Aktualności

Andrzej Strejlau – selekcjoner trudnych czasów

Aktualności18.02.2020 
Andrzej Strejlau to dla kibiców postać doskonale znana. Asystent Kazimierza Górskiego w złotych czasach reprezentacji Polski, późniejszy selekcjoner kadry narodowej, a także uznany ekspert i komentator. 19 lutego obchodzi swoje 80. urodziny.

Od najmłodszych lat, choć naznaczonych tragicznymi czasami wojny i osobistych tragedii, życie Andrzeja Strejlaua zajmował przede wszystkim futbol. Związany z warszawskimi klubami, dotarł na poziom I ligi, ale tam nie zrobił większej kariery, zaliczając jedynie symboliczne występy. Świadomy tego faktu, młody Andrzej Strejlau postawił więc na rozwój trenerski. Zaczął od prowadzenia stołecznego Hutnika, a następnie dostał szansę w juniorskich reprezentacjach kraju. Tam jego pracę dostrzegł legendarny Kazimierz Górski. Tuż przed historycznym dla polskiego futbolu mundialem w 1974 roku „Trener Tysiąclecia” zaprosił Strejlaua do sztabu szkoleniowego.

Dzięki temu Strejlau stał się jednym z ludzi, którzy poprowadzili naszą kadrę do wielkich sukcesów. Oprócz medalu mistrzostw świata, dwa lata później drużyna narodowa z nim w sztabie szkoleniowym sięgnęła też po wicemistrzostwo olimpijskie w Montrealu. W międzyczasie Strejlau miał okazję poprowadzić też reprezentację Polski w zastępstwie Kazimierza Górskiego.


W latach 1975-1979 Andrzej Strejlau podjął się wyzwania pracy w warszawskiej Legii. Trudno powiedzieć, by była to Legia marzeń, ale wśród zawodników, których przyszło prowadzić Strejlauowi, nie brakowało uznanych nazwisk. Kazimierz Deyna, Tadeusz Nowak, Lesław Ćmikiewicz, Marek Kusto, Włodzimierz Smolarek, Paweł Janas, Stefan Majewski, Jan Pieszko… Pech trenera polegał jednak na tym, że o ile w zestawieniu zawodnicy ci wydają się być gwarancją sukcesu, o tyle nigdy jednocześnie nie znaleźli się na boisku, rozbici na przestrzeni lat. W efekcie pod wodzą Andrzeja Strejlaua… nie zdobyła nic. Drużyna z Warszawy stała się ligowym średniakiem. Drużynie potrzebny były zmiany, a jedną z nich było pożegnanie z trenerem. W międzyczasie Strejlau współpracował też z reprezentacją narodową, będąc asystentem Jacka Gmocha, następcy Kazimierza Górskiego.

Kolejne lata naznaczone były emigracją. Po krótkim pobycie w Zagłębiu Sosnowiec, Andrzej Strejlau podjął pracę na Islandii. Prowadził tam Knattspymufelagio Fram, a następnie przeprowadził się do Grecji, by przejąć stery w AS Larisa. Z zespołem tym dotarł do ćwierćfinału Pucharu Zdobywców Pucharów, a w 1987 roku powrócił na ławkę trenerską Legii. Choć znów zabrakło sukcesów – poza krajowym pucharem – Strejlau stał się jednym z najpoważniejszych kandydatów do przejęcia funkcji selekcjonera reprezentacji Polski.

Kadra, podobnie jak cały kraj na progu dziejowej transformacji, znajdowała się w rozsypce. U steru reprezentacji stał Wojciech Łazarek, jednak był to czas wielu wpadek i braku jakichkolwiek osiągnięć. Po dymisji „Baryły” najpoważniejszymi kandydatami byli Leszek Jezierski i Andrzej Strejlau. Ten pierwszy miał spory apetyt na to stanowisko – którego objęcia był bliski już wcześniej – ale ponownie musiał obejść się smakiem. Jednym głosem wygrał Strejlau. Zadanie, które go czekało, było niesamowicie trudne.

Kraj znajdował się w okresie przemian ustrojowych. Odbijało się to także na organizacji piłkarskiej reprezentacji Polski. W kasie PZPN brakowało funduszy, a dziurę starano się załatać przez udział w meczach towarzyskich, za które płacili rywale. Drużyna grała w Teheranie, Kairze, Chicago, o wielu miastach Europy nie wspominając. Wszędzie, gdzie można było zarobić. To nie były warunki, które komfortowo pozwalałyby przygotować się do kwalifikacji mistrzostw Europy. I choć sam trener starał się wprowadzać jak najwięcej profesjonalizmu, nie było to łatwe. Brakowało nawet dobrej jakości strojów meczowych. Zawodnicy zgodnie podkreślali, że tak zaawansowanego analitycznie i profesjonalnego selekcjonera nigdy nie widzieli.

Cóż z tego, skoro awansu na mistrzostwa Europy i tak nie udało się wywalczyć. Biało-czerwoni walczyli o niego do samego końca, ale ostatecznie nie zdołali zapewnić sobie promocji. Na szwedzkich boiskach zameldowali się Anglicy. Po nieudanej kampanii rozprawiano o przyszłości selekcjonera, którego bronił też Zbigniew Boniek, z którego zdaniem się liczono. Ostatecznie Strejlau pozostał na swoim stanowisku z misją awansu na mistrzostwa świata 1994.

Losowanie nie okazało się łaskawe. Biało-czerwoni trafili na Anglię, Holandię, Turcję, Norwegię i San Marino. Znów rozgrywali mecze towarzyskie na różnych kontynentach, a w Polsce grywali w takich ośrodkach jak Jastrzębie, Radom czy Iława. Kadra nie budziła ogromnego zainteresowania, choć start kwalifikacji był dość udany. Domowe zwycięstwo nad coraz silniejszą Turcją oraz wyjazdowy remis z Holandią napawały optymizmem. Sygnałem ostrzegawczym był jednak wymęczony triumf nad słabiutkim San Marino, po bramce zdobytej ręką przez Jana Furtoka. Później przyszedł jeszcze czas na zwycięstwo w rewanżu z Sanmaryńczykami (3:0) i remis z Anglią (1:1). Na tym jednak zakończyły się zdobycze punktowe biało-czerwonych. Porażki z Anglią (0:3) i Norwegią (0:1) zamknęły Polakom drogę do awansu. Trener Andrzej Strejlau podał się do dymisji, a w trzech ostatnich meczach kadrę narodową poprowadził Lesław Ćmikiewicz. Łącznie w roli selekcjonera Andrzej Strejlau stał u steru reprezentacji Polski w 57 spotkaniach (wliczając zastępstwa za Kazimierza Górskiego).


Po zakończeniu pracy z drużyną narodową Strejlau podjął się jeszcze dwóch wyzwań – był trenerem Zagłębia Lubin oraz chińskiego Shanghai Shenhua. Od 1998 roku nie pracuje już w zawodzie. Cały czas działa jednak aktywnie przy polskim futbolu – jest cenionym i bardzo lubianym ekspertem telewizyjnym, a także przewodniczącym Klubu Seniora PZPN.

Emil Kopański

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności