Aktualności

35 lat Medyka Konin, czyli historia jak z bajki o Kopciuszku

Aktualności07.04.2020 
Jak szkolna drużyna przyszłych pielęgniarek stała się hegemonem na polskich boiskach? Droga Medyka Konin do chwały nie była usłana różami, ale dzięki determinacji i ciężkiej pracy doprowadziła go na szczyt. Świętujący 35-lecie istnienia klub z Konina od 27 sezonów nieprzerwanie gra w najlepszej polskiej lidze, a karierę zawdzięczają mu dziesiątki reprezentantek Polski z Ewą Pajor na czele.

Połowa lat 80-tych. Konin, miasto na krańcu Wielkopolski, o którym żartobliwie mówiono, iż „na wschód od Konina Azja się zaczyna”. Jeszcze kwitnie przemysł górniczy, który z kilkunastotysięcznej osady uczynił miasto wojewódzkie i z którego w owym czasie utrzymuje się większość mieszkańców, gdy w miejscowym „Medyku” powstaje awangardowa drużyna piłkarek nożnych, która w przyszłości stanie się kultowym polski klubem.

Założył ją 23 marca 1985 roku nauczyciel wychowania fizycznego i były bramkarz Górnika Konin, Roman Jaszczak. - Za namową mojej teściowej rozpocząłem pracę w Zespole Szkół Medycznych. Gdy pod koniec sierpnia pojawiłem się na pierwszej radzie pedagogicznej, ku wielkiemu zdumieniu, przekonałem się, że w szkole tej jest 400 uczennic, 80 nauczycielek pan dyrektor i ja - wspominał z uśmiechem po latach. - Proponowałem uczennicom różne dyscypliny, ligę siatkówki, koszykówki, czy piłki ręcznej, ale dopiero liga piłki nożnej spotkała się z takim zainteresowaniem, że zgłosiły się do niej wszystkie klasy.

Piłka nożna nie szkodzi kobietom

Ku zdziwieniu wszystkich - z trenerem na czele - przyszłe pielęgniarki, higienistki i rehabilitantki garnęły się do piłki nożnej. W kraju świeże są jeszcze wtedy wspomnienia o sukcesach legendarnych „Orłów Górskiego”. Futbolem zaczęły się więc też interesować kobiety, choć w owym czasie w Polsce działa wówczas tylko kilka klubów żeńskich. Istnieją też rozgrywki ligowe, ale mało kto o nich słyszał. Dla zdecydowanej większości Polaków kobieca piłka nożna nie istnieje. Także w Koninie drużyna piłkarek spotkała się ze społecznym ostracyzmem. - Wszyscy widzieli w tym wielkie zło. Doszło do tego, że przygotowałem nawet referat na temat braku szkodliwości uprawiania piłki nożnej przez dziewczęta. Wykazywałem w nim, że futbol jest sportem mniej urazowym niż chociażby piłka ręczna, łyżwiarstwo i gimnastyka artystyczna, które w tamtym czasie były wskazywane jako sporty rekomendowane dla kobiet - wspomina Roman Jaszczak.

Roman Jaszczak z pucharem za swoje pierwsze mistrzostwo Polski. Rok 2014 (Fot. Hanna Urbaniak)

Piłkarki z Konina i ich trener nic sobie z tego nie robią i dalej rozwijają swoją pasję, choć z powodu problemów z boiskiem na treningi muszą jeździć nawet do okolicznych miejscowości. Wreszcie zakładają klub o nazwie Medyk Konin i zgłaszają się do rozgrywek drugiej ligi. Długa i wyboista była jednak droga do sukcesów. Medyk nie poszedł w ślady innych legendarnych polskich klubów tj. Czarnych Sosnowiec, Stilonu Gorzów Wielkopolski czy Pafawagu Wrocław. Tam zawodniczki już wtedy mają etaty, jak na tamte czasy są zawodowymi piłkarkami. Koninianki, żeby pojechać na mecz albo na obóz, zarabiają pieniądze po lekcjach, sadząc drzewka albo zrywając jabłka. Do Medyka nie ściągano wówczas najlepszych w kraju piłkarek, lecz drużyna była w całości złożona z jego wychowanek, które futbolu uczyły się od podstaw. I tak było przez długie lata.

Dlatego Medyk najpierw odnosi sukcesy w rozgrywkach młodzieżowych, dosyć szybko stając się czołową siłą w kraju. Jego zawodniczki zasilają młodzieżową reprezentację Polski, a koniński klub zaczyna być stopniowo największą kuźnią talentów. Medyk rozwija się powoli, ale regularnie. Na awans do pierwszej ligi, wówczas najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce, przyjdzie koniniankom czekać aż osiem lat! W tym czasie wiele klubów, zwłaszcza po 1989 roku, podupada, a budowany na solidnych fundamentach Medyk dopiero zaczyna rozkwitać. Drugi sezon w pierwszej lidze wieńczy zdobyciem brązowego medalu.

Medyk Konin przed finałem Pucharu Polski w 2013 roku (Fot. Jakub Piasecki)

Barmanki i transfer zamiast samochodu

Medyk świetnie radzi sobie w niezwykle trudnej rzeczywistości lat 90., gdy upadek gospodarki centralnie planowanej wiele klubów zależnych od budżetu państwa postawił nad przepaścią. Roman Jaszczak z nauczyciela przekształca się w prężnego menedżera, który pozyskuje dla Medyka coraz możniejszych prywatnych sponsorów, choćby z branży piwowarskiej. Na koszulkach Medyka pojawia się logo Lech, a dorosłe zawodniczki pracują w firmowym pubie jako barmanki. Jednocześnie zespół podróżuje i zdobywa trofea w całej Europie, a do Konina zaczynają ściągać najlepsze piłkarki. Legendą owiane są kulisy sprowadzenia jednej z najzdolniejszych wówczas zawodniczek młodego pokolenia Joanny Tokarskiej z Zagłębianki Dąbrowa Górnicza, za którą Roman Jaszczak - w tajemnicy przed żoną - zapłacił pieniędzmi odłożonymi na prywatny samochód.

Na początku XXI wieku w Medyku Konin grają pierwsze piłkarki z zagranicy - Białorusinki Natalia Ryżewicz, Swietłana Ryżowa i Oksana Szpak. Medyk walczy wówczas o prymat w kraju z Czarnymi Sosnowiec i AZS Wrocław, ale tę walkę notorycznie przegrywa. Trenerowi Jaszczakowi kibice drużyn przeciwnych śpiewają złośliwie: „Srebrny Romanie, czy tak już zawsze zostanie?” Medyk pozostaje na to niewzruszony i powoli prze do przodu, zdobywa pierwsze wicemistrzostwo i wygrywa pierwsze Puchary Polski. Gdy Czarni i AZS straciły swą potęgę wydawało się, że Medyk - wciąż rozwijający się - zasiądzie na tronie. Ale wtedy plany pokrzyżowała mu Unia Racibórz, stworzona dosyć szybko przez biznesmena Remigiusza Trawińskiego i równie szybko zlikwidowana.

Piłkarki Medyka Konin świętujące zdobycie Pucharu Polski w 2017 roku (Fot. Radosław Jóźwiak)

Medyk nigdy nie był łasy na szybkie sukcesy. Przez te wszystkie dziesięciolecia był cierpliwy i doczekał się swoich lat chwały. W 2014 roku sięgnął po pierwsze mistrzostwo Polski i panowania w kraju nie oddawał przez trzy następne sezony. Dobra gra w europejskich pucharach przeciwko mistrzyniom Francji, Włoch i Szkocji zaowocowała jednak transferami z Medyka do VfL Wolfsburg (Ewa Pajor), Brescii Calcio (Aleksandra Sikora, Katarzyna Daleszczyk) i wreszcie Paris Saint-Germain (Paulina Dudek). Inne piłkarki wzmocniły krajowych rywali tj. Czarnych Sosnowiec i Górnika Łęczna. Medyk jednak bardzo dobrze poradził sobie z trudną sytuacją wymiany pokoleniowej. Nie poszedł w ślady poprzedników, którzy po latach chwały podupadali. Chociaż stracił mistrzostwo Polski, to z podium Ekstraligi nie schodzi od 2003 roku(!) i nieprzerwanie od 27 sezonów rywalizuje w najwyższej klasie rozgrywkowej, stając się obok Czarnych Sosnowiec i AZS Wrocław najbardziej utytułowanym klubem w Polsce.

W biało-czerwonych barwach

Największym osiągnięciem Medyka Konin nie są jednak trofea ani medale. Są to całe pokolenia wychowanych piłkarek, które później zasilały inne kluby i bez których trudno wyobrazić sobie było - kiedyś i dziś - reprezentację Polski. Pierwszą wychowanką Medyka w biało-czerwonych barwach była Marzena Maląg, która trafiła do reprezentacji Polski jako jedyna zawodniczka z drugiej ligi. W ciągu 35 lat Medyk wychował wiele gwiazd. Do drużyny narodowej z Konina trafiły m.in. Agnieszka Gajdecka (Śmiechowska), Paulina Rytwińska, Karolina Wiśniewska, Agata Mańczyńska, Marta Woźniak, Nina Patalon, Natalia Pakulska, czy Ewa Pajor - polska piłkarka wszech czasów, która w Ekstralidze w barwach Medyka zadebiutowała jeszcze w wieku 15 lat.

Medyk Konin fetujący pierwsze mistrzostwo Polski w historii klubu w 2014 roku (Fot. Hanna Urbaniak)

Do tego doliczyć trzeba całą rzeszę zawodniczek, które nie były wychowankami Medyka, ale grając w jego barwach reprezentowały kraj. To m.in. Dorota Konefał, Agnieszka Szondermajer, Dominika Maciaszczyk, Hanna Serocka, Agnieszka Leonowicz, Marta Otrębska, Anna Kijas, Joanna Tokarska, Anna Błażejewska, Natasza Górnicka, Agata Tarczyńska, Sandra Sałata, Aleksandra Sikora, Anna Gawrońska, Natalia Chudzik, Katarzyna Daleszczyk, Ewelina Kamczyk, Gabriela Grzywińska, Sylwia Matysik. W obecnej drużynie narodowej roi się od takich zawodniczek. Dość powiedzieć, że z wyjściowego składu biało-czerwonych na ostatni mecz z Azerbejdżanem w ramach eliminacji Euro 2021 tylko cztery piłkarki nie mają Medyka Konin w swoim CV. To Katarzyna Kiedrzynek, Małgorzata Mesjasz, Dominika Grabowska i Emilia Zdunek.

I tak oto Medyk Konin ze szkolnej drużyny przyszłych pielęgniarek - cierpliwie, bardzo powoli i w wyniku wielu wyrzeczeń - stał się kultową potęgą o uznanej marce w Europie. Ciekawe, co zapisze na kolejnych kartach swej pięknej historii.

Hanna Urbaniak

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności