Aktualności

Opowieść o Musiolikach: „Sławek to dzik, a Seba musi pamiętać o krótkim słupku”

Aktualności08.03.2019 
Sebastian Musiolik strzela gole dla Rakowa Częstochowa, a Sławomir Musiolik dla Rozwoju Katowice. Nie są spokrewnieni, a osobą, która ich łączy, jest trener Marek Koniarek. – Dzięki niemu jestem lepszym napastnikiem – mówi Sebastian. – Wierzę, że jego rady mi pomogą – dodaje Sławomir.

Obydwaj są z tego samego rocznika – 1996. Mało tego, mieszkali pod Rybnikiem jakieś 15 kilometrów od siebie. Jak mówią, w ich rodzinach nie ma tradycji sportowych. Poznali się dopiero w wieku 19 lat. – Nic nie wiem o tym, by łączyły nas więzy rodzinne. Sławek był zawodnikiem Zagłębia Sosnowiec, a ja przyjechałem tam na testy. Razem jeździliśmy na treningi. Nie udało mi się jednak przekonać do siebie trenera. Potem nasze drogi krzyżowały się jeszcze czy to na boisku, czy poza nim – wspomina Sebastian i dodaje po chwili: – Słyszałem, że ze Śląska pochodzi kilku sportowców o takim nazwisku. Poza nami jest jeszcze żużlowiec i szermierz, ale to nikt z mojej rodziny. – Nie szukaliśmy głęboko, czy jesteśmy spokrewnieni, ale wydaje nam się, że nie. Może kiedyś poszperamy mocniej – zastanawia się Sławomir.

Kolejny raz spotkali się na boisku. Najpierw w sezonie 2015/2016 Nadwiślan Góra ze Sławomirem jako zmiennikiem pokonał 2:1 ROW Rybnik ze Sebastianem w wyjściowej jedenastce. W kolejnych rozgrywkach znów górą był Sławek, a wtedy jego Polonia Bytom znów wygrała z drużyną z Rybnika. Tym razem 2:0, a pierwszego gola zdobył Musiolik. – Oczywiście wiedzieliśmy, że gramy przeciwko sobie. To była całkiem śmieszna sytuacja. Jest co wspominać – mówi skrzydłowy Rozwoju.

– Rzeczywiście, gola strzelił wtedy Sławek, ale zapisane było, że strzelił Musiolik – żartuje Sebastian. – Mam nadzieję, że albo się zrewanżuję za te dwie porażki, albo może lepiej żebyśmy zagrali w jednym zespole – uśmiecha się.



Czyli lewoskrzydłowy Musiolik wrzuca, a środkowy napastnik Musiolik strzela gola? – Byłoby super! Życzę Sebastianowi jak najlepiej, by awansował do ekstraklasy z Rakowem i w niej grał. Mam nadzieję, że pójdę jego śladami – podkreśla Sławomir Musiolik. Na razie na rewanż nie ma szans, bo Rozwój Katowice walczy o utrzymanie w II lidze, a Raków Częstochowa pewnie kroczy do ekstraklasy.

Musiolikowie mieli jednego wspólnego trenera – Marka Koniarka. Sebastiana prowadził pół roku w ROW-ie Rybnik, Sławomira zimą sprowadził do Rozwoju. – Sebastian od razu wpadł mi w oko, bo to napastnik. Dobrze oglądało się go na boisku, ale czułem, że nie do końca potrafi wykorzystać predyspozycje. Było widać, że może grać dużo wyżej – zapewnia trener Koniarek. – Zaczęliśmy więcej pracować. Zauważyłem, że źle ustawia się w polu karnym, bo za często schodził do boków. Zupełnie niepotrzebnie raz do lewej, raz do prawej. Mówiłem mu, że musi być w polu karnym, a nie szukać piłki poza nim. Namawiałem go, by przy stałych fragmentach lub akcjach skrzydłami szedł w ciemno na bliższy słupek. By ruszał jeszcze przed podaniem, bo to pozwoli, by był krok przed obrońcami. Nawet jak poszedł do Rakowa, to mu przypomniałem: „Seba, pamiętaj, krótki słupek” – zaznacza.



– Rzeczywiście, trener Koniarek wciąż mi to powtarza – śmieje się Sebastian. – Jako człowiek to bardzo barwna postać, a jako trener potrafił dużo pomóc, zwłaszcza napastnikom. Rozwinąłem się przy nim jako snajper. Teraz Sławek ma przyjemność pracowania z trenerem Koniarkiem – dodaje.

Sławomira Musiolika szkoleniowiec nazywa „dzikiem”. – Jest szybki i przebojowy. Ma inne predyspozycje niż Sebastian. To nie jest typowa dziewiątka, ale lewoskrzydłowy. Potrafi stworzyć sytuacje kolegom, a do tego sam jest skuteczny. W Rozwoju widziałem go na innej pozycji niż grał w Polonii. Odciążyłem go od zadań defensywnych. Większy pożytek jest z niego w ofensywie. W poprzednim sezonie kilka razy obserwowałem jego grę w Unii Turza Śląska. Widziałem w nim potencjał i po pierwszym meczu, w którym strzelił dwa gole, można powiedzieć, że to się potwierdza, ale trzeba poczekać z oceną – prognozuje.

Sławomir Musiolik przyznaje, że jego atutem jest szybkość i nie wiedział, że trener Koniarek prowadził Sebastiana. – Trener był napastnikiem i często radzi zawodnikom z ofensywny, jak się ustawiać czy lepiej zachować. Ma ogromne doświadczenie w strzelaniu goli i staram się słuchać jego rad – zapewnia Sławomir. – Jeśli chodzi o Sebastiana, to gramy na różnych pozycjach. Jest innym typem zawodnika: silny, gra tyłem do bramki. Łączy nas to, że zdobywamy całkiem sporo bramek – zauważa.



W pierwszej wiosennej kolejce Sławomir dwa razy trafił do siatki, a Rozwój pokonał Siarkę Tarnobrzeg aż 6:0. Bramka Sebastiana dała z kolei trzy punkty Rakowowi w meczu z Chrobrym Głogów. – W szatni śmiali się ze mnie, że strzeliłem najpierw w piątek, a potem w sobotę – twierdzi Sławomir.

Trener Koniarek ściska kciuki za obydwu piłkarzy. – Bardzo fajnie idzie Sebie w Rakowie. Dobrze gra głową, ma do tego świetne warunki i często zbiera wysokie piłki. Może zajść naprawdę wysoko – uważa Koniarek. – Liczę, że Sławek pomoże mi w Rozwoju, bo jeśli się utrzymany, to będzie rekord świata. Jesteśmy jedynym zespołem w drugiej lidze, który nie był na obozie. Mało tego, nawet nie za bardzo mogliśmy robić dwa treningi dziennie, bo nie było pieniędzy na obiady – rozkłada ręce trener.

Robert Cisek

Fot: 400mm.pl, Cyfrasport

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności