Aktualności

[WYWIAD]: Jacek Góralski: Dla Ludogorca najważniejsza jest Liga Mistrzów

Aktualności11.07.2019 
3 lipca 2019 roku Jacek Góralski cieszył się ze swojego czwartego trofeum wywalczonego z Ludogorcem Razgrad – Superpucharu Bułgarii. Tydzień później zagrał zaś w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Z Ferencvarosem podopieczni Stoycho Stoeva przegrali na wyjeździe 1:2, ale w rewanżu na własnym boisku mogą zapewnić sobie awans. Najlepszy klub Bułgarii celuje w fazę grupową elitarnych rozgrywek, w których brał udział w sezonach 2014/2015 i 2016/2017.

Opuszczałeś murawę w Budapeszcie z grymasem bólu na twarzy. Czy to jakiś poważniejszy uraz?
W pierwszej połowie meczu z Ferencvarosem podkręciłem kostkę. Gdy zszedłem do szatni na przerwę zobaczyłem, że strasznie mi spuchła, ale wyszedłem kontynuować grę. Z minuty na minutę ból był jednak coraz większy i wyglądało to coraz gorzej, dlatego poprosiłem o zmianę koło 70. minuty. Przy próbie podania kostka skręciła mi się po raz kolejny i nie było sensu dalej ryzykować. Myślę, że w rewanżu powinienem wystąpić i już się nie mogę doczekać, by odegrać się na mistrzu Węgier.

Ferencvaros wysoko zawiesił wam poprzeczkę?
Wiedzieliśmy, że to dobry zespół i mecz w Budapeszcie był bardzo ciężki. Szybko straciliśmy gola, ale potem stworzyliśmy kilka okazji bramkowych. Jedną wykorzystaliśmy i uważam, że sprawiedliwy w tej konfrontacji byłby remis. Ostatecznie przegraliśmy 1:2, ale jesteśmy pełni nadziei przed rewanżem. Liczę na awans do kolejnej rundy kwalifikacji Champions League.



Jakie miałeś zadania w pierwszym spotkaniu z mistrzem Węgier? Mimo że jesteś defensywnym pomocnikiem, to często pojawiałeś się na połowie rywala.
Starałem się brać udział w akcjach ofensywnych. Cała nasza drużyna nie skupia się na obronie, a próbuje kreować, atakujemy na tyle, ile przeciwnik pozwala. W Budapeszcie zagrażaliśmy bramce Ferencvarosu, mieliśmy ze trzy stuprocentowe sytuacje. Szkoda, że tylko jedna została wykorzystana. Wiemy już jednak na co stać rywala, pokażemy się z lepszej strony w Bułgarii.

W pierwszym składzie Ludogorca zagrało w środę dwóch Polaków.
Kuba Świerczok strzelił gola, pokazał się z dobrej strony. Ja siebie nie zamierzam oceniać, od tego są inni. Patrzę na Ludogorca przez pryzmat wyników, nie kto gra, a podstawowym celem jest przejście tej rundy. W Razgradzie musimy wygrać. Nie ma innej opcji.



Po dobrym wejściu w sezon, wygranej w Superpucharze Bułgarii z Lokomotiv Płowdiw, w klubie z Razgradu humory dopisują?
O Superpucharze chyba zapomniano, radość trwała krótko, bo liczy się przede wszystkim walka o Ligę Mistrzów. To najważniejsze i najbardziej prestiżowe rozgrywki na arenie międzynarodowej. Jak ktoś poczuł smak fazy grupowej, tak jak Ludogorec, to zawsze ma nadzieję, by tam powrócić. Przede wszystkim jednak swoją siłę mamy demonstrować na boisku, a nie w wywiadach.

Jak oceniasz poziom ligi bułgarskiej, w której występujesz już prawie dwa lata?
W Bułgarii są cztery mocne zespoły, pozostałe stanowią tylko tło. Poziom sportowy nie jest gorszy niż w Polsce, organizacyjnie oba kraje dzieli jednak przepaść. W ekstraklasie są świetne stadiony, cała otoczka wygląda zdecydowanie lepiej, a mecze są pokazywane kapitalnie w telewizji. Nie mogę jednak narzekać, bo trafiłem do świetnego klubu, z dużymi aspiracjami. Cieszę się, że gram często, ale wiem, że czasami trener Stoev lubi posadzić na ławce kluczowych zawodników. Wynika to z faktu, że rozgrywamy sporo spotkań, a rotacje to w futbolu nic dziwnego. Nie zamierzam narzekać. Już dwa lata jestem zawodnikiem Ludogorca i bardzo dobrze czuje się w najlepszym klubie Bułgarii.



Uważasz, że jesteś dużo lepszym piłkarzem niż wtedy, gdy odchodziłeś z Jagiellonii?
Ocenę pozostawię trenerom i dziennikarzom. Staram się po prostu jak najlepiej wykonywać swoją pracę. Ciągle utrzymuję zaś kontakt z kolegami z Białegostoku. Niebawem startuje sezon ekstraklasy i życzę Jagiellonii zdobycia mistrzostwa Polski.

Jesteś również regularnie powoływany do reprezentacji Polski, która z kompletem punktów jest liderem swojej grupy kwalifikacyjnej. Mistrzostwa Europy są już na wyciągnięcie ręki.
Do najbliższych spotkań drużyny narodowej w eliminacjach EURO 2020 pozostało trochę czasu. Skupiam się obecnie na grze w Ludogorcu i chcę awansować do Ligi Mistrzów. To jest najważniejsze. W piłce liczy się najbliższy mecz.

Rozmawiał w Budapeszcie Jaromir Kruk

Fot: 400mm.pl, Cyfra Sport

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności