Aktualności

[WYWIAD] Damian Szymański: Idę do Achmata grać, nie siedzieć na ławce

Aktualności12.01.2019 
Kiedy 25 sierpnia 2017 roku Damian Szymański debiutował w ekstraklasie w barwach Wisły Płock w przegranym 0:4 meczu z Górnikiem Zabrze, chyba nikomu przez myśl nie przeszło, że niecałe dwa sezony później pochodzący z Kraśnika zawodnik, jako czterokrotny reprezentant Polski, przeniesie się do mocnej ligi rosyjskiej. W niedzielę wraz ze swoim menedżerem, Mariuszem Piekarskim, 23-letni pomocnik pojechał na zgrupowanie nowego klubu – Achmata Grozny.

49 występów w ekstraklasie w barwach Wisły Płock wystarczyło by przekonać do transferu Achmata Grozny?
Z tego co wiem, to byłem obserwowany przez ludzi Achmata około dwa miesiące. Widzieli mnie w meczach Wisły Płock, w reprezentacji Polski i zdecydowali się na transfer. Kluby doszły do porozumienia, więc w bardzo dobrym nastroju udałem się na zgrupowanie do Turcji. Nie idę do Achmata, by siedzieć na ławce, tylko grać.

Dlaczego liga rosyjska?
Liga rosyjska to europejska czołówka, potwierdzają to europejskie puchary. Od jakiegoś czasu śledzę jej przebieg, oglądam sporo meczów i wiem, na co mam się szykować. Rozmawiałem z chłopakami z kadry, którzy grają lub grali w Rosji i zostałem utwierdzony w przekonaniu, że warto tam spróbować swoich sił. Tamtejszych rozgrywek ligowych nie doceniają przede wszystkim ci, którzy nie mają o nich pojęcia, ale ja nie muszę się takimi sprawami przejmować. Robię krok do przodu, taki w sam raz i jestem przekonany, że nie popsuje opinii polskiej piłce w Rosji. Maciej Rybus na pewno nie żałował, że swego czasu trafił do tego klubu, jeszcze gdy grał pod nazwą Terek i jego kariera nabrała tempa.

Nie boisz się stolicy Czeczenii, która w Polsce jest znana przede wszystkim ze względu na krwawe wojny?
Dużo czytałem o Groznym. Kilkanaście lat temu to miasto uznawano za najbardziej zniszczone na świecie, sporo podczas działań wojennych ucierpiało, a dziś jest jednym z najdynamiczniej rozwijających się w Rosji, a do tego jest bardzo piękne. Nie mam czego się obawiać, bo Achmat to świetnie zorganizowany klub, a ja do Czeczenii jadę po to, by grać w piłkę.



Z kim Achmat zagra swój pierwszy mecz ligowy w tym roku?
3 marca w Kazaniu z Rubinem na stadionie, na którym odbywały się mecze zeszłorocznego mundialu. Polska na tym obiekcie uległa Kolumbii 0:3, a ja mam nadzieję, że tam zadebiutuje w rosyjskiej lidze. Miejsce muszę sobie wywalczyć podczas okresu przygotowawczego, mamy serię ciekawych sparingów, a mnie energia wręcz roznosi. Achmat zajmuje obecnie ósme miejsce w tabeli rosyjskiej ekstraklasy i liczy na progres.

Bardzo się rozwinąłeś od momentu przenosin do Wisły Płock?
Zdobyłem cenne doświadczenie, jestem ograny i nie da się ukryć, że zrobiłem wyraźny postęp. Miałem szczęście trafiając na dobrych ludzi wokół siebie. Postawił na mnie trener Jerzy Brzęczek, dużo dała mi też współpraca z Kibu Vicuną. Nie zapomnę, że to Łukasz Masłowski, dyrektor Wisły Płock, był orędownikiem sprowadzenia mnie z Jagiellonii, a gdyby nie pomoc doktora Bartłomieja Kasprzaka z kliniki w Łodzi, może w ogóle bym nie grał w piłkę. Nigdy nie wolno się poddawać, zniechęcać, a mnie życie wynagrodziło powołaniami do reprezentacji Polski i transferem do Rosji. Nie zachłystuje się, bo chcę dokonać znacznie więcej.



Trenując na zgrupowaniach kadry z piłkarzami z klubów zagranicznych pomyślałeś, że już pora na opuszczenie ekstraklasy?
Przede wszystkim cieszyłem się z każdego treningu, meczu, a kadra na pewno pomogła mi w przenosinach do ligi rosyjskiej.  Teraz, występując w Achmacie i grając regularnie w rosyjskiej ekstraklasie, mogę wywalczyć sobie mocniejszą pozycję w drużynie narodowej. Na to liczę, bo powtarzam, że do Rosji nie wybieram się po to, by siedzieć na ławce.

W marcu reprezentacja Polski rozpocznie eliminacje EURO 2020. Na pewno liczysz na powołanie. Jak oceniasz naszą grupę?
W Lidze Narodów nie wygrywaliśmy, ale spotkania z Włochami i Portugalią przyniosły nam same korzyści. Po mundialu wyniki rzeczywiście były trochę słabe, ale w zespole Jerzego Brzęczka drzemie wielki potencjał. Sam selekcjoner to też fachowiec dużej klasy i jestem przekonany, że kwalifikacje EURO 2020 będą popisem biało-czerwonych.

Rozmawiał Jaromir Kruk

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Polityka prywatności