Aktualności

[LIGA EUROPY] Lech Poznań ograny przez KRC Genk

Aktualności16.08.2018 
Drugie spotkanie Lecha Poznań z KRC Genk było tylko potwierdzeniem tego, czego piłkarze „Kolejorza” doświadczyli tydzień wcześniej: sporej różnicy jakościowej między tymi drużynami. Goście już do przerwy prowadzili 2:0 i choć spuścili z tonu i pozwolili na kontaktowego gola, to ich awans nie był wątpliwy ani przez moment.

Pierwsze minuty były kopią poprzedniego spotkania, w którym to piłkarze Genk dominowali i stwarzali sobie okazje, a zawodnicy Lecha sporadycznie podchodzili pod ich pole karne. Dwukrotnie udanie musiał interweniować Jasmin Burić, w tym spotkaniu kapitan poznaniaków, kilka razy przed uderzeniami ratowali go koledzy z obrony. Pierwszy strzał gospodarzy to niezłe podanie od Macieja Gajosa do Amarala, który dośrodkował do De Marco, ale ten uderzył prosto w bramkarza.

To była pierwsza i ostatnia nadzieja dla Lecha Poznań, ponieważ kilkadziesiąt sekund później piłkarze Genk rozgrywali swój atak po drugiej stronie. Złe wybicie Vujadinovicia trafiło pod nogi Ndongali, a ten dośrodkował do Samaty, który z bliskiej odległości wpakował piłkę do bramki Lecha. W tym momencie do awansu poznaniacy potrzebowali czterech goli i stało się jasne, że dla drużyny Ivana Djurdjevicia jest to misja niemożliwa.

Rywale byli znacznie lepsi i w kolejnych minutach mieli jeszcze więcej okazji do podwyższenia wyniku. Pomagała im w tym bardzo źle zorganizowana defensywa lidera Ekstraklasy, która doznała kolejnego osłabienia - kontuzji doznał Rogne i jeszcze przed upływem pół godziny gry zastąpił go Orłowski.

W 38 minucie grający już po lewej stronie Jóźwiak po indywidualnej akcji zmusił do interwencji Vukovicia, ale jego strzał nie był wystarczająco precyzyjny, by piłka wpadła do siatki. Goście do przerwy wyglądali na dużo bardziej rozluźnionych, a Lech coraz śmielej atakował: Gytkjaer uderzał z dystansu, a defensywa Genku musiała wybijać kolejne dośrodkowania. Niestety kolejny błąd popełnili poznaniacy: Jóźwiak zaczął się kiwać we własnym polu karnym, stracił piłkę i sfaulował przeciwnika. Jedenastkę pewnie wykorzystał Trossard.

Znacznie lepiej i bardziej zdecydowanie gospodarze rozpoczęli drugą połowę: po dośrodkowaniu z rzutu wolnego uderzał Vujadinović, ale trafił piłką tylko w słupek. Rywale zdołali ją wybić, lecz trafiła ona pod nogi Cywki, który szybko oddał strzał i zasłonięty bramkarz Genku nie był w stanie tej próby wybronić. Po chwili od pierwszego gola Lecha w dwumeczu były kolejne próby: Jóźwiaka i Tiby, lecz bez powodzenia.

Po godzinie gry na boisku pojawił się w barwach Genk Jakub Piotrowski, reprezentant Polski do lat 21. Tempo spotkania stopniowo spadało, więcej było miejsca na boisku i korzystały z tego obydwie drużyny – szanse były pod jedną i pod drugą bramką, ale bez wpływu na wynik. Żadna ze stron nie grała na tyle zdecydowanie, by strzelić kolejnego gola. Przygoda Lecha w europejskich pucharach dobiegła końca.
Lech Poznań 1:2 KRC Genk
W dwumeczu 1:4, awans Genk
Bramki: Cywka 49' - Samata 19', Trossard 45'

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży