też dodając swoje oryginalne rzeczy, a nie tylko kopiując Bielsę, bo tego nie chcę. Zresztą uważam, że tego nie da się zrobić.

Gdzie dotychczas pracowałeś w roli trenera?

Jako trener rozpocząłem pracę w wieku 20 lat w Zdzieszowicach, łącząc to z grą. Później dwa lata szkoliłem młodzików w Dobrzeniu Wielkim i dalej grałem w trzeciej lidze. Po przeprowadzce do Wrocławia przejąłem zespół w wojskowym Śląsku, gdzie po czterech latach dalej zostałbym w piłce dziewięcioosobowej, a tego nie chciałem. Dlatego zacząłem prowadzić drużynę AZS-u Wrocław w Ekstralidze kobiet i po roku zaproponowano mi przejęcie trzecioligowych rezerw Miedzi.  Przez cały ten czas również pracuję w Szkole Mistrzostwa Sportowego Junior we Wrocławiu. Aktualnie działam w Śląsku Wrocław, gdzie odpowiadam za rozwój najbardziej utalentowanych zawodników w akademii poprzez planowanie treningów indywidualnych oraz prowadzę drużynę U-16.

A jakie są kolejne plany w twojej pracy?

Jestem osobą, która chce być lepszą każdego dnia. Dzisiaj jestem lepszy niż byłem wczoraj i słabszy niż będę jutro. Nie wiem, gdzie moja droga trenerska mnie zaprowadzi, po prostu staram się rozwijać. Ten materiał na pewno mi nie zaszkodził, a wiele nauczył. Nie mam wygórowanych celów, tylko etapy, które przechodzę. Teraz zgłębiam temat psychologii i jestem na drugim roku studiów, bo uważam, że w związku z nią w futbolu jest wiele rzeczy nieuporządkowanych i niedopowiedzianych. To pomaga mi w wielu płaszczyznach: zarządzaniu zespołem, reagowaniu na presję lub stres, w rozmowach z zawodnikami itd.

Czy wraz z wydaniem ebooka zakończyłeś swoją fascynację drużynami Bielsy?

Na razie uznałem, że odkładam analizy jego zespołów na bok. Tak się złożyło, że od września nie byłem przy żadnej drużynie i mogłem mocniej popracować nad materiałem. Odkąd mam swój zespół to w końcu skupiam się na praktyce. Przecież sam Bielsa powiedział, że nowo nabyta wiedza jest bezużyteczna, gdy się jej nie aplikuje. Teraz chcę przetestować, co w polskich realiach działa, co nie i co mogę ulepszyć, a nawet dodać od siebie.

Dlaczego poleciłbyś obserwowanie drużyn Marcelo Bielsy innym trenerom?

Przede wszystkim ze względu na sposób jego myślenia i spojrzenie na futbol. Zaraz po wydaniu ebooka czytałem wywiad, w którym opisano dziesięciu błędów, które według Bielsy można popełnić w analizie gry przeciwnika. Szkoda, że dopiero po premierze do tego dotarłem, bo na pewno coś mógłbym dodać. Marcelo Bielsa to kopalnia wiedzy i inspiracji. Cały czas można od niego wynieść coś nowego. Bardzo ciężko jest się do niego dostać, porozmawiać z nim, ale nawet obserwując grę jego drużyn zawsze trzeba spodziewać się… niespodziewanego. To jest najcenniejsze.

Michał Zachodny

(fot. Krystyna Pączkowska/slaskwroclaw.pl)

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności