Aktualności

[RECENZJA] W świecie bogów, czyli rzecz o włoskim futbolu

Aktualności29.06.2020 
Niewiele jest narodów tak mocno zafascynowanych futbolem jak Włosi. „Calcio” to dla przedstawicieli tej nacji coś więcej, niż sport – to styl życia, a wręcz religia. Kto nie miał okazji podyskutować z Włochami o futbolu, nie zdaje sobie sprawy, jak wielka to dla nich pasja. W świat przepełniony emocjami czytelników w podróż postanowili zabrać Piotr Dumanowski i Dominik Guziak, czyli autorzy książki „W krainie piłkarskich bogów”.

Podtytuł tego wydania brzmi „O Polakach w Serie A”, ale ci, którzy chcą poznać rys historyczny i zapoznać się ze statystykami dotyczącymi polskich piłkarzy we włoskiej lidze, mogą z czystym sumieniem odłożyć tę książkę na półkę. To pozycja dla osób, które pragną zrozumieć piłkę nożną w tym kraju – pełną namiętności, skrajnych emocji i fascynacji rywalizacją toczoną na murawie.

„Polacy w Serie A” są tylko – lub aż – przewodnikami po futbolu na Półwyspie Apenińskim. Obecnie we włoskiej lidze występuje kilkunastu zawodników z biało-czerwonym paszportem. To właśnie oni prowadzą czytelników przez meandry pasji, którą wykazują włoscy kibice. W podróż wszystkich zainteresowanych zabierają Bartosz Bereszyński, Zbigniew Boniek, Thiago Cionek, Piotr Czachowski, Paweł Dawidowicz, Kamil Glik, Paweł Jaroszyński, Marek Koźmiński, Tomasz Kupisz, Karol Linetty, Igor Łasicki, Arkadiusz Milik, Krzysztof Piątek, Mariusz Stępiński i Wojciech Szczęsny.

Chyba tylko we Włoszech bardziej popularnym od Jana Pawła II Polakiem jest Zbigniew Boniek. Chyba tylko we Włoszech fani budują we własnych domach kapliczki, w których obok wizerunku Matki Boskiej stoją fotografie Diego Maradony, a ukoronowaniem jest „relikwia”, zawierająca włos słynnego Argentyńczyka. Chyba tylko we Włoszech piłkarze występujący na trzecioligowym poziomie mają w swoich miastach boski status. Chyba tylko we Włoszech tematem numer jeden przy kawie pitej przez dwie kobiety w średnim wieku jest „calcio”. Piłka nożna w tym kraju jest stylem życia, wkraczającym w każdą możliwą jego sferę.

Tym bardziej jest to wielki szok dla piłkarzy, którzy pojawiają się w tej lidze po raz pierwszy. We Włoszech panują zupełnie inne zwyczaje niż w innych krajach. Gdy do Juventusu FC przeniósł się Aaron Ramsey, był w szoku, gdy w jednej z kawiarni towarzyszący mu Wojciech Szczęsny zapalił papierosa. W Anglii paparazzi czyhają na każdą tego typu sytuacje, następnego dnia w gazetach pojawiłyby się zdjęcia, a sprawą żyłby cały kraj. We Włoszech nikt nie zwraca uwagi na to, co robią piłkarze w czasie wolnym. Bywało, że Radja Nainggolan w stanie mocno wskazującym na spożycie alkoholu prowadził na Instagramie relację live. Trener Luciano Spaletti co prawda go ukarał, ale piłkarz wówczas obniżył loty na boisku. Szkoleniowiec nie miał wyjścia – musiał pozwolić Belgowi żyć po swojemu, by ten dawał na murawie tyle jakości, co zazwyczaj. Zasada jest prosta – rób, co chcesz, obyś w czasie gry zostawiał na boisku całe serce.

Nic dziwnego, że fanatyzm włoskich kibiców działa na piłkarzy. Polaków na Półwyspie Apenińskim ceni się za cechy charakteru, które są tak potrzebne w futbolu, czyli pracowitość, sumienność i ambicję. – Wydaje mi się, że Włochy to zupełnie niezorganizowany kraj, a my jesteśmy mimo wszystko pracowici i bardzo rzetelni. Mamy reputację ludzi, którzy dużo pracują, są profesjonalni, odpowiedzialni. Polacy może nie są mistrzami świata, jeśli chodzi o jakość, ale można na nich stawiać. W tym włoskim chaosie nagle okazuje się, że Polak potrafi być profesjonalny – analizuje na łamach książki Wojciech Szczęsny. I rzeczywiście, chyba w tym trzeba upatrywać powodów popularności piłkarzy z polskim paszportem w Serie A. Gdy dołożymy do tego stosunkowo niską cenę, jaką trzeba zapłacić za naszych zawodników, mamy mieszankę idealną. Polacy są więc coraz bardziej cenieni przez kibiców, którzy dostrzegają takie aspekty.

Polscy piłkarze coraz wyraźniej przystosowują się także do realiów panujących w lidze włoskiej. Na Półwyspie Apenińskim króluje taktyka. Poświęcane jej są całe jednostki treningowe, czy wręcz zgrupowania. Dla Polaków był to zawsze duży kłopot, zabierający kilka miesięcy gry. Żaden włoski trener nie wypuści na boisko piłkarza, który nie jest gotowy do rywalizacji pod kątem taktycznym. – Największym problemem po transferze do Włoch było przygotowanie taktyczne. Za trenera Ventury czy Marana dzień w dzień prześladowała nas taktyka. Nie było treningu bez choćby jednego elementu taktycznego – tłumaczy w książce Paweł Jaroszyński. Dzięki temu Polacy stają się jednak dużo lepszymi piłkarzami. Podkreśla to Wojciech Szczęsny. – Jestem teraz lepszy, bo lepiej rozumiem grę. Nie jestem szybszy, nie jestem mocniejszy fizycznie. Po prostu wiem, kiedy nie robić zamieszania – tłumaczy bramkarz Juventusu.

To tylko kilka aspektów, które składają się na niezwykły klimat, panujący wokół piłki nożnej we Włoszech. Wszyscy, którzy chcieliby na chwilę przenieść się w miejsce, gdzie „calcio” jest absolutnie wszechobecne, powinni sięgnąć po tę książkę. Z pewnością nie będzie to czas zmarnowany.

Emil Kopański

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności