Aktualności

Zawroty głowy, urodziny i wsparcie szczypiornistek. Górnik Łęczna mistrzem Polski kobiet

Aktualności09.06.2019 
W sobotnie popołudnie piłkarki Górnika Łęczna odebrały z rąk prezesa PZPN, Zbigniewa Bońka i szefa piłkarstwa kobiecego w Polsce, Zbigniewa Bartnika, złote medale za mistrzostwo Polski. „Górniczki” w ostatniej kolejce sezonu musiały wygrać z Medykiem Konin, do którego traciły dwa punkty w tabeli. Presję wytrzymały i dzięki zwycięstwu 2:0 zgarnęły tytuł drugi raz z rzędu, a także po raz drugi w historii klubu.

Sobotnie starcie kończące sezon 2018/2019 Ekstraligi, mimo upału, stało na naprawdę wysokim poziomie, co podkreślał Zbigniew Boniek. Prezesowi PZPN szczególnie podobał się drugi gol, strzelony przez Ewelinę Kamczyk. „Dobry poziom, ciekawy mecz i fantastyczna bramka Eweliny Kamczyk” – napisał na Twitterze.

Pierwsze trafienie także było autorstwem „Kamyka”. Dla skrzydłowej reprezentacji Polski sobotnie gole miały tym większe znaczenie, że dzięki nim zakończyła trwającą od 16 marca passę bez gola. – Bardzo się cieszę z tych bramek, ale najbardziej cieszę się z tego, że wygrałyśmy. Jesteśmy mistrzem, zagramy w eliminacjach Ligi Mistrzyń! To prawda, że ostatnio nie strzelałam, ale wiedziałam, że w końcu się przełamię – mówiła po odebraniu złotego medalu. Sezon zakończyła z 35 trafieniami na koncie i tytułem królowej strzelczyń Ekstraligi.

Aż się słabo robiło

Zwycięstwo było też wyjątkowe dla Any Jelencić, która właśnie 8 czerwca świętowała swoje urodziny. – Koleżanki zrobiły mi bardzo ładny prezent. Bez nich wygrana nie byłaby możliwa, a co za tym idzie i urodziny byłyby słabe. Teraz możemy się bawić! – nie kryła radości boczna obrończyni zielono-czarnych.

Chorwatka podkreślała jednocześnie, że na początku grało jej się naprawdę ciężko. – Czułam wielką presję, bo przed pierwszym gwizdkiem to przecież Medyk był liderem. Później pokazałyśmy jednak charakter i to, że to my jesteśmy najlepsze w Polsce. Dodatkowym utrudnieniem był upał. Niby jestem Chorwatką i powinnam być przyzwyczajona do takiej pogody, ale dzisiaj było naprawdę gorąco – śmiała się defensorka.

– Było okropnie gorąco – potwierdzała wyczerpana meczem i 30-stopniowym upałem, ale wyraźnie szczęśliwa kapitan łęcznianek, Natasza Górnicka. – Nie wiem, czy kibice zdawali sobie z tego sprawę, ale nawet jak stałyśmy w miejscu, głowa grzała się niemiłosiernie. Na samym końcu, gdy podnosiłam puchar, musiałam go na chwilę postawić i kucnąć, bo kręciło mi się w głowie, było mi po prostu słabo. Myślę, że to zdarzenie idealnie obrazuje rangę gatunkową tego meczu – dodawała.

Jak smakowało jej drugie z rzędu mistrzostwo? – Dwa razy lepiej niż pierwsze. Ten tytuł wywalczyłyśmy po większej niż przed rokiem walce. W tym sezonie straciłyśmy sporo punktów. Mimo że cały czas wierzyłyśmy, wdzierała się w nas taka nutka niepewności. Zawsze jednak twierdzę, że wszystko dzieje się w jakimś celu. Może właśnie tak miało być, byśmy się sprężyły i dziś cieszyły się z mistrzostwa – przyznawała kapitan Górnika.

– Dzisiejszy mecz miał dwa oblicza. Do przerwy Medyk był drużyną zdecydowanie lepszą, a stracił bramkę. Później przyszła czerwona kartka dla naszej zawodniczki, ale nie chcę tego komentować zanim nie obejrzę transmisji z tego spotkania. Gratuluję Górnikowi mistrzostwa i gratuluję swoim piłkarkom, bo w opinii fachowców nie byliśmy w ogóle brani pod uwagę do medalu, a ostatecznie napędziliśmy innym sporo strachu – stwierdził Roman Jaszczak, trener i prezes Medyka Konin.

– Zabrakło nam spokoju, bo grałyśmy wyrównane spotkanie. Górnik co prawda w pierwszej połowie miał przewagę w posiadaniu piłki, ale my miałyśmy klarowne sytuacje, których nie wykorzystałyśmy. Zabrakło nam doświadczenia tych młodych zawodniczek, które są w drużynie, ale pamiętajmy, że to dla nich dopiero pierwszy sezon na tym poziomie. Liczymy, że w przyszłości będą naszą podporą – dodała napastniczka i kapitan Medyczek, Anna Gawrońska.

Po kryzysie przychodzi… sukces

W grze obu drużyn od samego początku widać było wielką determinację: u Górniczek, by wygrać i po raz drugi sięgnąć po złoto, u Medyczek, by wrócić na tron po rocznej przerwie. A jeszcze nie tak dawno Górnik miał aż osiem punktów przewagi nad Medykiem…

– Nie ma co ukrywać, że jeszcze niedawno byłyśmy w kryzysie. Roztrwoniłyśmy dużą przewagę, a co za tym idzie o tytuł musiałyśmy walczyć do ostatniej kolejki. Myślę, że w perspektywie całego sezonu to my zasłużyłyśmy na mistrzostwo i byłabym naprawdę wściekła, gdybyśmy go nie obroniły. Ku mojemu zaskoczeniu byłyśmy dziś perfekcyjnie przygotowane mentalnie. Nikt nam tutaj w klubie nie pompował balonika, my też nie dokładałyśmy sobie dodatkowej presji. Każda z nas wyszła na boisko z pewnością siebie i wiarą we własne umiejętności. Tą ciężką pracą zgarnęłyśmy to, co nasze – stwierdziła pomocniczka Górnika, Emilia Zdunek.

Wielkie poświęcenie się zawodniczek dla drużyny podkreślał też trener zielono-czarnych Piotr Mazurkiewicz. – Zagraliśmy z pełną determinacją. Na odprawie powiedziałem, że jeśli nie masz serca, nie możesz wyjść na boisko. Dziś dziewczyny pokazały, że to serce i charakter mają. Graliśmy bezpiecznie z tyłu, a z przodu stwarzaliśmy sytuacje. To był taki Górnik, który ja pamiętam i jakiego chcę. Nie było to może wybitne spotkanie w naszym wykonaniu, ale było bardzo dobre – zachwalał szkoleniowiec.

– Nie powiem nic nowego, bo jestem przekonana, że wygrałyśmy zaangażowaniem i determinacją. Był to bardzo trudny mecz, a do tego nie sprzyjały nam warunki atmosferyczne, a mimo to dałyśmy radę. Mamy mistrza! – skwitowała Dominika Grabowska.

Jak mistrz ocenia mistrza?

Już od jakiegoś czasu piłkarki Górnika otrzymują wielkie wsparcie od innego mistrza, ale w kobiecej piłce ręcznej – MKS Perła Lublin. Także w sobotę na stadionie pojawiły się niektóre szczypiornistki drużyny, która na swoim koncie ma już 21. tytułów mistrzowskich. Jak oceniła starcie Górnika z Medykiem skrzydłowa Dagmara Nocuń?

– Bardzo dobrze, bo dziewczyny wygrały, a to jest najważniejsze. Nie znam się aż tak bardzo na piłce nożnej, bo gramy w nią tylko raz w tygodniu na treningach i nie prezentujemy zbyt wysokiego poziomu. Uważam jednak, że Górnik wygrał zasłużenie. Byłam kiedyś na ich treningu i, co ciekawe, trener Mazurkiewicz powiedział, że widziałby mnie w drużynie. Kto wie… może jak mi się znudzi piłka ręczna, to się nad tym poważnie zastanowię – podsumowała żartobliwie sobotnie wydarzenia Nocuń.

Aneta Galek
Fot. Paula Duda

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności