Aktualności

Skarb Kibica Ekstraligi kobiet. Runda wiosenna 2019/2020

Aktualności27.02.2020 
Najwięcej transferów? U beniaminka. Najwięcej sparingów? W drużynie, która walczy o utrzymanie. Ale najbardziej wzmocnili się ci, którzy wciąż śnią o mistrzostwie, mimo że do lidera tracą osiem punktów. Jak już jednak pokazał poprzedni sezon, osiem punktów to żadna przewaga. Transfery, komentarze, gry kontrolne - prezentujemy Skarb Kibica przed startem rundy wiosennej rozgrywek kobiecej Ekstraligi!

GKS GÓRNIK ŁĘCZNA (1. miejsce po rundzie jesiennej)


Fot. Materiały klubowe GKS Górnik Łęczna

Osiem „oczek” przewagi nad najgroźniejszym rywalem przed startem drugiej części sezonu to spora zaliczka. Jak na razie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że Górnik Łęczna, który jesienią nie zgubił ani jednego punktu, po raz trzeci z rzędu sięgnie po mistrzostwo Polski. Trzeba jednak pamiętać, że rok temu sytuacja łęcznianek była podobna, a mimo to roztrwoniły swoją przewagę i losy tytułu rozstrzygnął dopiero ostatni mecz sezonu. Teraz jednak wydaje się, że zielono-czarne są drużyną znacznie stabilniejszą i bardziej zgraną niż w tamtej kampanii, a co za tym idzie nie powinny mieć żadnych problemów w drodze po złoto. W przerwie zimowej podopieczne Piotra Mazurkiewicza nie rozegrały zbyt wielu sparingów, bo mierzyły się jedynie z chłopięcą drużyną Zagłębia Lubin, występującą w rozgrywkach Centralnej Ligi Juniorów U-15 i uczestnikiem 1/8 finału UEFA Women’s Champions League, Slavią Praga. Mimo przegranych starcia te raczej dobrze przygotowały Górniczki do startu rundy wiosennej, co pokazały wyniki ćwierćfinałowych spotkań Pucharu Polski z Medykiem Konin. Łęcznianki najpierw wygrały 3:1, a później zremisowały 1:1.

Trener Piotr Mazurkiewicz: Przygotowania rozpoczęliśmy 7 stycznia i zakończyliśmy de facto 15 lutego, kiedy rozgrywaliśmy pierwszy mecz ćwierćfinału Pucharu Polski. To właśnie na ten dzień chcieliśmy trafić z formą. Zrealizowaliśmy wszystko, co sobie założyliśmy, ale niestety rozegraliśmy zbyt mało sparingów. Jesteśmy w takim miejscu w Polsce, że trudno znaleźć nam dobrego sparingpartnera, dlatego też obóz przygotowawczy zorganizowaliśmy w Dzierżoniowie, skąd mieliśmy blisko do Pragi. Jeśli chodzi o ligę, tak naprawdę dla nas zaczyna się dopiero druga połowa i przewaga ośmiu punktów, mimo że daje nam komfort psychiczny, nie ma większego znaczenia. Z doświadczenia wiemy, jak łatwo jest taką, teoretycznie dużą, zaliczkę roztrwonić. Nie chcemy tego i robimy wszystko, by uniknąć podobnej sytuacji. Wyciągnęliśmy wnioski z tamtego sezonu i do każdego meczu podchodzimy z pełną motywacją. Cieszy nas, że przed startem rundy mamy dwa „wzmocnienia”, bo do treningów po kontuzjach wróciły Jolanta Siwińska i Agata Guściora. Ich doświadczenie i umiejętności na pewno również pomogą nam w realizacji celu.

Odeszły: nikt

Przybyły: nikt

Sparingi:

Zagłębie Lubin CLJ U-15 - GKS Górnik Łęczna 9:1
Slavia Praga - Górnik Łęczna 4:1

KKPK MEDYK KONIN (2. miejsce po rundzie jesiennej)


Fot. Materiały klubowe KKPK Medyk Konin

Zimą wicemistrz Polski rozpoczął już przygotowania do… kolejnego sezonu. Szybkie odpadnięcie z Pucharu Polski w konfrontacji z Górnikiem Łęczna i ośmiopunktowa strata do mistrzyń w tabeli po rundzie jesiennej spowodowały, że w Koninie skupiono się na długofalowej budowie drużyny. Medyk otrzymał zimą świetne informacje, które jeszcze bardziej powinny poprawić stabilizację klubu i otworzyć przed nim nowe perspektywy. Piłkarki dostały rekordową dotację z miasta w wysokości 600 tys. złotych, a w Wieloletni Plan Inwestycyjny Konina na lata 2020-2025 wpisano budowę nowoczesnego oświetlonego stadionu na 4,5 tys. widzów za 90 milionów złotych. Klub jest też bliski pozyskania nowego sponsora, a latem odbędą się huczne obchody 35-lecia, które ma uświetnić mecz Medyka z Ajaxem Amsterdam. Pod kątem następnych lat Medyk budował też zimą drużynę. Jako jeden z nielicznych polskich klubów dokonał transferów. Sprowadził kolejną bramkarkę z USA - Aubrei Corder oraz pierwszą w historii klubu Rosjankę Darię Eremenkową, która była obrończynią FC Torpedo Iżewsk, występującego w rosyjskiej Premier League. Medyk nie uniknął też jednak zimą problemów. Z powodu kontuzji barku z treningów wypadła Natalia Pakulska, a do zdrowia dopiero wraca napastniczka Dominika Kopińska. Koninianki nie wygrały zimą ani jednego sparingu, choć - trzeba podkreślić - nie unikały konfrontacji z silniejszymi rywalami, takimi jak Turbine Poczdam i USV Jena z Bundesligi. Do rundy wiosennej piłkarki Medyka przygotowywały się na zgrupowaniu w Żaganiu.

Trener Roman Jaszczak: Po rozmowach z kandydatem na sponsora podjęliśmy decyzję o tym, żeby budować już drużynę na kolejny sezon. Po raz pierwszy zagraniczne piłkarki podpisały z Medykiem dłuższe kontrakty niż tylko na jeden sezon. Udało nam się pozyskać pierwszą zawodniczkę z Rosji w historii polskiej ligi. Intensywnie myślimy o przyszłości, ale to nie oznacza, że zamierzamy odpuścić ten sezon. W piłce kobiecej naprawdę wszystko się może zdarzyć. Kiedyś mieliśmy w lidze dwa silne zespoły, a teraz czołówkę tworzy sześć drużyn. Mamy coraz lepsze kluby i trenerów, pojawiają się coraz większe pieniądze i liga staje się coraz bardziej atrakcyjna. Uważam, że każdy z każdym może wygrać, a sprawa mistrzostwa Polski jest wciąż otwarta. Jeżeli w ośmiu kolejkach można było odrobić 11 punktów, to tym bardziej w 11 kolejek można odrobić osiem punktów. Jeżeli chodzi o zimowe sparingi, to legendarny trener Kazimierz Górski też zawsze przegrywał mecze towarzyskie, za to wygrywał najważniejsze spotkania. Chcieliśmy grać przede wszystkim z lepszymi od siebie. Uważam, że tylko takie mecze mogą nas czegoś nauczyć i rozwinąć zespół. Jak to się przełoży na wyniki w lidze, to zobaczymy.

Przybyły: Aubrei Corder (Nebraska Huskers), Daria Eremenkowa (FC Torpedo Iżewsk)

Odeszła: Stephanie Busch (powrót do USA)

Sparingi:

Górnik Konin (juniorzy młodsi) - Medyk Konin 6:0
Turbine Poczdam - Medyk Konin 6:1
Olimpia Szczecin - Medyk Konin 4:1
Victoria Berlin - Medyk Konin 2:2
USV Jena - Medyk Konin 1:0

AZJ UJ KRAKÓW (3. miejsce po rundzie jesiennej)


Fot. Fernanda Olszewska / Okapi Studio 

Jagiellonki to bezsprzeczna rewelacja pierwszej części sezonu. Jeszcze nigdy w historii nie zakończyły jesiennych zmagań tak wysoko w tabeli. Dodatkowo tydzień przed wznowieniem rozgrywek Ekstraligi wywalczyły po raz trzeci z rzędu Akademickie Mistrzostwo Polski w futsalu. A jakby tego było mało, wciąż trwa Ekstraliga futsalu, w której krakowianki bronią tytułu. Czy przy tym intensywnym halowo-trawiastym sezonie wystarczy im sił na drugą część sezonu? To odwieczne pytanie, które nasuwa się kibiciom. Zimą pod Wawelem nie odnotowano ruchów transferowych. Kadrowa stabilizacja to zresztą mocna strona AZS. Jednym wzmocnieniem będzie powrót do treningów młodzieżowej reprezentantki Polski, Karoliny Gec, która kończy rehabilitację po rekonstrukcji więzadła krzyżowego. Gec przyszła do AZS latem z Bronowianki Kraków i w Krakowie wiążą z nią spore nadzieje. Na dłuższy czas z drużyny wypadnie z kolei Aleksandra Nieciąg, która musi poddać się temu samemu zabiegowi po tym, jak doznała urazu w ligowym meczu z Medykiem Konin.

Trener Krzysztof Krok: Ze względu na trwający jeszcze sezon ligi futsalu przełożyliśmy mecz pierwszej kolejki Ekstraligi z Rolnikiem Głogówek na 4 marca. Z drugą kolejką będzie tak samo, jeśli uda nam się awansować do final four. Nie ukrywamy, że zmęczenie daje nam się we znaki. Tak naprawdę z marszu wejdziemy w sezon trawiasty, prosto z hali. Przydałaby się przerwa, ale nie narzekamy. Tak czy siak z tych względów runda wiosenna będzie dla nas standardowo trudniejsza niż jesienna. Ale jeżeli ominą nas kontuzje, to postaramy się zminimalizować ten niedostatek treningów na boisku trawiastym. Czy to trzecie miejsce jest dla nas zaskoczeniem? Trochę tak, a trochę nie. Tak naprawdę rozpoczęliśmy przygotowania do tej jesieni już wiosną zeszłego roku. Latem nie pojechaliśmy na Akademickie Mistrzostwa Europy w futsalu, ale na normalny obóz. Miałem nadzieję, że ta praca da nam dobry wynik w rundzie jesiennej i się nie pomyliłem. Mieliśmy dobry kalendarz to po pierwsze, też trochę szczęścia, ale ono sprzyja lepszym. Z wyjątkiem meczu z SMS Łódź, to rozegraliśmy wszystkie bardzo dobre spotkania.

Odeszły: nikt

Przybyła: Roksana Gacek (Cracovia)

Sparingi: brak


KKS CZARNI SOSNOWIEC (4. miejsce po rundzie jesiennej)


Fot. Materiały klubowe KKS Czarni Sosnowiec

Wielokrotne mistrzynie Polski, standardowo, chcą włączyć się do walki o najwyższe cele w lidze, ale jesienią radziły sobie ze zmiennym szczęściem. Nie urywały punktów potentatom, dodatkowo gubiły je w starciach z AZS UJ Kraków i GKS Katowice. Do drugiego w tabeli Medyka Konin tracą jedynie trzy punkty, więc wszystko jest jeszcze sprawą otwartą, ale czwarta lokata po rundzie jesiennej rozczarowuje. Jesienią zespół wyraźnie docierał się po letnich przetasowaniach w kadrze. W Sosnowcu na gwałt potrzebowano wzmocnień. Problemem była krótka ławka rezerwowych. Zimą do drużyny dołączyła więc 25-letnia Białorusinka Tatiana Markushevska, która już ma za sobą gola w nowych barwach (w sparingu z AZS Wrocław). Wzmocnieniem będzie też powrót po wyleczeniu kontuzji Pauliny Zawiślak. Na dłuższy czas jednak z powodu urazów wypadają Oliwia Ogierman i Lucia Suskova. Czarne ponownie w czasie zimowych przygotowań wzięły udział w towarzyskim turnieju halowym w Poczdamie, AOK Turbine Hallencup, w którym zajęły piąte miejsce.

Trener Sebastian Stemplewski: Z jednej strony czwarte miejsce to jest rozczarowanie, ale z drugiej nie tracimy kontaktu z czołówką. Latem w zespole doszło do wielu rotacji w składzie, dlatego nasza postawa jesienią stanowiła pewną niewiadomą. Docieraliśmy się, poznawaliśmy się. Oczywiście mogliśmy wywalczyć z dwa, trzy punkty więcej, ale mnie ta czwarta lokata jest dobra przed rundą rewanżową. Wiosną powinno nam być dużo łatwiej. Górnik Łęczna znów odskoczył, ale gramy do końca, zobaczymy, ile się da ugrać. Jeśli nie o pierwsze miejsce, to powalczymy o drugie. Liga jest wyrównana, w tabeli panuje ścisk, każdy z każdym z tej pierwszej szóstki może wygrać. Zimą dołączyła do nas Tatiana Markushevska z Białorusi. To zawodniczka o dużych umiejętnościach, występuje na pozycji „10” lub „8”, na pewno będzie dla nas wzmocnieniem. Okres przygotowawczy pozwolił nam na wprowadzenie do zespołu młodych dziewczyn takich jak Weronika Kamala czy Dominika Misztal, które już zagrały w Pucharze Polski. Mam nadzieję, że zaistnieją już także wiosną w Ekstralidze. Oliwia Ogierman i Lucia Suskowa wypadają nam niestety do końca sezonu. Cieszy mnie za to, że Dżesika Jaszek od marca będzie już gotowa do gry po kontuzji.

Odeszły: nikt

Przybyły: Tatiana Markushevska (Zorka-BDU), Dominika Misztal (wychowanka), Weronika Kamala (z zespołu rezerw)

Sparingi:

Czarni Sosnowiec - AZS Wrocław 1:0
Czarni Sosnowiec - ROW Rybnik 3:0
Czarni Sosnowiec - Mitech Żywiec 4:0

TME GROT SMS Łódź (5. miejsce po rundzie jesiennej)


Fot. Artur Kraszewski

W poszukiwaniu ciepła i zielonej murawy SMS wyjechał zimą aż do Hiszpanii. Choć pogoda w Katalonii okazała się być zbliżona do tej panującej w Polsce, to zespół Marka Chojnackiego zastał na miejscu bardzo komfortowe warunki - od świetnie przygotowanych boisk przez nowoczesne siłownie po zdrowe jedzenie. Piłkarki obejrzały też mecz FC Barcelony z Malagą na słynnym Camp Nou. Piąty zespół Ekstraligi zrobił zresztą na Półwyspie Iberyjskim niezłą reklamę polskiej piłce, gromiąc w sparingu trzecioligowy FC Pardiynes 10:1. Pierwotnie łodzianki miały problem ze znalezieniem sparingpartnera, ale zaraz po meczu rywalki, które wcześniej SMS zlekceważyły, zaproponowały rewanż. Zimą łódzki zespół pracował głównie nad zgraniem i stabilizacją młodego składu, którego średnia wieku w rundzie jesiennej nie przekraczała nawet 20 lat. Nie obyło się bez problemów, bo kontuzji stawu skokowego nabawiła się jedna z liderek drużyny Anna Rędzia, która jednak już w marcu powinna wrócić do gry. Hiszpańskie powietrze ewidentnie korzystnie wpłynęło na zespół z Łodzi, który w imponującym stylu awansował do półfinału Pucharu Polski. Wiosną w lidze zamierza przełamać fatum piątego miejsca i powalczyć nawet o podium. Do trzeciego miejsca SMS traci dwa punkty, a do drugiego tylko o jeden więcej. To bardzo dobra pozycja startowa.

Trener Marek Chojnacki: Różnice w tabeli są bardzo małe, dlatego uważam, że możemy powalczyć o każde miejsce z wyjątkiem pierwszego, które wydaje się być zarezerwowane dla Górnika Łęczna. Drużyny będące za nim w tabeli wydają się prezentować zbliżony poziom i to w bezpośrednich meczach między tymi zespołami rozstrzygnie się walka o poszczególne miejsca na koniec sezonu. To otwiera przed nami dużą szanse, bo w poprzednich latach nasza strata do podium była jednak zbyt duża, byliśmy zbyt daleko. Teraz jest inaczej. Nie zapominamy też o Pucharze Polski, chociaż wpadliśmy w półfinale na Górnik Łęczna. Wychodzę jednak z założenia, że eliminując takiego przeciwnika w dwumeczu możemy otworzyć sobie drogę do zdobycia trofeum, bo w finale będzie czekało na nas już tylko jedno spotkanie i wszystko będzie mogło się zdarzyć. Zobaczymy, mamy młody zespół, który wielu drużynom może sprawić psikusa, ale mogą też przytrafić mu się wpadki. Zimą mieliśmy problem z dobrymi sparingpartnerami, bo uważam, że nie ma sensu grać ze słabszymi. Puchar Polski był jednak dla nas dobrym przetarciem. Mistrzem Polski zostanie Górnik Łęczna, za to walka o spadek rozstrzygnie się między Rolnikiem Głogówek, KKP Bydgoszcz i pewnie Mitechem Żywiec, chociaż nikomu tego nie życzę.

Odeszła: Anna Wesołowska (rozpoczęła karierę sędziowską)

Przybyły: nikt

Sparingi:

SMS Łódź - SMS Łódź U-16 chłopcy 2:6
CF Pardinyes - SMS Łódź 1:10
AZS Wrocław - SMS Łódź 2:6


GKS KATOWICE (6. miejsce po rundzie jesiennej)


Fot. Rafał Rusek / Press Focus

GieKSa przystąpi do wiosennych rozgrywek Ekstraligi podrażniona odpadnięciem z Pucharu Polski. W ćwierćfinale nie dała rady swojemu sąsiadowi z ligowej tabeli SMS Łódź, który w pierwszym meczu rozbił katowiczanki na ich obiekcie aż 0:3. Takiej sytuacji nie zapowiadały trzy zimowe sparingi, w których GKS strzelił aż 25 goli. Trzeba jednak zaznaczyć, że mierzył się z drużynami z pierwszej ligi i być może właśnie to ekipę trenera Witolda Zając nieco zmyliło. Drużyna z Katowic nie sprowadziła zimą nikogo nowego, nikt także zespołu nie opuścił, ale ekipa z Górnego Śląska będzie musiała sobie wiosną radzić bez trzech ważnych zawodniczek: Joanny Olszewskiej, Klaudii Miłek i Nikoli Brzęczek, które leczą kontuzje. Na co stać GieKSę w drugiej części sezonu? Na pewno jest to drużyna, która może pokrzyżować plany każdemu ligowemu rywalowi. W tabeli jest bardzo ciasno, a GKS traci do drugiego Medyka Konin jedynie trzy punkty.

Trener Witold Zając: Po odpadnięciu w ćwierćfinale Pucharu Polski z SMS Łódź pozostał duży niesmak. Bardzo chcieliśmy awansować do półfinału. Łódź w pierwszym meczu bezlitośnie obnażyła nasze słabe punkty. Nie do końca mogliśmy sobie w sparingach zweryfikować wszystkie elementy, które chcieliśmy ze względu na przeciwników z niższych lig. Nie sądziłem, że będzie aż tak duża przepaść. Bardzo żałujemy, że nie doszła do skutku gra kontrolna z Górnikiem Łęczna. Gdyby doszła, to być może nasz występ w Pucharze Polski wyglądałby inaczej. Ale od tego czasu minęły dwa tygodnie. Zmieniliśmy nieco system gry. Myślę, że do startu Ekstraligi będziemy optymalnie przygotowani. Na koniec sezonu chcemy znaleźć się w pierwszej szóstce. Odgórnie w klubie nie mamy ciśnienia na jakiś konkretny wynik. Mamy duży komfort psychiczny i możemy na spokojnie pracować. W tabeli jest ciasno. Rok temu na tym etapie byliśmy na siódmej lokacie i do trzeciej traciliśmy bodajże dwanaście czy czternaście punktów. Także progres jest. Chcieliśmy zimą uzupełnić kadrę, ale jak wiemy w piłce kobiecej to zimowe okienko zawsze jest ubogie i trudne, bo w wielu przypadkach transfer wiąże się ze zmianą szkoły czy uczelni w środku roku szkolnego. Kto zostanie mistrzem Polski? Powiem tak samo jak w zeszłym sezonie - mam nadzieję, że rozstrzygnięcie przyjdzie w samej końcówce.

Odeszły: nikt

Przybyły: nikt

Sparingi:

Tarnovia Tarnów - GKS Katowice 1:7
Resovia Rzeszów - GKS Katowice 0:9
GKS Katowice - AZS PWSZ Wałbrzych 9:0


MKS OLIMPIA SZCZECIN (7. miejsce po rundzie jesiennej)


Fot. Piotr Spunda / Olimpia Szczecin

Tylko jedna lokata dzieli szczecinianki od wskoczenia do górnej połówki tabeli, jednak punktowo wygląda to o wiele gorzej. Olimpii bliżej bowiem do miejsce ósmego niż szóstego. Co ciekawe, zespół Adama Gołubowskiego to drugi – zaraz po Górniku Łęczna – najskuteczniejszy zespół w rundzie jesiennej. Dwadzieścia zdobytych bramek to w największej mierze zasługa tercetu Amelia Bińkowska (5 goli) – Kornelia Grosicka (4) – Roksana Ratajczyk (6). Niestety Olimpia dużo goli też traci (18). Potrafiła strzelić cztery bramki Górnikowi Łęczna albo trzy GKS-owi Katowice i stracić po pięć w spotkaniach z Medykiem Konin i Czarnymi Sosnowiec. Trzy wbił jej także beniaminek, KKP Bydgoszcz, z którym dodatkowo w lutym przegrała bój o półfinał Pucharu Polski. Olimpia była jesienią bardzo nierówna i chyba właśnie opanowanie nerwów będzie jej najważniejszym zadaniem na wiosnę.

Trener Adam Gołubowski: Tak naprawdę spadamy na ósme miejsce, bo uciekną nam trzy punkty, które dostaliśmy za walkower w meczu z AZS PWSZ Wałbrzych. Musimy jednak to spotkanie rozegrać. Wiosną - trzeba sobie powiedzieć otwarcie - walczymy o utrzymanie. Chciałbym, żebyśmy zakończyli sezon co najmniej na siódmym miejscu. Każda lokata wyżej będzie naszym ogromnym sukcesem. Życzyłbym sobie, żebyśmy w lidze zagrali chociaż jeden mecz taki, jak zimowy sparing z Medykiem Konin, który wygraliśmy 4:1. To nie był żaden przypadek ani wypadek przy pracy rywala. Mieliśmy dzień, w którym wychodziło nam wszystko. Powtarzam dziewczynom, że skoro potrafią spisać się tak raz, to potrafią też częściej. I do tego dążymy. Naszym celem na rundę wiosenną jest poza tym utrzymanie dyspozycji strzeleckiej z jesieni, a nawet podniesienie jej. Bo tych bramek powinniśmy zdobyć jeszcze więcej. Z kolei jak już gole tracimy, to seriami i to musimy poprawić. Są momenty, w których po prostu pękamy. Czasem brakuje nam wiary w to, że możemy coś ugrać. Inne drużyny przerastają nas jeszcze pod względem doświadczenia i poziomu wiedzy taktycznej. Nasze odpadnięcie w ćwierćfinale Pucharu Polski jest niespodzianką, ale tylko jeżeli się widzi sam wynik. Bydgoszcz zrobiła naprawdę duży postęp. Uważam, że jesienią pokaże, że nie jest już zespołem tylko do bicia, z którym można wygrać na stojąco. To w tym momencie jest drużyna na zbliżonym poziomie do naszego.

Odeszły: nikt

Przybyły: Justyna Siwek (z TS ROW Rybnik), Julia Szerszeń (wypożyczenie z Górnika II Łęczna)

Sparingi:

Turbine II Poczdam - Olimpia Szczecin 4:0
Union Berlin - Olimpia Szczecin 0:2
Medyk Konin - Olimpia Szczecin 1:4

AZS PWSZ WAŁBRZYCH (8. miejsce po rundzie jesiennej)


Fot. Materiały klubowe AZS PWSZ Wałbrzych

Pierwsza część sezonu była dla osłabionego odejściami ważnych zawodniczek AZS brutalnym zderzeniem z rzeczywistością. Akademiczki, które przyzwyczaiły do tego, że plasują się wśród najmocniejszych zespołów ligowych, teraz znajdują się na ósmej lokacie w tabeli. Piłkarki Kamila Jasińskiego na 11 meczów wygrały jedynie cztery, notując przy tym jeden remis i aż sześć przegranych. Jeśli chodzi o okres przygotowawczy wałbrzyszanek to był on dość słodko-gorzki. AZS wygrał co prawda z AZS Wrocław i dwukrotnie pokonał rywala z Czech, a więc FK Pardubice, ale uległ przy tym aż 0:9 ekstraligowemu GKS Katowice. O awans do pierwszej szóstki zawodniczkom PWSZ nie będzie więc łatwo, tym bardziej, że już na samym początku rundy wiosennej czeka je starcie z Medykiem Konin. Wynik tego meczu może mieć spory wpływ na morale zespołu przed kolejnymi starciami.

Trener Kamil Jasiński: Na pewno wiosną chcielibyśmy osiągać lepsze wyniki niż w rundzie jesiennej. W większości spotkań brakowało nam szczęścia i wyrachowania, a co za tym idzie kilka punktów straciliśmy w głupi sposób. Mamy nadzieję, że dobrze przepracowany okres przygotowawczy pomoże nam w walce o lepsze niż dotychczas miejsce w tabeli. Co prawda na początku rundy wiosennej czekają nas mecze z zespołami z czołówki, a nasza kadra nie jest zbyt szeroka, ale mimo wszystko liczymy na to, że uda nam się zapunktować z tymi teoretycznie mocniejszymi drużynami.

Odeszły: nikt

Przybyły: Nikola Hladíková (SK Slavia Praga - była wypożyczona do Dukli Praga)

Sparingi:

FK Pardubice - AZS PWSZ Wałbrzych 0:1
AZS PWSZ Wałbrzych - FK Pardubice 4:3
GKS Katowice - AZS PWSZ Wałbrzych 9:0
AZS Wrocław - AZS PWSZ Wałbrzych 2:5

KS AZS WROCŁAW (9. miejsce po rundzie jesiennej)


Fot. Łukasz Haraźny

Ośmiokrotny mistrz Polski postawił zimą na stabilizację składu i szlifowanie nowej strategii gry. Wiosną AZS chce grać jeszcze bardziej ofensywnie, by jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie w elicie. Jesienią młody zespół często płacił frycowe i przegrywał spotkania w ostatnich minutach, ale zapewnia, że wyciągnął z tego niezłą lekcję i nabrał doświadczenia. Akademiczki przygotowywały się do rundy wiosennej podczas obozu dochodzeniowego we Wrocławiu, gdzie miały do dyspozycji wszystko, co potrzebne. Drużyna Piotra Jagieły grała też bardzo dużo spotkań kontrolnych. Niestety tylko z krajowymi rywalami, bo w ostatniej chwili sparing odwołała Dukla Praga. Były to jednak pożyteczne sprawdziany. AZS minimalnie przegrał z Czarnymi Sosnowiec 0:1, sprawił też sporo problemów SMS Łódź i AZS PWSZ Wałbrzych. Piłkarki z Wrocławia chcą, by wiosną ich wizytówką był atrakcyjny futbol z dużą liczbą strzelanych goli. Mimo, że AZS wciąż nie może być pewny utrzymania, to nie zamierza skupiać się wyłącznie na obronie i przeszkadzaniu rywalom. Przekonuje, że chce powalczyć o coś więcej.

Trener Piotr Jagieła: Naszym głównym celem jest jak najszybsze zapewnienie sobie bezpiecznego miejsca w tabeli. Chcielibyśmy jednak powalczyć o jak najwyższe lokaty. Patrząc w górę tabeli uważam, że możemy zająć nawet siódme miejsce, bo dystans do Olimpii Szczecin nie jest aż tak wielki. Zwłaszcza, że z rywalami będącymi od nas w tej chwili wyżej w klasyfikacji, czyli Olimpią i AZS PWSZ Wałbrzych zagramy u siebie. Będziemy walczyć o to, żeby ich przeskoczyć. Zimą zmieniliśmy nieco taktykę, chcemy grać jeszcze bardziej ofensywnie i atakować większą liczbą zawodniczek. Dlatego, gdy będzie to możliwe to w fazie ataku będziemy przechodzić na grę trójką obrończyń. Nie chcemy skupiać się tylko na defensywie. Mamy młode piłkarki z wielkim potencjałem, które wciąż się rozwijają. One chcą grać ofensywnie i mieć kontrolę nad meczem, a nie się męczyć i czekać tylko na to, co zrobi przeciwnik. Chcemy tworzyć pod bramką przeciwnika jak najwięcej sytuacji, strzelać gole i wygrywać mecze. Wciąż jednak zbieramy doświadczenie i uczymy się. Nie da się tego zrobić w pół roku, ani nawet w rok. Kluczowa będzie wiosną koncentracja i opanowanie pod bramką przeciwnika. Najwięcej problemów mamy bowiem z ostatnim podaniem i finalizacją akcji. Myślę, że Górnik Łęczna nie będzie miał problemów z obroną mistrzostwa Polski. O utrzymanie szykuje się natomiast bardzo ciekawa rywalizacja, którą stoczyć może nawet pięć drużyn. Myślę, że walka o pozostanie w lidze będzie trwała do końca, ale my zagramy o coś więcej niż tylko utrzymanie.

Odeszły: nikt

Przybyły: nikt

Sparingi:

AZS Wrocław - Olympic Wrocław (trampkarze) 2:5
AZS Wrocław - Ślęza Wrocław 7:0
AZS Wrocław - Czarni Sosnowiec 0:1
AZS Wrocław - SMS Łódź 2:6
AZS Wrocław - Bielawianka Bielawa 8:0
AZS Wrocław - AZS PWSZ Wałbrzych 2:5
TS ROW Rybnik - AZS Wrocław 1:0

TS MITECH ŻYWIEC (10. miejsce po rundzie jesiennej)


Fot. Materiały klubowe TS Mitech Żywiec

Nie jest może dobrze, ale przynajmniej, jak na razie, stabilnie. Mitech Żywiec, który przecież utrzymał się w Ekstralidze tylko dzięki wycofaniu się z rozgrywek AZS PSW Biała Podlaska, zajmuje aktualnie miejsce gwarantujące pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Kluczowe dla zespołu z województwa śląskiego będą z pewnością potyczki z sąsiadami w ligowej tabeli, a więc AZS Wrocław i KKP Bydgoszcz. W walce o kolejne punkty Mitechowi ma pomóc nie tylko nowy trener, Maciej Wejner (prowadził zespół w tylko jednym meczu rundy jesiennej), ale i transfery. To właśnie nowe nabytki były jednymi z najjaśniejszych punktów ostatnich sparingów ekipy z Żywca, bo np. pozyskana z Rolnika Głogówek Wiktoria Aumiiller, czy Brygida Solawa, która poprzednio grała w Rysach Bukowina Tatrzańska, już w starciach towarzyskich kilkukrotnie wpisywały się na listę strzelczyń.

Trener Maciej Wejner: Okres przygotowawczy zrealizowaliśmy zgodnie z założonym na ostatnie dwa miesiące planem. Cały zespół od samego początku pracował bardzo ciężko nad wszystkimi aspektami, które należało poprawić, a więc nad wytrzymałością, motoryką, grą defensywną i ofensywną oraz realizacją założeń taktycznych w zależności od tego, czy posiadamy piłkę, czy nie. Ja, jak również cały sztab szkoleniowy, jesteśmy realistami, wiemy co zrobiliśmy z zespołem, jak przepracowaliśmy ostatni czas, w którym miejscu jesteśmy i stąpamy twardo po ziemi. Z każdego meczu wyciągnęliśmy wnioski. Nadchodząca runda nie będzie dla nas łatwa. Wszystkie mecze będą bardzo ważne pod każdym względem i do każdego podejdziemy w 100% przygotowani, zarówno fizycznie, jak i mentalnie, aby zdobywać bardzo potrzebne punkty, które pomogą nam zrealizować cel, jakim jest bezpieczne utrzymanie się w Ekstralidze.

Odeszły: nikt

Przybyły: Wiktoria Aumiiller (LKS Rolnik B. Głogówek - wypożyczenie do czerwca 2020 roku), Brygida Solawa (Rysy Bukowina Tatrzańska)

Sparingi:

TS Mitech Żywiec - Starówka Nowy Sącz 17:0
TS Mitech Żywiec - Respekt Myślenice 4:0
Wanda Kraków - TS Mitech Żywiec 0:8
Czarni Sosnowiec - TS Mitech Żywiec 2:0
Prądniczanka Kraków - TS Mitech Żywiec 0:6
Górnik Wieliczka - TS Mitech Żywiec 0:9

KKP BYDGOSZCZ (11. miejsce po rundzie jesiennej)

Fot. Materiały klubowe KKP Bydgoszcz


W drużynie beniaminka nie było zimą nerwowych ruchów, wiele do zespołu wniósł jednak powrót po kontuzji Anny Lewandowskiej. W obliczu problemów w ofensywie sztab zdecydował przesunąć doświadczoną piłkarkę z obrony do ataku, co okazało się strzałem w dziesiątke, gdy w sparingu z Victorią Sianów strzeliła ona pięć goli. To cieszy trenera Adama Górala, który nie musi przekonywać, że w polskiej piłce Lewandowski w ataku to jednak coś znaczy. Końcówka rundy jesiennej pokazała, że zespół KKP okrzepł w Ekstralidze i stać go na walkę o utrzymanie. Potwierdził to u progu wiosny, gdy dosyć niespodziewanie wywalczył awans do półfinału Pucharu Polski. Mimo wielkiego sukcesu w Bydgoszczy rozgrywki pucharowe wciąż traktują jednak tylko jako dodatek, a nastawiają się przede wszystkim na wielki bój o utrzymanie w lidze. W tym celu piłkarki KKP szlifowały formę w nadmorskim Rewalu. Zespół z Bydgoszczy nie robił transferów, chociaż był zimą bliski pozyskania piłkarki z Białorusi, która przez dwa miesiące trenowała z beniaminkiem. Tuż przed startem wiosennych rozgrywek doznała jednak kontuzji i wróciła do kraju. Władze KKP nie chciały sprowadzać zawodniczek za wszelką cenę, uznając, że kadra 22 zawodniczek jest wystarczająca do walki o utrzymanie.

Trener Adam Góral: Tabela Ekstraligi podzielona jest na połowę. Górna jej część jest poza naszym zasięgiem, ale w dolnej szóstce wszystko się może wydarzyć. Jesienią potrzebowaliśmy czasu, żeby okrzepnąć po awansie do Ekstraligi i tych wszystkich zmianach, jakie latem miały miejsce w naszym zespole. Mieliśmy też pecha z kontuzjami. Teraz mam do dyspozycji pełen skład, a mecze w Pucharze Polski dały nam nadzieję na to, że będziemy w stanie powalczyć o utrzymanie. Kluczowe będzie uniknięcie kontuzji oraz nadmiaru kartek oraz postawa w starciu z sąsiadami w tabeli. Uważam, że walka o pozostanie w elicie rozstrzygnie się między zainteresowanymi drużynami, ale każdy dodatkowo wyrwany punkt z lepszymi zespołami będzie dawał dużą przewagę. Dla nas ważny będzie początek wiosny, bo już w pierwszej kolejce zmierzymy się z AZS we Wrocławiu. To będzie szalenie ważny mecz. Mistrzem Polski na pewno zostanie Górnik Łęczna, ale kto spadnie z ligi nie chciałbym typować, bo mój zespół jest zamieszany w tę walkę o utrzymanie.

Odeszły: nikt

Przybyły: nikt

Sparingi:

Kotwica Kołobrzeg - KKP Bydgoszcz 2:5
Olimpia Szczecin U-17 - KKP Bydgoszcz 1:12
Victoria Sianów - KKP Bydgoszcz 1:14
Akademia LG Gdańsk - KKP Bydgoszcz 2:4

LKS ROLNIK B. GŁOGÓWEK (12. miejsce po rundzie jesiennej)


Fot. Materiały klubowe Rolnik B. Głogówek

Z pewnością nie tak miała wyglądać przygoda Rolnika Głogówek z Ekstraligą. W 11 spotkaniach rundy jesiennej beniaminek nie zdobył ani jednego punktu i z zerowym dorobkiem zamyka tabelę ligową. Sytuację drużyny jeszcze jesienią miał ratować nowy trener, ale zamiana Anny Wójcik na Rafała Wolnego nie przyniosła zmiany wyników. By uratować się przed spadkiem, wiosną Rolnik musi po prostu zacząć wygrywać lub chociaż przestać przegrywać. Jeśli chodzi o okres przygotowawczy, to drużyna z Opolszczyzny mierzyła się w nim głównie z rywalami z niższych klas rozgrywkowych. Być może jednak wygrane ze Skrą Częstochowa czy Bielawianką Bielawa, dodadzą piłkarkom z Głogówka tak potrzebnego im na tym etapie sezonu animuszu.

Trener Rafał Wolny: Runda jesienna pokazała różnicę pomiędzy I ligą a Ekstraligą. W okresie zimowym dokonaliśmy trzech transferów, które według mnie będą dla nas wzmocnieniem i zwiększą rywalizację w drużynie. To powinno pomóc nam w uzyskiwaniu lepszych wyników. Okres przygotowawczy przepracowaliśmy na tyle dobrze, na ile mogliśmy. Zobaczymy, co przyniesie nam wiosna, ale mamy nadzieję, że wykorzystamy tę wciąż realną szansę na utrzymanie. Wydaje mi się, że większość drużyn, poza czołową czwórką, powinna być w naszym zasięgu. Zrobimy wszystko, by wreszcie zapunktować.

Odeszły: Wiktoria Aumiiller (TS Mitech Żywiec - wypożyczenie), Anna Wełna (Medyk Konin), Nicola Konefał (KS Unia Opole).

Przybyły: Natalia Dominiczak (Medyk Konin), Daria Pluta (TS ROW Rybnik), Oliwia Pająk (UKS ISD - UJD Częstochowa)

Sparingi:

KS Skra Częstochowa - LKS Rolnik B. Głogówek 0:3
TS ROW Rybnik - LKS Rolnik B. Głogówek 1:0
UKS Bielawianka Bielawa - LKS Rolnik B. Głogówek 2:3
KKS Zabrze - LKS Rolnik B. Głogówek
AZS Wrocław - LKS Rolnik B. Głogówek

Przygotowały: Hanna Urbaniak, Aneta Galek, Paula Duda

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności