Aktualności

Bracia Sylwestrzakowie mają jedno marzenie – zagrać w tej samej drużynie

Rozgrywki23.08.2019 
Poszliby za sobą w ogień – Kamil Sylwestrzak (Chojniczanka) i cztery lata młodszy brat Radosław (Stal Rzeszów). A gdyby nie byli piłkarzami? – Kamil na trenera się nie nadaje, bo jest zbyt impulsywny, ale menedżerem byłby dobrym, bo wie czego piłkarz oczekuje od agenta – mówi Radosław. – Radek byłby kucharzem. Najlepszym na świecie. Gdyby był Master Chef dla sportowców, to mógłby spokojnie startować – uważa Kamil.

Dlaczego zostałeś piłkarzem?

Radosław Sylwestrzak: Dzięki bratu. On mnie zawsze ciągnął na boisko ze sobą. A w kluczowym momencie, kiedy kończy się wiek juniora, a zaczyna seniora przekonał mnie, by na to postawić. To był trudny moment, a on dał kopniaka w tyłek i namówił na przygodę z piłką.

Kamil Sylwestrzak: Od dziecka chciałem być piłkarzem. Był taki zawodnik lokalna gwiazda – Roland Hepner i mi imponował. Nie jeździliśmy na Lecha czy Pogoń Szczecin, tylko ich oglądaliśmy i podziwialiśmy. Chciałem po prostu iść w ich ślady.

Gdyby brat nie był piłkarzem, to w jakim go widzisz zawodzie?

RS: Chyba byłby dobrym piłkarskim menedżerem. Miał złe i dobre doświadczenie z agentami, kilka razy mocno się zawiódł i wie, jak powinno traktować zawodnika, by ten nie czuł się źle. Wie, czego jako piłkarz sam oczekiwałby od menedżera. Trenerem chyba, nie byłby dobrym, bo jest zbyt impulsywny.

KS: Radek byłby kucharzem. Najlepszym na świecie. Świetnie gotuje czy to na święta, czy na imprezy rodzinne. Ugotuje wszystko. A ja biorę się zwykle za zjadanie tego, co on przygotuje. Gdyby był Master Chef dla sportowców, to mógłby spokojnie startować. A tak w ogóle to, chciałbym stworzyć duet trenerski z nim. Byśmy się uzupełniali. On byłby spokojny, a ja impulsywny.

Kto jest lepszym piłkarzem?

RS: Kamil.

KS: Trudno powiedzieć. Radek jest lepszym stoperem, a ja lepszym lewym obrońcą.

W czym brat jest lepszy?

RS: Przede wszystkim grał na poziomie ekstraklasy. Zawsze obaj ciężko trenowaliśmy i jesteśmy zdeterminowani, by osiągnąć cel. To inny typ zawodnika, potrafi lepiej podłączyć się do ataku. Jest bardziej kreatywny w grze do przodu, ale to może dlatego, że jest lewym obrońcą, a ja stoperem.

KS: Lepiej gra głową i prawą noga, bo ja to jak bym miał protezę.

Jedną cechę, którą wziąłbym od brata?

RS: Lewą nogę.

KS: Prawą nogę. W sumie może głowę też.

Jaki brat jest na boisko i poza nim?

RS: Kamil w domu jest raczej spokojny. Może też dlatego, że założył rodzinę. Za to na boisku jest pobudzony i impulsywny. Nie odpuszcza. Wkurza się też, gdy przegrywa ze mną w FIFĘ.

KS: Poza boiskiem Radek jest oazą spokoju. Nie przeklina, nie interesują go imprezy. Domowy, ciepły człowiek. Na boisku walczak. Czasem bardziej u niego decyduje serce niż rozum. Powtarzam mu, by więcej na boisku myślał niż działał impulsywnie.

Chciałbyś zagrać z bratem czy przeciwko bratu?

RS: Zdecydowanie z nim. To moje największe piłkarskie marzenie. Nigdy nie mieliśmy przyjemności zagrać w jednej drużynie. Co najwyżej razem trenowaliśmy. Za to zagraliśmy kiedyś przeciwko sobie, ale nie wiem czy Kamil będzie pamiętał. Ja jeszcze byłem juniorem UKP Zielona Góra, a on już seniorem III-ligowej Ilanki Rzepin. Byliśmy na obozach nad morzem blisko siebie. I rozegraliśmy sparing, w którym przez 45 minut rywalizowaliśmy. Wygraliśmy 2:1 z seniorami.

KS: Z bratem koniecznie. Jeszcze przed końcem kariery chciałbym, byśmy byli razem w drużynie. To moje piłkarskie marzenie. Raz w sparingu graliśmy przeciwko sobie, ale on był wtedy jeszcze dzieciakiem.

Ulubiony piłkarz? Na kim się wzorujesz?

RS: Nie mam idola. Za to jak oglądam mecze, to staram się patrzeć jak grają na przykład Virgil Van Dijk czy Sergio Ramos.

KS: Od czasów kiedy byłem w Kielcach śledziłem Felipe Luisa z Atletico Madryt. Ma podobną charakterystykę do mnie jako lewy obrońca. Oczywiście podziwiam Leo Messiego, ale chciałem wzorować się na kimś pod kątem mojej pozycji. Z trenerem Tomaszem Wilmanem szukaliśmy takich piłkarzy podobnych do mnie, by ich podglądać i naśladować.

Piłkarskie marzenie?

RS: Jak wspomniałem zagrać z bratem i to na pewno jest do zrealizowania. Można marzyć o Lidze Mistrzów, ale to nieosiągalne, więc lepiej zejść na ziemię i trenować.

KS: Zawsze było zagrać w reprezentacji Polski. Nie udało się i to trochę zadra.

Któremu trenerowi najwięcej zawdzięczasz?

RS: Już niestety świętej pamięci Danielowi Szałędze. W wieku juniora potrafił do mnie dotrzeć. Ukształtował mnie, jako piłkarza.

KS: Chyba trenerowi Leszkowi Ojrzyńskiemu i jeszcze Mariuszowi Pawlakowi, bo dzięki niemu przestawiłem się na lewą obronę. Miałem szczęście do dobrych szkoleniowców.

Na początku kariery graliście w kilku tych samych klubach. Odra Górzyca to dla was?

RS: Miejsce, w którym wychowałem.

KS: Rodzinny klub. Zawsze tam wracam podczas wolnego czasu i razem z Radkiem tam indywidualnie trenujemy. Są tam świetne boiska i można tam się dobrze przygotować do powrotu do treningów.

Polonia Słubice?

RS: To tylko półroczny przystanek. Epizod.

KS: Dla mnie to dużo więcej. To była piłkarska szkoła, w której nauczyłem się najwięcej. Dużo zawdzięczam trenerowi Krzysztofowi Kaczmarczykowi. To mój piłkarski tata.

UKP Zielona Góra?

RS: Tu się ukształtowałem piłkarsko i tam też poznałem obecną żonę.

KS: To dla mnie był tylko przystanek.

Ilanka Rzepin?

RS: Tu wykuwał się charakter po przejściu z juniora do seniora. Ważyły się losy, czy zostanę w piłce.

KS: Fajny klub. Poznałem tam bardzo wielu ludzi. Kadra zmieniała się niemal co rundę. W wieku 20 lat byłem tam nawet kapitanem. Był tam bogaty sponsor i niektórzy na czwartym poziomi rozgrywek zarabiali tam po 12–15 tysięcy złotych. A trenerem był nawet Wojciech Łazarek.

Potem wasze drogi się rozeszły – Celuloza Kostrzyn nad Odrą.

KS: Epizod.

Chrobry Głogów?

KS: Wyrwanie się z szarej rzeczywistości trzecioligowych boisk. Zobaczyłem jak wygląda większy klub.

Chojniczanka?

KS: Klub, któremu dużo zawdzięczam. Chyba tu zrobiłem największy progres, który właśnie pozwolił mi zagrać w ekstraklasie. Wróciłem tu teraz z przyjemnością i mam duży sentyment.

Korona Kielce?

KS: Spełnienie marzeń o grze w ekstraklasie i założeniu rodziny. Tam jest mój dom i tam wrócimy. Korona dla mnie jest niepowtarzalna. Każdemu życzę, by choć epizod tam zaliczyć. Ludzie w klubie i w mieście są fantastyczni.

Wisła Płock?

KS: Kojarzy mi się z urodzinami syna. I na tym zakończę, bo nie chce nikogo obrażać.

Teraz Radek – GKS Katowice?

RS: Załapałem się do pierwszoligowego zespołu i liczyłem, że coś więcej zdziałam. Przyszedł jednak trener Artur Skowronek i moje nadzieje się skończyły.

Radomiak?

RS: Po prostu byłem tam pół roku.

Siarka Tarnobrzeg?

RS: Bardzo miło wspomnienia. Mimo braku pieniędzy, zaległości, trzymaliśmy się razem. Top atmosfera.

Widzew?

RS: To najpiękniejsze dwa lata w mojej przygodzie z piłką. Grać w Widzewie to był zaszczyt i ja tego dostąpiłem. Szacunek dla kibiców, którzy podnieśli klub i wszystkich ludzi, którzy go tworzą. Dalej kibicuję tej drużynie.

Stal Rzeszów?

RS: Przychodząc z Widzewa myślałem, że piłkarsko jestem już ukształtowanym zawodnikiem. A jednak są elementy, na które trener Niedźwiedź otworzył mi oczy. Dużo mogę się tu jeszcze nauczyć.

Rozmawiał Robert Cisek

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności