Aktualności

[PUCHAR POLSKI KOBIET] Dominika Grabowska: Nie żegnam się z Górnikiem. Mówię „do zobaczenia”

Aktualności28.06.2020 

Swój ostatni mecz w zielono-czarnych barwach okrasiła golem, który dał jej drużynie zwycięstwo w finale Pucharu Polski. Dominika Grabowska w fenomenalny sposób pożegnała się z Górnikiem Łęczna i po sezonie wyjedzie do Francji, by grać w tamtejszym FC Fleury 91. - Nie można sobie chyba wymarzyć lepszego pożegnania. Ja jednak wcale nie żegnam się z Górnikiem. Mówię tylko „do zobaczenia” - zaznacza w rozmowie z Łączy Nas Piłka „Grabek”.

Można sobie wymarzyć lepsze pożegnanie?

Chyba nie. To najpiękniejsze pożegnanie, jakie miałam w życiu i pewnie najpiękniejsze spośród tych, jakie jeszcze przede mną. Ogromnie się cieszę, bo zdobyłyśmy dwa trofea i pokazałyśmy, że po raz kolejny to my jesteśmy najlepszym zespołem w Polsce.

To drugie trofeum, Puchar Polski, to w dużej mierze twoja zasługa, bo zdobyłaś przecież jedyną bramkę. Jak ta akcja wyglądała z twojej perspektywy? Miałaś jakiś plan, czy było to spontaniczne?

To był totalny spontan (śmiech)! Biegłam w ciemno na ostatnich siłach. Jestem oczywiście szczęśliwa z tego, że zdobyłam bramkę, ale przede wszystkim czuję wielką dumę z tej drużyny. Wykonałyśmy kawał dobrej roboty i nie mówię tu tylko o tym jednym meczu. Przeszłyśmy długą i trudną drogę, by wygrać. Podkreślę to jeszcze raz: jestem dumna z tego zespołu!

Tegoroczny dublet smakuje inaczej niż ten sprzed dwóch lat?

Mi na pewno, bo jednak to koniec pewnego etapu. Radość jest jednak taka sama. To wspaniałe uczucie skompletować dublet.

Ten mecz długo nie układał się po waszej myśli. W pewnym momencie trudno wam było w ogóle wygrać walkę o piłkę. Z czego to wynikało?

Finały zawsze rządzą się swoimi prawami. Wygrywa ten, kto strzeli jedną bramkę więcej, a nam się to udało. Nie powiem, że był to świetny mecz w naszym wykonaniu, ale zostawiłyśmy na boisku mnóstwo serducha. Nie możemy zapomnieć, że ta droga naprawdę nie była łatwa i musimy docenić swoją codzienną pracę i determinację, bo to ona nas tu doprowadziła.

Co według ciebie było kluczowe w tym spotkaniu?

Myślę, że głowa. To był taki mecz do pierwszej i ostatniej bramki. Oba zespoły grały bardzo zachowawczo. Nie da się ukryć, że nasze rywalki rozegrały dobre zawody, ale koniec końców wydaje mi się, że wygrał zespół, który miał silniejszą głowę, psychikę.

A co powiedziałyście sobie w szatni po pierwszej połowie? Były nerwy, złość?

Były, były. Trener nie musiał na nas nawet krzyczeć, bo same w sobie byłyśmy na siebie bardzo zdenerwowane. W naszej grze było mnóstwo niedokładności, co nawet mnie doprowadzało do szału. Mimo wszystko wyjeżdżamy stąd z pucharem i jedyne, co możemy teraz zrobić, to bawić się i cieszyć do samego rana.

Masz w sobie teraz mnóstwo energii i w ogóle nie widać, że spędziłaś na boisku 90 minut. W tym momencie jest ci trochę żal, że to twoje ostatnie chwile w Górniku?

Oczywiście, jest mi bardzo smutno. Spędziłam tutaj wspaniałe trzy sezony i jestem niezwykle wdzięczna trenerowi, prezesom, dziewczynom, bo sprawili, że rozwinęłam się jako zawodniczka i jako człowiek. Wiem jedno: nie żegnam się z Górnikiem, mówię tylko „do zobaczenia”.

A jaki masz plan na najbliższe tygodnie? Kiedy wyjeżdżasz do Francji?

13 lub 14 lipca, bo dokładnie 15 lipca rozpoczynamy treningi. Na razie chcę tylko odpocząć, bo ostatni czas nie był dla mnie wcale łatwy. Całą drużyną wykonałyśmy jednak kawał dobrej roboty i zasługujemy na wakacje.

Rozmawiała Aneta Galek
Fot. Paula Duda

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności